REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Polskie żłobki to nie placówki, to przechowalnie"

2008-02-14 08:42
publikacja
2008-02-14 08:42
Dodaj Bankier.pl w Google
Dyrektorzy żłobków mają problemy z zatrudnianiem psychologów i pedagogów, a pracujące tam wychowawczynie dostają bardzo niskie wynagrodzenia.

8 marca 2007, w Radiu Tok FM, Joanna Kluzik-Rostkowska mówiła o potrzebie rozwoju przedszkoli i żłobków niepublicznych. Jej zdaniem, bardzo trudno jest o dobre żłobki, bo nie ma konkurencji dla placówek publicznych, a te, które już są (ich liczbę określiła na ok. czterdzieści), są przepełnione i nie spełniają wymagań stawianym takim placówkom. Problem jest jednak głębszy i leży w tym, że definicja żłobka pochodzi z czasów PRL i brzmi: „zakład opieki zdrowotnej”. Kluzik-Rostkowska: „To powoduje, że po pierwsze strasznie trudno jest utworzyć niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, więc nie można tych żłobków tworzyć. Po drugie, ponieważ żłobki zostały zdefiniowane wyłącznie, jako przechowalnie dzieci, to okazało się, że strasznie trudno, nawet bardzo dobrym dyrektorom żłobków, zatrudnić panie pedagog, czy psychologa, bo w strukturze żłobka nie pomyślano o tym, że żłobek dla dwulatka powinien pełnić również funkcje edukacyjne, a nie tylko być przechowalnią” („Kluzik: zarobki kobiet i mężczyzn muszą być podobne”, gazeta.pl, 08.03.2007).

Pokój pełny, kieszeń pusta

Zarobki w żłobkach także nie są motywujące, wychowawczynie dostają ok. 1200 zł na rękę miesięcznie. Pisze Amelia na forum Gazeta.pl: „Wszyscy dyskutują na temat opieki w żłobkach, ale nikt się nie zastanawia, ile ludzie tam pracujący zarabiają, jaką mają motywację do pracy. Wiem z wiarygodnego źródła, że są to najniższe pensje” . Potwierdza to była opiekunka z Warszawy, która przyznaje, że jej koleżanki kolejno rezygnują z posad. Nie wytrzymują warunków pracy: żłobki są przepełnione, a wymagania wobec wszystkich pracownic rosną (po co pani sprzątająca ma uzupełniać wykształcenie?). „Pensja, jaką otrzymywałam na rękę, to 1100zł, dodam, że premia była regulowana i czasami, jak poszłam na 5 dni zwolnienia, nie dostawałam jej, a tylko samą golutką pensję, czyli 950 zł. Powiedzcie, jak tu żyć? Zapomniałam dodać, że dostawałyśmy dodatek na wczasy pod gruszą, dla dzieci, średnio około 100zł, a na siebie samą około 300 zł. Ale święta to było coś – BON o wartości 120zł” – to relacja Już-Nie-Opiekunki z Warszawy. Mamy, biorące udział w dyskusji, w większości są zgodne, że wychowawczynie wywiązują się ze swoich obowiązków i zarobki nie wpływają na jakość pracy. Nie da się jednak ukryć, że malutkie, niezdarnie jeszcze poruszające się dzieci, cierpią w zatłoczonych salkach, gdzie, jak wspomina Już-Nie-Opiekunka, nie ma mowy o indywidualnej zabawie, a panie mogą tylko dopilnować, by maluchy nie zrobiły sobie krzywdy. W rezultacie sprawdza się opinia minister Kluzik-Rostkowskiej: polski żłobek to nie placówka, to przechowalnia.

Aleksandra Solarewicz
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Dzieci

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki