Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała w ubiegłym roku niemal 70 tys. firm zatrudniających 3,6 mln pracowników. Okazało się, że następstwem pogorszenia sytuacji ekonomicznej państwa było coraz częstsze opóźnianie terminu wypłat wynagrodzeń. Pracownik był ostatni w kolejce do zapłaty – za bankami, dostawcami i fiskusem.
![]() | » PIP chce kontrolować bez ostrzeżenia |
Ze sprawozdania PIP za 2012 rok wynika, że bardzo często zjawisko niewypłacania wynagrodzenia sięgało kilku miesięcy. Ponadto spowodowane było kiepską kondycją finansową danego przedsiębiorstwa. Co istotne, wiele firm w pierwszej kolejności wolało zapłacić inne zobowiązania, np. wobec banków, gdzie za nieterminowe płatności płaci się wyższe odsetki. Te pracownikowi trzeba zapłacić tylko w sytuacji, gdy wystąpi na drogę sądową. Zwykle zatrudnieni po otrzymaniu wynagrodzenia rezygnują z dalszych roszczeń.
Kontrole legalności zatrudnienia
Umowa o pracę w wielu regionach kraju jest wyjątkowo rzadko spotykanym kontraktem. Z różnych szacunków wynika, że na umowach cywilno-prawnych pracuje w Polsce ok. 1 mln ludzi. Zgodnie z polskim prawem umowa o pracę jest jedynym właściwym kontraktem w sytuacji, gdy pracownik ma wyznaczone miejsce i czas pracy, podlega kontroli oraz jest nawiązany stosunek służbowy.
Z danych PIP wynika, że liczba naruszeń wzrasta. Inspektorzy PIP skorygowali treść 24,6 tys. umów zawartych z pracownikami. Ponad 5 tys. osób zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej oraz 3,7 tys. osób pracujących bez żadnej umowy uzyskało potwierdzenie na piśmie istnienia stosunku pracy, czyli po prostu podpisano z nimi legalne umowy.

Kontrole legalności zatrudnienia nie oddają do końca skali zjawiska. Jest ich zbyt mało. Legalność zatrudnienia zweryfikowano tylko wobec 176 tys. osób, z tego sprawdzono raptem 37,4 tys. pracowników zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. Pomimo tego okazało się, że 16% tych umów zawarto w sytuacji, gdy właściwą była umowa o pracę. Jest to wzrost w stosunku do 2011 roku o 3pp. Równocześnie o 5% wzrosła liczba osób, które podejmują pracę zarobkową bez wcześniejszego powiadomienia o tym urzędu pracy, aby ten wykreślił ich z rejestru bezrobotnych.
To wszystko pokazuje, że w sytuacji pogorszenia koniunktury umowa o pracę staje się luksusem. A powinno być zupełnie odwrotnie. Jej konstrukcja powinna być bardziej elastyczna, tak by przedsiębiorcom nawet w trudnej sytuacji bardziej opłacało się legalne zatrudnienie niż łamanie prawa.
Łukasz PiechowiakBankier.pl































































