Premier Donald Tusk poinformował, że w nocy będzie jechał przez Ukrainę i po powrocie przedstawi raport o tym, jak wygląda tam infrastruktura energetyczna. Odniósł się tak m.in. do czwartkowego ataku Rosji na zachodnią Ukrainę przy granicy z Polską.


Państwa UE zgodziły się w poniedziałek na przedłużenie tylko o tydzień tzw. czarnej listy, na którą do tej pory w związku z agresją Rosji na Ukrainę trafiło blisko 3 tys. osób i podmiotów. Według unijnych źródeł Słowacja i Francja domagają się usunięcia z niej rosyjskiego oligarchy Aliszera Usmanowa.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerzem Austrii Christianem Stockerem, Tusk - pytany o ocenę stanowiska Francji i Słowacji ws. indywidualnych sankcji UE - przyznał, że „mamy pewien problem z Francją i dość tradycyjnie ze Słowacją”. Jak mówił, w Słowacji są „pewne wrażliwości, także interesy, które powodują, że Słowacy ostrożniej podchodzą do różnych sankcji”.
Podkreślił jednak, że po spotkaniu z premierami Grupy Wyszehradzkiej w ubiegłym tygodniu „jest optymistą” w kontekście stanowiska V4 w odniesieniu do sankcji.
- Będę widział jutro premiera Słowacji Robertem Fico na Ukrainie, tam gdzie odbędzie się szczyt. Natomiast co do stanowiska francuskiego, będę starał się dowiedzieć od prezydenta (Emmanuela) Macrona, czy to rzeczywiście jest priorytet dla Francji, chronienie interesów jednego człowieka. Sam ciekawy jestem jego odpowiedzi w tej kwestii - zaznaczył.
Wcześniej w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o poderwaniu myśliwców, a RCB wysłało do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego alerty o zagrożeniu atakiem z powietrza. Po godz. 13 operowanie polskiego wojskowego lotnictwa zakończyło się, a RCB odwołało alerty.

Tusk poinformował na konferencji, że „bardzo blisko polskiej granicy, niedaleko ukraińskiego Jagodzina koło Dorohuska, znowu zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową”. - Była bardzo masywna eksplozja - dodał.
W kontekście tego ataku premier odniósł się do poniedziałkowego ogłoszenia prezydenta USA Donalda Trumpa, że Ukraina i Rosja zgodziły się wstrzymać ataki na obiekty infrastruktury energetycznej. Ani Rosja, ani Ukraina nie potwierdziły później, że porozumienie zostało zawarte.
Premier podkreślił w czwartek, że odpowiedź Rosji w tej sprawie „padła bardzo szybko i niestety bardzo blisko naszej granicy”. Tusk przypomniał też wszystkie rosyjskie ataki w ostatnich dniach m.in. na stacje benzynowe na zachodniej Ukrainie przy granicy z Polską.
- Tej nocy będę jechał przez Ukrainę i dam państwu raport po powrocie, jak wygląda infrastruktura energetyczna, ale wiecie dobrze, że jest wciąż przedmiotem ataków. Nadzieje, jakie wyraził prezydent Trump, że Rosja zaprzestanie ataków na infrastrukturę energetyczną, moim zdaniem okazały się płonne - podkreślił Tusk. Jego zdaniem, zapowiedzi Trumpa mogły być „próbą skłonienia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, żeby Ukraina zaprzestała ataków na rosyjskie rafinerie”.
Szef rządu ocenił, że do zimy Rosja najprawdopodobniej zaostrzy ataki na infrastrukturę energetyczną. - My na pewno nie będziemy naiwnie przyjmować komunikatów, że Rosja ma dobrą wolę i zacznie się poprawnie zachowywać. Nic na to nie wskazuje, ani historia, ani działania w ostatnich dniach. Polskę i Polaków nie stać w żadnym wypadku na naiwność czy życzeniowe myślenie. My musimy operować faktami, a one są jednoznaczne - podkreślił.
Po poniedziałkowej informacji Trumpa ws. porozumienia Ukrainy i Rosji dot. powstrzymania się od ataków na obiekty sektora energetycznego, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Kijów jest gotów poprzeć amerykańską propozycję rozejmu w tym zakresie, ale tylko pod warunkiem, że Waszyngton zdoła zagwarantować, iż Moskwa jest rzeczywiście gotowa zakończyć wojnę przeciwko Ukrainie.
Z kolei Kreml oświadczył we wtorek, że propozycja wprowadzenia przez Rosję i Ukrainę moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną, to „dobry pomysł”, jednak uzależnił go od zniesienia sankcji na rosyjską energię.
W środę rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj przekazał, że jeśli strona rosyjska rzeczywiście jest gotowa do ustanowienia zawieszenia broni w sektorze energetycznym, powinna przyłączyć się do prac nad szczegółowymi warunkami wstrzymania ognia i przygotować listę obiektów, które zostaną objęte ewentualnym zawieszeniem broni.
W czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że siły rosyjskie zaatakowały w nocy ze środy na czwartek infrastrukturę energetyczną w dwóch obwodach: sumskim na północnym wschodzie Ukrainy i odeskim na południu. (PAP)
kl/ kmz/ par/































































