Polska finalizuje z Francją traktat związany ze wzajemnymi gwarancjami bezpieczeństwa - poinformował premier Donald Tusk po spotkaniu liderów europejskich, które odbyło się w Paryżu. Dodał, że jest zgoda także w kwestii działania na rzecz jak najlepszych relacji z USA.


"Miałem okazję także rozmawiać w spotkaniu w cztery oczy z prezydentem Macronem o naszych bilateralnych relacjach Polski i Francji. Finalizujemy powoli traktat pomiędzy Polską a Francją - mam nadzieję, że niedługo będziemy gotowi podpisać ten traktat (...). Wiele na to wskazuje, że może być to traktat przełomowy jeżeli chodzi o wzajemne gwarancje bezpieczeństwa. To byłby kolejny krok na rzecz urealnienia tego, co nazywamy gwarancjami bezpieczeństwa dla Europy, dla Polski" - powiedział premier.
Tusk wziął udział w Paryżu w szczycie "koalicji chętnych" - państw sojuszniczych Ukrainy, z udziałem przedstawicieli UE i NATO; spotkał się także m.in. z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Po spotkaniu powiedział, że szczyt dotyczył przede wszystkim wojny w Ukrainie i wsparcia Ukrainy, a także "z oczywistych względów bezpieczeństwa całego kontynentu, w tym Polski".
Ambasador Francji w Polsce: Paryż i Warszawa do końca czerwca podpiszą "traktat premium"
Paryż i Warszawa zamierzają do końca czerwca podpisać "traktat premium", pierwszą tak wysokiej rangi umowę o przyjaźni między Francją a krajem, który z nią nie graniczy - powiedział PAP ambasador Francji Etienne de Poncins. Dodał, że za rządów Donalda Tuska relacje polsko-francuskie przeszły "z ciemności do jasności".
"W zawodzie dyplomaty trzeba mieć trochę szczęścia. Ja miałem to szczęście, że przyjechałem do Warszawy w momencie dość radykalnych zmian, zwłaszcza w podejściu Polski do Europy, a także do Francji" - zauważył w wywiadzie dla PAP de Poncins, który objął funkcję ambasadora w Polsce we wrześniu 2023 roku po czterech latach kierowania placówką w Kijowie.
"Objęcie władzy przez rząd Tuska zostało bardzo dobrze przyjęte we Francji i pozwoliło na znaczący postęp w stosunkach polsko-francuskich" - zaznaczył dyplomata.
Zdaniem de Poncins obie strony rozumieją się teraz lepiej: podczas gdy Francja uznała polską słuszność w sprawie rosyjskiego zagrożenia, Warszawa zdała sobie sprawę, że rację miał też Paryż, który od lat postulował większą autonomię Europy w dziedzinie obronności i energetyki dzięki energii jądrowej. Dodatkowo - jak stwierdził ambasador - sukces gospodarczy Polski i sprawne wydatkowanie przez nią funduszy unijnych pokazały, że Warszawa jest bardzo ważnym aktorem w UE, którego "należy słuchać".
"Obecnie Paryż i Warszawa odkrywają się na nowo, a we Francji mówi się o polskim momencie w Europie. Teraz trzeba to przełożyć na konkretne dokumenty, a mianowicie na projekt traktatu z Nancy" - uznał de Poncins.
Nawiązał w ten sposób do zapowiadanego od paru miesięcy nowego traktatu o przyjaźni polsko-francuskiej. Jak zaznaczył ambasador, pomysł zawarcia takiej umowy pojawił się już po wyborach parlamentarnych w 2023 roku, które przyniosły zwycięstwo Koalicji Obywatelskiej. Obecnie prace nad dokumentem są w fazie konsultacji między polskim a francuskim resortem spraw zagranicznych.
Do podpisania traktatu ma dojść przed końcem czerwca w Nancy - miejscu symbolicznym dla relacji polsko-francuskich, bo to tu po wygnaniu z kraju osiadł jako książę Lotaryngii polski król Stanisław Leszczyński, teść króla Francji Ludwika XV.
