| »Tak zarabiają na nas tanie linie lotnicze |
„Żałujemy, że musiało dojść do takiej eskalacji sporu, jednak negocjacje osiągnęły punkt, w którym jedyną opcją pozostawał strajk” - oświadczyli związkowcy. W przypadku braku porozumienia, na piątek zapowiedziano 24-godzinny strajk ogólnokrajowy.
Loty do Polski odbywają się normalnie
Wczoraj na skutek 8-godzinnego strajku na lotniskach w Berlinie, Monachium i Frankfurcie nad Menem, nie odbyło się 350 lotów. Dziś niemiecki przewoźnik opublikował na swojej stronie internetowej listę kolejnych 22 anulowanych połączeń. Jednak loty na połączeniach z Polską odbywają się normalnie. Strajk uderzy głównie w pasażerów rejsów europejskich, choć na monachijskim lotnisku nie pojawią się również samoloty z Los Angeles, Dubaju i Nowego Dehli. Cały czas zgodnie z planem latają samoloty operatorów należących do Lufthansy - Germanwings i Lufthansa Regional.
Według Petera Oppitzhausera, analityka Credit Agricole Cheuvreux, dzień strajku może kosztować spółkę nawet 12 mln euro. To nie pierwszy strajk pracowników Lufthansy w tym roku - w lutym podwyżki płac domagali się kontrolerzy lotu.
Lufthansa jest największym w Europie i czwartym na świecie przewoźnikiem lotniczym pod względem liczby przewiezionych pasażerów. W ubiegłym roku z usług zatrudniającej 117 tys. pracowników spółki skorzystało ponad 65 mln pasażerów. Dla porównania, największy polski przewoźnik lotniczy - PLL LOT - zatrudnia 2300 pracowników i w analogicznym okresie przewiózł ok. 4,6 mln osób.
/ MŻ






























































