Polskie akcje są tanie, ale 2022 rok nie jest dobrym czasem na odważne ich kupowanie, zalecana jest raczej ostrożność - uważa prezes Quercus TFI Sebastian Buczek. Jego zdaniem, wsparciem dla notowań powinny być wyniki spółek, które za pierwszy kwartał mogą być rekordowo dobre.


"Zakładamy, że 2022 rok dla naszej giełdy, ale i dla wszystkich innych globalnych rynków akcji nie będzie szczególnie udany. Poprawy oczekujemy dopiero w 2023 roku. Trzeba poczekać na wyraźne sygnały, że jest już czas na akumulację akcji, na razie jest jeszcze na to za wcześnie" - powiedział prezes Buczek podczas środowego spotkania z analitykami.
"Zakładamy bardziej ostrożne podejście do rynków akcji, raczej będziemy szukać szans na pojedynczych spółkach, na spadkach, kiedy rynki przereagowują. Są sygnały, że Fed będzie chciał wpływać na obniżanie wycen amerykańskich akcji, a stara zasada mówi: +nie walcz z Fedem+" - dodał.
Sebastian Buczek wskazuje, że warszawska giełda, mierzona indeksem WIG, od wielu lat porusza się w takt rynków wschodzących, nie inaczej jest w tym roku. Większe odchylenie w zasadzie nastąpiło tylko w drugiej połowie 2020 roku, co zostało nadgonione w 2021 roku. Zakłada on, że zależność WIG od emerging markets nadal będzie w mocy w kolejnych miesiącach.
Ocenia, że wyceny polskich spółek są relatywnie niskie. Prognozowany wskaźnik P/E dla indeksu MSCI Poland wynosi około 10x, a to niski poziom w porównaniu do wskaźników w ciągu ostatnich 20 lat.

"W długim okresie trzeba stawiać na średnie i mniejsze spółki, ale w 2022 roku siła relatywna prawdopodobnie będzie po stronie WIG20. Na przestrzeni 20 lat mocno widoczna była siła relatywna sWIG40 w stosunku do WIG20, ale w tym roku może być inaczej, gdyż duże spółki mogą być bardziej odporne na wzrost stóp proc. i mogą osiągać lepsze wyniki finansowe" - powiedział Buczek.
Prezes Quercus TFI jest zdania, że pierwszy kwartał 2022 roku będzie prawdopodobnie jednym z najlepszych kwartałów jeśli chodzi o wyniki finansowe firm zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Wyniki finansowe będą bronić wycen polskich spółek.
"W naszym kraju spółki mogą pokazać wyniki, o których nikt nie śnił. To mogą być historyczne odczyty. Dotyczy to bardzo wielu branż, zarówno banków, którym powinny pomagać wysokie stopy procentowe, ale i brak konieczności podnoszenia oprocentowania depozytów, jak i koncernów paliwowych, typu Lotos, Orlen, PGNIG, gdzie mamy bardzo dobre warunki makro" - powiedział Sebastian Buczek.
"Szczególnie błysnąć może Lotos jeśli chodzi o marże. Pytanie, czy dojdzie do fuzji Lotosu z Orlenem i PGNiG, my oceniamy, że do tej fuzji nie powinno dojść, zwłaszcza w sytuacji, jaką mamy obecnie za wschodnią granicą i na warunkach, jakie zostały zaprezentowane kilka tygodni temu. Jeśli do fuzji nie dojdzie, powinno to mieć pozytywne przełożenie na notowania Lotosu" - dodał.
Wskazał, że bardzo dobre wyniki powinny pokazać spółki surowcowe, jak KGHM, JSW, a także dystrybutorzy części samochodowych i spółki IT, które cieszą się silnym popytem ze strony klientów.
"Wyniki w pierwszym kwartale, być może również w drugim, będą bardzo dobre, ale to nie oznacza, że w całym 2022 roku jakieś spółki czy branże mogą zachowywać się w sposób ponadprzeciętny. Banki pokażą fenomenalne wyniki, ale przy coraz wyższym oprocentowaniu kredytów i pogarszającej się w kolejnych kwartałach sytuacji makro, można założyć, że w pewnym momencie dotnie je chociażby konieczność zawiązywania większych rezerw" - powiedział Buczek.