De Poncins podkreślił, że obecna umowa regulująca stosunki polsko-francuskie, zawarta w 1991 r., jest przestarzała i nie przystaje do rzeczywistości, w której Polska jest kluczowym partnerem w UE. "Dla przykładu, poprzedni traktat wskazywał na to, że Francja powinna wykonać wszystkie możliwe wysiłki, aby umożliwić wstąpienie Polski do UE, a przecież od rozszerzenia Wspólnoty o Polskę minęło już ponad 20 lat" - zauważył.
"Teraz musimy wznieść francusko-polskie relacje na ten sam poziom, na jakim utrzymujemy je z naszymi głównymi partnerami w UE: Włochami, Hiszpanią i Niemcami" - oświadczył.
Polska ma być pierwszym krajem, który nie sąsiaduje z Francją, a z którym Paryż zawrze tak wysokiej rangi umowę, czy - jak ją nazwał dyplomata - "traktat premium". "To znak odbudowy zaufania między Francją a Polską" - podkreślił.
O ile traktat będzie miał charakter wszechstronny i obejmował wszystkie obszary współpracy, od gospodarki po kulturę, o tyle po stronie francuskiej akcent ma zostać położony na współpracę obronną. "Chodzi o wzmocnienie europejskiego filaru obronnościowego w NATO i budowanie prawdziwej suwerenności Unii Europejskiej w zakresie bezpieczeństwa" - sprecyzował ambasador. "Kwestia energetyki jest dla nas także ważna. Polska i Francja należą do europejskiego sojuszu na rzecz energetyki jądrowej" - dodał dyplomata.
Między Warszawą a Paryżem istnieją jednak pewne różnice w wizjach tego, jak dozbrajać Europę, a jednym z głównych obszarów tarć jest kwestia zakupów od krajów pozaeuropejskich. Podczas gdy Polska w ostatnich latach złożyła ogromne zamówienia zbrojeniowe w USA i Korei Południowej, to Francji, posiadającej najsilniejszy przemysł obronny na Starym Kontynencie, zależy na tym, aby kraje UE kupowały broń europejską.
Prezydent Francji Emmanuel Macron, który w UE promuje ideę "Buy European", zapowiedział niedawno, że Francja będzie zabiegać o kontrakty zbrojeniowe z europejskimi krajami, które teraz zaopatrują się w USA. Stwierdził też, że kraje członkowskie powinny dokonać pod tym kątem ponownej oceny aktualnych zamówień.
"Parę lat temu słyszeliśmy od Polski argument, że produkcja broni w Europie nie jest wystarczająca i dlatego musi ona kupować ją +z półki+ od krajów spoza UE" - powiedział ambasador.
"Jednak o ile ten argument był uzasadniony dwa czy trzy lata temu, o tyle teraz nie jest już aktualny, bo Europejczycy - i to nie tylko Francuzi - pokazują zdecydowanie zdolność do przyspieszenia produkcji" - podkreślił dyplomata, podając przykład armatohaubic Caesar, flagowego produktu francuskiego przemysłu obronnego, którego produkcję od początku wojny Rosji z Ukrainą zwiększono kilkakrotnie.
Dyplomata przekonywał, że Polska, decydując się na współpracę z francuską zbrojeniówką, wzmocniłaby własny przemysł, bo realizacja potencjalnych kontraktów odbyłaby się w "duchu partnerstwa".
Jako przykład podał francuską ofertę w ramach programu "Orka", który zakłada zakup trzech okrętów podwodnych dla polskiej marynarki wojennej.
Jednym z oferentów jest francuski gigant stoczniowy Naval Group, który proponuje Polsce okręty typu Scorpene. O zamówienia z Polski konkuruje m.in. z Niemcami, Szwedami i Włochami, a także z Koreą Południową.
"Gdybyśmy my dostali zamówienie, byłoby ono realizowane w ramach partnerstwa z Polską, a duża część produkcji odbywałaby się w polskich stoczniach" - powiedział de Poncins.
