Po kryzysie z ub. tygodnia, kiedy 72 tys. osób nielegalnie przedostało się na teren hiszpańskiej eksklawy Ceuta, jej władze i rząd centralny mierzą się z problemem setek małoletnich migrantów bez opieki. System w Ceucie jest przeciążony, a rządzone przez opozycję regiony nie chcą przyjąć dzieci.


Zgodnie z hiszpańskim prawem dorośli migranci mogą ubiegać się o ochronę międzynarodową i jeśli jej nie otrzymają, są wydalani z kraju. Państwo ma jednak obowiązek przejąć opiekę nad małoletnimi migrantami, którzy nie mają opiekunów prawnych.
Ministra ds. zabezpieczenia społecznego i migracji Elma Saiz poinformowała we wtorek, że rząd przekaże autonomicznej Ceucie w Afryce dodatkowe 25 mln euro na opiekę dla małoletnich migrantów, którzy dostali się do tej hiszpańskiej eksklawy podczas ubiegłotygodniowego kryzysu.
W czwartek i piątek na teren 85-tysięcznej Ceuty przedostało się nielegalnie z Maroka ok. 72 tys. osób. Według ministra spraw wewnętrznych Hiszpanii Fernanda Grande-Marlaski ok. 70 tys. z nich już wróciło do Maroka.
Jednak Ceuta nadal zmaga się ze skutkami tego kryzysu.

Na plaży w Ceucie, w pobliżu ośrodka tymczasowego pobytu dla dorosłych migrantów CETI, przebywa ok. 500 osób, głównie z Afryki Subsaharyjskiej. Ośrodek, mający ok. 600 miejsc, jest już przepełniony i nie ma możliwości przyjęcia kolejnych migrantów. Pozostający poza nim przybysze otrzymują wodę i posiłki od organizacji pomocowych, m.in. Czerwonego Krzyża, a miejsce jest patrolowane przez służby porządkowe.
Władze Ceuty próbują też zapewnić opiekę setkom dzieci i nastolatków przybyłych do Ceuty. Agencja EFE poinformowała, że w ośrodkach dla małoletnich migrantów przebywa około 1000 dzieci i nastolatków, ale nieznana liczba wciąż jest na ulicach i okolicznych wzgórzach. Dlatego, aby zapewnić opiekę małoletnim migrantom, władze Ceuty przygotowały dwie hale w pobliżu granicy z Marokiem, które mogą pomieścić około 500 osób.
Obecnie służby porządkowe mają za zadanie wyszukać dzieci i nastolatków i przekazać je pod opiekę ośrodków. Jednak reporter AP był świadkiem, jak hiszpańscy żołnierze prowadzili do przejścia granicznego płaczącego marokańskiego chłopca, który błagał, by nie odsyłać go do Maroka. Tuż przed samą granicą, wobec sprzeciwu przechodniów i w obecności mediów, hiszpański oficer przekazał dziecko pod opiekę funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej.
Władze Ceuty oceniają, że jeśli chodzi o opiekę nad małoletnimi migrantami, doszło do całkowitego przeciążenia i załamania systemu.
W sytuacji kryzysowej związanej z napływem małoletnich migrantów władze autonomicznego regionu mogą – zgodnie z prawem z 2025 roku – oczekiwać od rządu centralnego pomocy w relokacji dzieci i nastolatków do ośrodków w innych regionach.
Takie rozwiązanie krytykuje opozycyjna Partia Ludowa (PP), która rządzi w 11 z 17 autonomicznych wspólnot (oraz autonomicznych miastach: Ceucie i Melilli). Sekretarz PP Miguel Tellado, pytany przez dziennikarzy, czy wspólnoty przyjmą małoletnich migrantów z Ceuty i Melilli odpowiedział, że to problem rządu Pedra Sancheza i on powinien go rozwiązać. - Niech wyjdą (małoletni – PAP) tą samą drogą, którą weszli – dodał.
Z kolei lider skrajnie prawicowej partii Vox Santiago Abascal napisał na platformie X w reakcji na zapowiedź przekazania Ceucie 25 mln euro na opiekę nad migranckimi dziećmi, że ani jedno hiszpańskie euro nie powinno być przeznaczone na małoletnich migrantów oraz „nielegalnych migrantów, najeźdźców, mafie zajmujące się handlem ludźmi i Maroko”.