"Siłą rozpędu część spółek, które pokażą bardzo dobre wyniki w pierwszym kwartale, może się zachowywać jeszcze dobrze w pierwszej połowie roku, ale to nie oznacza, że w drugiej nie będzie już próby dyskontowania tego, co nastąpi w realnej gospodarce w 2023 roku. Nie ma zbyt wiele spółek, które znajdują się w trendzie wzrostowym, który utrzyma się do końca 2022 roku. Raczej będą to krótsze trendy, które będziemy próbować wykorzystać" - dodał.
Prezes Quercus TFI zwraca uwagę, że ceny akcji w USA w ostatnich tygodniach zaczynają się powoli normalizować z bardzo wysokich poziomów, które osiągały na koniec 2021 roku, ale patrząc na średnie historyczne, wskaźnik Cena/Zysk dla spółek z indeksu S&P500, trudno mówić, że jest tam już tanio i atrakcyjnie. Wydaje się, że nadal jest jeszcze sporo miejsca do rozwinięcia trendu spadkowego, zwłaszcza w kontekście tego, co dzieje się ze stopami procentowymi, które mają istotne znaczenie dla wyceny firm zarówno w USA jak i w Europie.
Dodał, że inflacja to główny problem ostatnich miesięcy, a być może całego 2022 roku. To element, który zaskoczył wszystkich swoją skalą.
"Pewnie gdyby nie wojna na Ukrainie, sytuacja wyglądałaby lepiej i mówilibyśmy, że szczyt inflacji jest już za nami, niestety wojna spowodowała, że inflacja rośnie i jest pewnie kilka punktów proc. wyżej niż w wariancie bez wojny. Jest szansa, że szczyt inflacji nastąpi w najbliższych miesiącach z zastrzeżeniem, że nic złego nie zadzieje się z surowcami rolnymi, np. ze zbożami" - powiedział Buczek.
"Inflacja jest tematem numer 1 w 2022 roku, ale przestanie nim być w 2023 roku, a tym tematem stanie się np. recesja w globalnej gospodarce, czego na razie w wariancie bazowym nie przewidujemy, ale nie można go wykluczyć" - dodał.
Jeśli chodzi o ceny surowców, to prezes Quercus uważa, że nie ma fundamentalnych argumentów za tym, żeby były one istotnie wyżej niż dzisiaj. Zagrożeniem są jedynie ceny surowców rolnych.
"Poziom 100 USD za baryłkę jest wysoki, co prawda nie można wykluczać, że nastąpi jeszcze atak spekulacji i cena poszybuje, ale fundamentów do tego nie ma, zwłaszcza przy spowolnieniu wzrostu gospodarczego na świecie, co jest naszym scenariuszem bazowym i sytuacji w Chinach, które nie przechorowały koronawirusa, bo będzie powodowało konieczność zamykania różnych chińskich miast i będzie osłabiało chińską i globalną gospodarkę" - powiedział Buczek.
Inflacja powoduje znaczące straty na instrumentach dłużnych i funduszach obligacyjnych, co prawdopodobnie będzie do odrobienia w kolejnych kwartałach i latach.
"Obligacje skarbowe w Polsce od ponad roku są w bessie, podobnie jak na całym świecie, ale w Polsce jest ona szczególnie dotkliwa. W ciągu roku rentowność 10-letnich polskich obligacji wzrosła z 1 do 6,2 proc. Jesteśmy w tej chwili na poziomach zbliżonych do maksimów z kilkunastu lat. Jest to związane ze wzrostem inflacji do najwyższych poziomów od 20 lat" - powiedział Sebastian Buczek.
"Gdybym miał jednak wskazywać, od którego segmentu rynku zacznie się poprawa, to obstawiałbym, że to będzie segment instrumentów dłużnych i że tam jesteśmy najbliżej końca tendencji spadkowej" - dodał. (PAP Biznes)
pr/ ana/






























































