Ukraina prowadzi rozmowy z 10 państwami i 12 firmami zbrojeniowymi o rozwoju europejskiego systemu antyrakietowego Freja - poinformował w poniedziałek prezydent tego kraju Wołodymyr Zełenski. Dodał, że jest to jeden z najbardziej ambitnych projektów Kijowa.


Strona ukraińska oczekuje wsparcia sojuszników w ramach prac nad tym projektem. Celem inicjatywy jest stworzenie alternatywy dla kosztownych amerykańskich pocisków typu Patriot, których zapasy w USA znacznie się wyczerpały w wyniku konfliktu w Iranie.
„Ukraina mogłaby sama produkować zarówno rakiety, jak i wyrzutnie do nich” — powiedział Zełenski. „Potrzebna jest jednak ścisła współpraca z tymi europejskimi krajami i firmami, które dysponują radarami, sensorami oraz innymi elementami niezbędnymi do stworzenia skutecznego systemu antybalistycznego” — dodał.
Zełenski zaznaczył, że zaletą produkcji tego sprzętu na terenie Ukrainy byłaby możliwość poddania go natychmiastowym testom bojowym. Wezwał przedstawicieli państw uczestniczących w inicjatywie, aby potraktowali ją jako priorytet dyplomatyczny.
Powstanie tzw. koalicji antybalistycznej ogłoszono podczas spotkania przywódców państw koalicji chętnych 13 lipca w Paryżu. Oprócz Ukrainy udział w tym projekcie zadeklarowali liderzy Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Holandii. Do inicjatywy dołączyło również dwunastu europejskich producentów uzbrojenia. Lista uczestników może się jeszcze wydłużyć, ponieważ wciąż można się przyłaczyć do projektu Freja.

„Dotyczy to na przykład krajów, które nie dysponują odpowiednim potencjałem produkcyjnym, ale posiadają pociski typu Patriot i są gotowe przekazać je na rzecz wzmocnienia naszej zdolności do obrony przestrzeni powietrznej” — przekazał Zełenski.
Ukraina zmaga się z malejącymi możliwościami obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. Wojska ukraińskie do obrony przed tym zagrożeniem używają głównie systemów Patriot. Rosja wykorzystuje tę lukę, używając w ostatnim czasie więcej rakiet balistycznych do swoich ataków, które często kończą się ofiarami śmiertelnymi.
Ambasador USA przy NATO: Nic się nie zmieniło
Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker oświadczył w poniedziałek, że amerykańskie podejście do potencjalnej produkcji pocisków Patriot przez Ukrainę nie zmieniło się. Istnieją możliwości wspólnej produkcji, które możemy realizować z Ukraińcami i z Europejczykami - wyjaśnił.
8 lipca podczas szczytu NATO w Ankarze prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Kijów otrzyma licencję na produkcję rakiet do systemów Patriot w Ukrainie. W miniony piątek prezydent oświadczył, że nie zgodził się na produkcję Patriotów przez Ukraińców. Dodał, że są prowadzone w tej sprawie rozmowy, ale Amerykanie muszą uważać, z kim dzielą się technologią.
Whitaker został zapytany w poniedziałek przez telewizję Fox Business, co zmieniło się w amerykańskim podejściu do potencjalnej produkcji pocisków Patriot przez Ukrainę.
- Nie sądzę, żeby cokolwiek się zmieniło. Mam na myśli to, że przede wszystkim trzeba pamiętać, iż obrona powietrzna to kwestia wielowarstwowa i wielowymiarowa - powiedział ambasador.
Dodał, że prezydent odniósł się do pocisków PAC-3, które podlegają bardzo ścisłej kontroli eksportowej i USA nie zezwalają nikomu poza amerykańskim producentem na ich wytwarzanie.
- Ale istnieją możliwości koprodukcji, które możemy realizować z Ukraińcami oraz z Europejczykami, aby zwiększyć bazę przemysłową i wesprzeć obronę Ukrainy oraz obronę Europy. Pracujemy więc nad niektórymi z tych porozumień - podkreślił Whitaker.
Wyraził przekonanie, że ustalenia ze spotkań, które Amerykanie odbyli ze stroną ukraińską, w tym podczas szczytu NATO w Ankarze, są aktualne. Przypomniał, że dwa tygodnie temu rozmawiał w Kijowie z Ukraińcami o niektórych możliwościach wspólnej produkcji. Whitaker przeprowadził też spotkania z przedstawicielami firm posiadających te technologie i mogącymi zwiększyć możliwości produkcyjne.
- Myślę więc, że posuwamy się naprzód. Oczywiście najważniejsze w tej chwili jest to, aby obrona powietrzna, której Ukraina potrzebuje, żeby przetrwać kolejną zimę, została dostarczona tak szybko, jak to możliwe. Niezależnie od tego, czy będzie pochodzić od naszych sojuszników, którzy mają dodatkowe pociski, czy też będzie wynikiem zwiększenia produkcji w naszych własnych zakładach - dodał ambasador.
(PAP)




























