Agencja EFE poinformowała, że rząd Kastylii i Leonu, tworzony przez PP i Vox, wyraził we wtorek „zdecydowany sprzeciw” wobec polityki migracyjnej rządu w Madrycie i zapowiedział, że będzie przeciwstawiał się wszelkimi dostępnymi środkami przyszłemu podziałowi małoletnich migrantów przybyłych do Ceuty między regiony Hiszpanii. Podobne stanowisko przekazały władze Estremadury, także rządzonej przez koalicję PP i Vox.
Agencja AP poinformowała, że z kolei po stronie Maroka rozgrywa się dramat rodziców, czekających na swoje dzieci. Dodała, że władze hiszpańskie poinformowały o uruchomieniu na granicy biura, w którym można zostawić i szukać informacji o zaginionych.
Internet odegrał rolę ws. Ceuty, ale nie ma dowodów na operację destabilizacyjną
Francuski dziennik „Le Monde” ocenił we wtorek, że choć nagrania i wiadomości na platformach internetowych odegrały znaczącą rolę w napływie migrantów do hiszpańskiej Ceuty, to nie ma na razie dowodów, by chodziło o zorganizowaną operację destabilizacyjną.
Dziennik przypomniał, że wielu spośród 72 tys. Marokańczyków, którzy w dniach 30-31 lipca br. przybyli do Ceuty twierdzi, że kierowali się informacjami i nagraniami na platformach społecznościowych, m.in. Instagramie i TikToku. W internecie jest wiele stron i kont na temat imigracji do Ceuty, ale nie są one nowe - zaznaczył „Le Monde”. Gazeta opisuje konta, które od kilku lat pokazują nagrania młodych ludzi przedostających się wpław do Ceuty; na innych widać zdjęcia ciał wyrzucanych na brzeg.
Wśród tych stron, do których dotarł dziennik - przy czym, niektóre zostały zamknięte w ostatnich dniach - niektóre mają kilkadziesiąt tysięcy obserwujących, a jedno z nich, na Instagramie - 78 tysięcy. Na niektórych kontach i grupach pojawiały się informacje, jakoby teraz nie wolno było wydalać imigrantów przybywających wpław do hiszpańskich eksklaw. Jednak „rozpowszechnianie wiadomości tego typu nie jest systematyczne”, i zdaniem gazety „trudno jest ustalić bezpośrednią odpowiedzialność tych treści za napływ (migrantów) 30 i 31 lipca”.
Rozpowszechnianie wiadomości na tych bardzo poczytnych kontach prawdopodobnie zachęciło nowe osoby do przyłączenia się, tworząc „efekt kuli śnieżnej” - ocenił „Le Monde”. Zastrzegł, że wiele informacji i plotek jest rozpowszechnianych przez WhatsApp, szczególnie w zamkniętych grupach.
Dziennik zwrócił także uwagę na te konta na Instagramie, Facebooku i TikToku, które wzbudzają wątpliwości, ponieważ noszą podobne nazwy i publikują te same nagrania, niekiedy odsyłają do siebie nawzajem. Sugeruje to, że jedna osoba kieruje kilkoma z tych kont.
Podczas kryzysu zginęło co najmniej 141 osób
Podczas masowej inwazji migrantów na Ceutę, eksklawę Hiszpanii w Afryce Północnej, 30 i 31 lipca zginęło co najmniej 141 osób - przekazała w środę rano hiszpańska rozgłośnia Cadena SER.
Radio sprecyzowało, że jego szacunki opierają się na oficjalnej liczbie ofiar, jaką potwierdziły w Ceucie władze Hiszpanii, a także na analizującej statystyki po stronie marokańskiej pozarządowej organizacji Caminando Fronteras.
Według obu źródeł zdecydowana większość ofiar kryzysu migracyjnego w Ceucie to osoby, które utopiły się podczas próby przedostania do tego autonomicznego miasta.
Rozgłośnia sprecyzowała, że o ile po stronie hiszpańskiej śmierć poniosło 78 osób, to z wód przylegających do Maroka miejscowe służby wyłowiły 63 ciała.
(PAP)





























































