Już dzisiaj rusza cykl poświęcony pracy w Niemczech, a w nim wiele ciekawych artykułów m.in o tym, jak założyć firmę w Niemczech oraz ile można zarobić na poszczególnych stanowiskach. Oprócz tego postaramy się pomóc tym, którzy jednak zdecydują się na emigrację i odpowiemy na pytanie, kiedy bardziej opłaca się szukać pracy przez agencję, a kiedy nie.
Nie będzie wielkich zmian
Polska to biedny kraj pełen paradoksów - średnia pensja brutto to ok. 3,5 tys. złotych, nowe auto średniej klasy kosztuje dwie roczne pensje, a młode małżeństwo, by kupić małe mieszkanie, musi wziąć kredyt na 30 lat oraz prosić o wsparcie połowę rodziny. Pomimo tego ciężko znaleźć miejsce na parkingu, a w kolejce do kasy w supermarkecie spędzamy więcej czasu niż na wyborze zakupów. Mamy 3 miliony studentów - z czego ponad połowa po zakończeniu nauki nie ma szans na znalezienie pracy zgodnej z ich kierunkiem studiów. Do tego należy dodać, że pracodawcy rzadko kiedy proponują umowę o pracę, a pensja, na jaką można liczyć zaraz po studiach, nie różni się niczym od tej, jaką można otrzymać, pracując na kasie w dyskoncie.
Biorąc pod uwagę stan dróg i szerzącą się biurokrację, której pół miliona przedstawicieli pochłania coraz większą część budżetu, można zadać sobie pytanie, co nas w tym kraju jeszcze trzyma? Pomijając poetyckie, często grafomańskie odwołania do natury i martyrologii naszego narodu, są przynajmniej trzy proste powody odpowiadające na pytanie, dlaczego Polacy nie wyjadą do Niemiec.
Kelner w Niemczech zarabia średnio 5 tysięcy złotych
1. Już tam jesteśmy
Siedem lat temu Polacy zachwyceni nowymi możliwościami przybywali do Irlandii i Wielkiej Brytanii. Część chciała zarobić i wrócić do Polski, inni zostali i ułożyli sobie życie w nowym kraju - niestety wielu emigrantów postrzega swój wyjazd jako życiową porażkę. Teraz otwierają się przed nami drzwi do Niemiec i Polacy nauczeni doświadczeniem ostrożniej podchodzą do "nowych możliwości", które w gruncie rzeczy tak bardzo nowe nie są - w końcu w Niemczech od dawna mieszka i pracuje ok. 420 tys. Polaków, którzy stanowią 3 największą grupę obcokrajowców żyjących w Niemczech (Po Turkach i Włochach).
Polacy w Niemczech
Kliknij, aby powiększyć
źródło: Workpress
źródło: Workpress
2. "Ich nicht ferstehen"
Z badania CBOS przeprowadzonego w 2009 roku wynika, że 54% Polaków nie umie porozumieć się w żadnym języku obcym. Znajomość angielskiego polepsza się systematycznie, ale dotyczy to głownie młodych ludzi. Obecnie w języku Szekspira porozumie się co czwarty Polak. Niestety ze znajomością niemieckiego jest o wiele gorzej - tylko 12% badanych deklaruje, że zna niemiecki, co wcale nie oznacza, że mówią na tyle płynnie, by rozpocząć pracę na dobrym stanowisku w Niemczech.
Język niemiecki to nie angielski. Bariera językowa jest olbrzymia, a to zniechęca ludzi do podjęcia pracy w RFN - mówi Tomek Jaroszek, redaktor naczelny Przeglądu Finansowego Bankier.pl. Większość ma świadomość, że bez niemieckiego mogą liczyć tylko na nisko płatną pracę fizyczną, a przecież nie po to studiowali, by pracować np. w pralni. Co prawda pracownik w niemieckiej pralni zarabia ok. 7 euro na godzinę, czyli 7 razy więcej niż w Polsce, ale liczą się również inne rzeczy, np. bezpieczeństwo - jak dogadać się z lekarzem, zawiadomić policję lub nie zgubić się na dworcu. Bez znajomości języka jest to bardzo trudne - boleśnie przekonali się o tym emigranci na wyspach, którzy z powodu nieznajomości angielskiego łatwo stawali się ofiarami nieuczciwych pracodawców. 3. Specjaliści mają dobrze w kraju
Wchodnioniemieckie landy kuszą polskich specjalistów i fachowców wypłatą "powitalnego". W ten sposób chcą zachęcić dobrze wykształconych i znających język Polaków do przyjazdu nad Łabę. Niestety specjaliści, chociaż kuszeni często wielokrotnie wyższymi niż w Polsce zarobkami, raczej nie będą skłonni do emigracji. Przede wszystkim oni mają dobrze w kraju - często zarabiają od trzech do kilkunastu tysięcy złotych, a to jak na polskie warunki pensje gwarantujące całkiem wygodne życie.
Biorąc to pod uwagę, tylko nieliczna grupa podejmie decyzje o wyjeździe - ludzie samotni, bez rodzin i innych zobowiązań. Innym nie opłaca się emigracja na stałe - raczej w grę wchodzą wyjazdy na krótkie okresy, a to z kolei nie spełni oczekiwań pracodawców z wyludnionych wschodnich landów niemieckich, którzy prawdziwe "oblężenie Polaków" będą przeżywać tylko w czasie wakacji - tradycyjnego okresu wyjazdów studentów do pracy.
Trzy powody jak trzy kolory
Niemiecka gospodarka przeżywa wzrost gospodarczy, który według ostrożnych danych szacunkowych wyniesie ok. 3% w 2011 roku, a bezrobocie 7%. Coraz częściej słyszy się o tym, że u naszego zachodniego sąsiada brakuje rąk do pracy. Podobna sytuacja miała miejsce w latach 60'tych, kiedy to rząd niemiecki zdecydował się na sprowadzenie robotników z Turcji. Krótko mówiąc - obecnie jest to problem. Między innymi z obawy przed napływem do Niemiec kolejnej grupy etnicznej nastawionej głównie na życie ze świadczeń socjalnych, w 2004 roku ówczesny Kanclerz RFN Gerhard Schroeder "wywalczył" siedmioletni okres przejściowy dla pracowników z Polski.

To, co wtedy wydawało się dla Niemców zagrożeniem, teraz ma być zbawieniem. Polscy pracownicy oceniani są jako solidni i uczciwi - innymi słowy są mile widziani. Prawdopodobnie skorzysta na tym wiele tysięcy ludzi, którzy rozpoczną nowe i miejmy nadzieję lepsze życie poza granicami kraju - na szczęście tym razem zacznie się ono o wiele bliżej i najprawdopodobniej w dużo mniejszej skali.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Więcej na ten temat przeczytają Państwo w artykułach:
» Zmiany przed otwarciem niemieckiego rynku pracy
» Niemcy mają płacę minimalną
» Informatyk, lekarz, opiekun osoby starszej - oni znajdą pracę w Niemczech
» Zmiany przed otwarciem niemieckiego rynku pracy
» Niemcy mają płacę minimalną
» Informatyk, lekarz, opiekun osoby starszej - oni znajdą pracę w Niemczech

































































