|
|
Pokój pełny, kieszeń pusta
Zarobki w żłobkach także nie są motywujące, wychowawczynie dostają ok. 1200 zł na rękę miesięcznie. Pisze Amelia na forum Gazeta.pl: „Wszyscy dyskutują na temat opieki w żłobkach, ale nikt się nie zastanawia, ile ludzie tam pracujący zarabiają, jaką mają motywację do pracy. Wiem z wiarygodnego źródła, że są to najniższe pensje” . Potwierdza to była opiekunka z Warszawy, która przyznaje, że jej koleżanki kolejno rezygnują z posad. Nie wytrzymują warunków pracy: żłobki są przepełnione, a wymagania wobec wszystkich pracownic rosną (po co pani sprzątająca ma uzupełniać wykształcenie?). „Pensja, jaką otrzymywałam na rękę, to 1100zł, dodam, że premia była regulowana i czasami, jak poszłam na 5 dni zwolnienia, nie dostawałam jej, a tylko samą golutką pensję, czyli 950 zł. Powiedzcie, jak tu żyć? Zapomniałam dodać, że dostawałyśmy dodatek na wczasy pod gruszą, dla dzieci, średnio około 100zł, a na siebie samą około 300 zł. Ale święta to było coś – BON o wartości 120zł” – to relacja Już-Nie-Opiekunki z Warszawy. Mamy, biorące udział w dyskusji, w większości są zgodne, że wychowawczynie wywiązują się ze swoich obowiązków i zarobki nie wpływają na jakość pracy. Nie da się jednak ukryć, że malutkie, niezdarnie jeszcze poruszające się dzieci, cierpią w zatłoczonych salkach, gdzie, jak wspomina Już-Nie-Opiekunka, nie ma mowy o indywidualnej zabawie, a panie mogą tylko dopilnować, by maluchy nie zrobiły sobie krzywdy. W rezultacie sprawdza się opinia minister Kluzik-Rostkowskiej: polski żłobek to nie placówka, to przechowalnia.
Aleksandra Solarewicz
































































