W Chinach ujawniono proceder odstraszania kandydatów do służby cywilnej poprzez masową rejestrację na egzaminy fikcyjnych zgłoszeń, tzw. martwych dusz – podał w piątek hongkoński dziennik „South China Morning Post”. Sprawa zwraca uwagę na rosnącą presję w warunkach spowolnienia gospodarczego.


Proceder wyszedł na jaw, gdy jeden z aplikantów odkrył, że jego dane wykorzystano do zapisu na egzamin, w którym nie brał udziału.
Śledztwo ujawniło, że nauczyciel Zhou z ośrodka kursów przygotowawczych zlecił mężczyźnie o nazwisku Li masowe tworzenie fikcyjnych aplikacji. W tym celu Li kupił od internetowego sprzedawcy Chena ponad 5 tys. zestawów danych osobowych. Posłużyły one do stworzenia ponad 700 fałszywych rejestracji w ciągu dwóch lat. Proceder ten miał wywołać wrażenie gigantycznej konkurencji, co miało skłonić postronnych kandydatów do rezygnacji, torując drogę kursantom opłacającym szkolenia w ośrodku.
Li i Chen zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu i grzywny, natomiast sprawa zleceniodawcy będzie prowadzona oddzielnie.
Dziennik „Hubei Daily” porównał ten proceder do ustawiania przetargów, opisując go jako „fabrykowanie fałszywej popularności w celu wykluczenia innych kandydatów”. Gazeta podkreśliła w komentarzu, że takie zachowanie odzwierciedla „wyobcowanie człowieka w warunkach ekstremalnej konkurencji”. Agencja Xinhua w komentarzu wezwała do natychmiastowego uszczelnienia systemu weryfikacji tożsamości, ostrzegając przed naruszaniem „sprawiedliwości społecznej”.
Proceder wywołał w Chinach gorącą dyskusję, obnażając desperację na rynku pracy. W obliczu spowolnienia gospodarczego stabilne posady w administracji, zwane „żelazną miską ryżu”, cieszą się rekordowym zainteresowaniem.

W ubiegłym roku do egzaminów na stanowiska w służbie cywilnej na szczeblu ministerialnym przystąpiło ponad 2,8 mln osób. Średnio o jedno miejsce ubiegało się 74 kandydatów, a na najbardziej oblegane stanowisko przypadało ponad 6,4 tys. chętnych. (PAP)
krp/ adj/





























































