Po wczorajszej prezentacji propozycji banków dotyczących kredytów walutowych lista możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji znowu się wydłużyła. Można odnieść wrażenie, że z każdym kolejnym pomysłem oddala się moment, w którym kredytobiorcy usłyszą o konkretnych rozwiązaniach.


Pod wieloma względami koncepcja zaprezentowana przez Związek Banków Polskich wyróżnia się na tle tego, co proponowali inni. Pojawiają się w niej nowe, kontrowersyjne motywy – wsparcie środkami z budżetu, działania obejmujące kredytobiorców złotowych, selektywna pomoc dla kredytobiorców. Podobnie, jak w poprzednich pakietach widać także wyraźne luki wskazujące, że cały czas mamy do czynienia tylko ze wstępnymi zarysami pomysłów.
Dla klientów – mnóstwo znaków zapytania
Z punktu widzenia kredytobiorców propozycja banków dzieli się na dwa pakiety – dla osób spłacających zobowiązania bez opóźnień i dla popadających w kłopoty finansowe.
Pierwsi mieliby możliwość otrzymania dopłat do rat w razie przekroczenia granicznego kursu franka. W zamian musieliby zdecydować się na przewalutowanie kredytu po kursie rynkowym, gdy kurs helweckiej waluty spadnie poniżej wyznaczonego poziomu.
W tym elemencie pakietu brakuje kluczowych dla kredytobiorców informacji – jaki byłby kurs graniczny? Ile wynosiłyby dopłaty? Przy jakim kursie następowałoby przewalutowanie? Do tej listy można by też dodać wątpliwości o warunki zobowiązania po przewalutowaniu (dzisiejsze marże?). Niezależnie jednak od szczegółów technicznych klienci mogą po prostu nie być zainteresowani takim rozwiązaniem. Oznacza ono bowiem utrwalenie długu o wartości zbliżonej do dzisiejszego poziomu, często przewyższającego wartość nieruchomości.
Klienci regulujący na bieżąco zobowiązania usłyszeli też o możliwości przeniesienia zabezpieczenia na inną nieruchomość. Pomysł jest zdecydowanie godzien realizacji, lecz zarysowany bardzo szkicowo. Nie dowiedzieliśmy się m.in.:
- Czy banki byłyby zobowiązane przystać na prośbę o zmianę zabezpieczenia, gdy wartość „nowej” nieruchomości byłaby wyższa niż poprzedniej? Jeśli ten obszar pozostawi się swobodnej decyzji kredytodawców, to można obawiać się, że w praktyce niewiele się zmieni.
- Jak miałaby wyglądać procedura „hipotecznej przeprowadzki”? Czy oznaczałaby np. konieczność ponownej oceny zdolności kredytowej?
Ratunek na chwilę i dla wybrańców
Kredytobiorcy (nie tylko walutowi) popadający w kłopoty mieliby możliwość, zgodnie z propozycją banków, otrzymania krótkoterminowej pożyczki przeznaczonej na pomoc w spłacie raty. Koło ratunkowe byłoby jednak dostępne tylko dla wybranych. Konieczne będzie spełnienie warunków dotyczących dochodu i posiadanej nieruchomości – pieniądze trafią do gorzej sytuowanych posiadaczy mniejszych mieszkań i domów. W szczególnych przypadkach możliwe byłoby późniejsze umorzenie pomocowego zobowiązania.
W tej części pakietu brakuje także najważniejszych szczegółów – progów dochodowych, warunków finansowania. Można się obawiać, że wyśrubowane wymogi spowodują, iż będzie to instrument dostępny wyłącznie dla nielicznej grupki kredytobiorców.
Plan skazany na odrzucenie?
Bankowcy zdołali narazić się w dyskusji o „problemie franka” wszystkim zainteresowanym. Można to odczytać jako odwagę w formułowaniu oryginalnych poglądów lub dowód na brak solidnej analizy możliwych reakcji otoczenia.
Dla ministra finansów nie do przyjęcia może okazać się chęć sięgnięcia po publiczne pieniądze jako jednego ze źródeł finansowania proponowanych funduszy. Podobne zdanie może mieć także opinia publiczna, co sprawia, że temat nabiera politycznej wagi.
Komisja Nadzoru Finansowego zdołała skrytykować plan już w chwilę po jego zaprezentowaniu, co samo w sobie jest niecodziennym zdarzeniem. Nadzorca nie dostrzegł w propozycji niczego, co pozwoliłoby dotknąć źródła problemu – ryzyka generowanego przez portfel kredytów walutowych. KNF zapewne ostrożnie odniesie się również do idei ograniczenia wpływów Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, zwłaszcza że ten filar finansowej siatki bezpieczeństwa dźwiga w tej chwili poważny ciężar.
Kredytobiorcy także nie mają powodów do zadowolenia – plan banków nie zakłada istotnych zmian w rozkładzie ryzyk pomiędzy kredytodawcą a spłacającym zobowiązanie. Na takie rozwiązanie czeka zapewne znacząca część klientów śledzących na bieżąco notowania franka.
Niewykluczone, że brak porozumienia głównych interesariuszy w podstawowych kwestiach zwiastuje fiasko idei „pomocy dla frankowców”. Za kilka miesięcy może okazać się, że ze sterty propozycji światło dzienne ujrzał tylko obowiązujący do końca roku doraźny „sześciopak”.
































