"Zupełnie nie przeszkadza nam wymóg Warszawy, aby 50 proc. kupowanego przez nią sprzętu bojowego było produkowane w zakładach na terytorium Polski" - stwierdził, odnosząc się do wyznaczonego przez rząd w Warszawie celu, aby połowa tego, co Polska wydaje na sprzęt wojskowy, zostało w rodzimym przemyśle obronnym.
"Chcemy nawiązywać partnerstwa, a nie tylko sprzedawać broń" - zaznaczył. "Ale to trochę jak z kurą i jajkiem. Jeżeli nie będzie zamówień europejskich, to nigdy nie będzie też europejskiej produkcji" - skwitował francuski ambasador.
Maria Wiśniewska (PAP)
Europa chce i musi utrzymać relacje z USA
Premier Tusk podkreślił, że szczyt dotyczył przede wszystkim rosyjskiej inwazji na Ukrainę i wsparcia dla tego kraju, a także "z oczywistych względów" bezpieczeństwa całego kontynentu, w tym Polski.
"Wszyscy bez wyjątku prezentowali takie samo stanowisko wobec rosyjskiej agresji, wobec konieczności pomocy dla Ukrainy w jej obronie" - powiedział Tusk. Dodał, że identyczne stanowisko Europa ma także wobec "niezbędnego wysiłku, aby utrzymać jak najlepsze relacje z USA, nawet jeśli okoliczności nie zawsze temu sprzyjają".

Premier oświadczył, że współpraca państw, których przywódcy zebrali się w czwartek w Paryżu "będzie polegała także na szukaniu nietypowych rozwiązań". "Na przykład - żeby przedłużyć sankcje wobec Rosji, a nie możemy tu prawdopodobnie liczyć na Budapeszt (...) Więc między innymi podnosiłem potrzebę szukania metod, które pozwolą na wspólna politykę europejską wobec Rosji nawet, jeśli Węgry nie będą tym zainteresowane" - zauważył.
Tusk mówił też, że z dużą satysfakcją przyjął słowa Macrona, który powiedział mu podczas spotkania w cztery oczy, że pomoc Ukrainie, w tym wysłanie tam wojsk w celu stabilizacji pokoju, nie może w żaden sposób osłabić możliwości obronnych wschodniej flanki.
"Polska będzie bardzo efektywnie wspierała wszystkie działania na rzecz pokoju (...) przede wszystkim wtedy, kiedy będziemy skutecznie bronili naszej granicy i całej wschodniej granicy NATO i UE. Wszyscy to wreszcie zrozumieli" - powiedział szef rządu.
Czwartkowe spotkanie z udziałem szefów państw i rządów 27 państw, w tym krajów UE, trwało trzy godziny. Reprezentowane były również Wielka Brytania, Kanada, Turcja i Norwegia; obecny był też prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Do rozmów w stolicy Francji doszło po tym, gdy - po trzydniowych negocjacjach, prowadzonych w Arabii Saudyjskiej - Biały Dom ogłosił, że Ukraina i Rosja wypracowały zawieszenie broni na Morzu Czarnym. USA zgodziły się przy tym pomóc Rosji w ułatwieniu eksportu produktów rolnych i nawozów z tego kraju oraz udzielić wsparcia Ukrainie w powrocie dzieci, nielegalnie wywiezionych przez Rosję.
Na konferencji po zakończeniu szczytu Macron przyznał, że nie ma obecnie jednomyślności w sprawie proponowanych przez Francję i Wielką Brytanię sił międzynarodowych, które miałyby być wysłane na Ukrainę w przypadku ewentualnego rozejmu. Prezydent dodał, że siły reasekuracyjne mogłyby być rozmieszczone w miejscach o strategicznym znaczeniu.
Z Paryża Sonia Otfinowska (PAP)
ap/ jpn/ mml/ from/ sno/ mrr/ tus/ osz/






























































