Media: Żadne ubezpieczenie nie pokryje całości szkód w Notre Dame

Żadne ubezpieczenie nie pokryje całości szkód, jakie wyrządził pożar w paryskiej katedrze Notre Dame - informuje w środę monachijski dziennik "Suedddeutsche Zeitung". Poza tym szacowanie strat może potrwać latami.

(fot. Benoit Tessier / Forum/Reuters)

Dotychczas nie wiadomo, czy świątynia była ubezpieczona i w jakim zakresie. Szwajcarskie towarzystwo reasekuracji Swiss Re, na które powołuje się "SZ", wychodzi z założenia, że to państwo francuskie jest odpowiedzialne za odbudowę Notre Dame.

"We Francji właścicielem kościołów jest zazwyczaj państwo, a państwo ubezpiecza się samo" - wyjaśnia firma.

Jeśli okaże się, że za pożar odpowiedzialna jest firma budowlana prowadząca prace restauracyjne, to zostanie obciążona jej polisa OC. Kwota ubezpieczenia w takich przypadkach jest jednak ograniczona i z pewnością nie wystarczy na pokrycie tak dużych strat. Również samo przedsiębiorstwo zostałoby pociągnięte do odpowiedzialności finansowej, co mogłoby oznaczać dla niego bankructwo. Prokuratorzy prowadzący śledztwo wychodzą na razie z założenia, że pożar był skutkiem wypadku podczas restauracji dachu budowli.

Szacowanie strat potrwa jeszcze bardzo długo. "W takich przypadkach całość kosztów może być ustalona dopiero po zakończeniu odbudowy" - powiedział cytowany przez "Sueddeutsche Zeitung" rzecznik niemieckiej firmy ubezpieczeniowej Ecclesia, która specjalizuje się m.in. w asekuracji nieruchomości sakralnych. "W Niemczech kościoły są z reguły ubezpieczona na wypadek pożaru. Dzięki temu np. parafia św. Marty w Norymberdze, cztery lata po tym, gdy w 2014 roku spłonął jej kościół, otrzymała 9 mln euro" - przypomina.

Koszty odbudowy Notre Dame będą jednak znacznie wyższe, nie mówiąc o stratach, jakie powstały w wyniku zniszczenia dzieł sztuki znajdujących się w katedrze.

Ubezpieczenie katedry jest niezwykle skomplikowane i kosztowne

Wycena takich obiektów jak katedra Notre Dame jest niezwykle skomplikowana - mówią eksperci. W grę wchodzą olbrzymie koszty, a ubezpieczenie, które by je pokryło, miałoby składkę niemożliwą do udźwignięcia.

Jak podkreślił analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń Rafał Mańkowski, ubezpieczenie takich obiektów jak katedry, jest bardzo trudne w praktyce. "Przy ubezpieczeniu zabytkowych kościołów działają takie same zasady, jak przy ubezpieczaniu wszystkich pozostałych obiektów zabytkowych. Suma ubezpieczenia powinna uwzględniać koszty odbudowy z wykorzystaniem (o ile to możliwe) materiałów i technik, z których dany obiekt budowano. W takich przypadkach głos decydujący ma konserwator zabytków" - dodał.

"Suma ubezpieczenia w przypadku budynków zabytkowych powinna być dużo wyższa niż w nowych, wznoszonych zgodnie z aktualnymi schematami inwestycyjnymi. Przykładowo, przy doborze farb, materiałów, uczestniczą najczęściej eksperci specjalizujący się w konserwacji tynków (łącznie z freskami), rzeźb, witraży. To są bardzo kosztowne elementy" - zaznaczył.

Dodał, że takie miejsca to ogromna wartość materialna, historyczna, ale też emocjonalna. "To również ogromna wartość artystyczna, związana często z nazwiskami niezwykłych twórców. Odrębna sprawa to wyposażenie takich obiektów. W starych kościołach są obrazy, rzeźby, stare meble".

Analityk podkreślił, że istnieją specjalne produkty ubezpieczeniowe dla przedmiotów o wartości artystycznej i zabytkowej. "Obwarowane są wymogami dotyczącymi zabezpieczeń, stanu technicznego budynku. Niestety, duża część kościołów nie spełnia takich warunków" - dodał. "Wycena odbudowy katedry jest wręcz niemożliwa. Musimy wiedzieć, że pomoc państwa jest niezbędna, bo takiego ryzyka nie da się ubezpieczyć" - ocenił Mańkowski.

W ocenie Łukasza Kulisiewicza z Polskiej Izby Ubezpieczeń, "wycena takiej budowli jest niezwykle skomplikowana, żeby nie powiedzieć, że niemożliwa". "Zbiórka publiczna na odbudowę katedry nie jest więc niczym zaskakującym. Przy ogromnych szkodach (...) usunięcie strat musi się wiązać ze wsparciem państwa lub społeczeństwa. W grę wchodzą olbrzymie koszty, a ubezpieczenie, które by je pokryło, miałoby bardzo wysoką składkę. W zasadzie niemożliwą do udźwignięcia, gdyby płacić ją co roku" - dodał.

Jak podkreślił Piotr Nettik, dyrektor. ds. underwritingu ubezpieczeń pozakomunikacyjnych w Grupie PZU, przy ubezpieczeniach budynków zabytkowych, również w Polsce, pod uwagę bierze się wyłącznie wartość odtworzeniową, nie zaś historyczną. "Odpowiada ona wydatkom, jakie należy ponieść, aby odbudować nieruchomość, jak najbardziej odwzorowując jej pierwotny stan". "Jednakże nawet najpiękniej odbudowany budynek nie dorówna oryginałowi, dlatego trzeba działać prewencyjnie" - zaznaczył.

Dodał, że "zaprószenie ognia, tak jak miało to miejsce w przypadku pożaru katedry, to niestety bardzo częste przyczyny powstawania szkód. W zdecydowanej większości powodem podobnych zdarzeń jest czynnik ludzki. Warto zatem przed objęciem ochroną danego miejsca pomyśleć o odpowiednim zabezpieczeniu nieruchomości i procedurach utrzymania wysokich standardów ochrony przeciwpożarowej nawet w przypadku wykonywania remontów, czy prac konserwacyjnych w budynkach".

asc/ kar/ lgs/ pad/ je/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 5 leszczykowy

Już uzbierali 700 mln euro datków, a będzie znacznie więcej. Powinno starczyć na odbudowę.

! Odpowiedz