REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pielęgniarki i położne chcą zwołania w trybie pilnym posiedzenia rządu

2016-06-07 12:05
publikacja
2016-06-07 12:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Pielęgniarki i położne chcą zwołania w trybie pilnym posiedzenia rządu, na którym zostaną podjęte decyzje zmierzające do poprawy warunków ich pracy. W apelu wystosowanym do premier Beaty Szydło, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych zwraca uwagę, że obecna sytuacja jest dramatyczna, a dalsze zwlekanie jeszcze ją pogarsza.

fot. Piotr Stasiuk / / FORUM

"Już teraz mamy jeden z najniższych w Europie wskaźników pielęgniarek przypadających na tysiąc mieszkańców. Jeśli nic się nie zmieni, niebawem spadnie od poniżej 4 pielęgniarek na tysiąc mieszkańców, gdy średnia europejska jest dwukrotnie wyższa" - ostrzegają pielęgniarki i położne. Zwracają uwagę, że co roku znacząca część z około 5 tysięcy absolwentów studiów pielęgniarskich i położniczych nie podejmuje pracy w swoim zawodzie lub podejmuje ją w innym kraju.

Wakacje na giełdzie

Pielęgniarki i położne zapewniają, że chcą pracować w Polsce, jednak sytuacja ekonomiczna niejednokrotnie zmusza je do wyjazdu. "Te, które mimo wszytko zostają, pracują coraz ciężej. I coraz głośniej mówią, że w obecnej sytuacji zagrożone jest nie tylko ich zdrowie i byt ekonomiczny, ale także bezpieczeństwo pacjentów, którymi opiekuje się za mało pielęgniarek" - czytamy w apelu do premier Beaty Szydło.

Zdaniem autorek apelu, dłuższe zwlekanie z podjęciem niezbędnych decyzji grozi odejściem od łóżek pacjentów większości pielęgniarek - nie z powodu strajków, ale przede wszystkim demografii, gdyż na emerytury przejdzie niebawem jedna trzecia zatrudnionych, a pozostałe zmienią zawód lub wyjadą, bo nie podołają nadmiarowi obowiązków.

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklaruje w apelu daleko idącą pomoc we wskazywaniu rozwiązań zabezpieczających w świadczenia pielęgniarskie i położnicze.

OZZL chce "osobistego zaangażowania" premier

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy apeluje z kolei do premier "o osobiste zaangażowanie w rozwiązanie jednego z najbardziej nabrzmiałych problemów polskiej służby zdrowia, jakim jest brak sprawiedliwego systemu wynagradzania pracowników medycznych".

Według OZZL jest to problem ogólnospołeczny, gdyż jego skutki dotykają też pacjentów i mają bezpośredni wpływ na dysfunkcjonalność publicznej ochrony zdrowia.

Związek przekonuje, że jest to systemowy problem: "w Polsce państwo narzuca dowolnie niskie (poza nielicznymi wyjątkami) ceny za refundowane świadczenia zdrowotne i zmusza szpitale do zbilansowania się, a pensje pracowników mają być buforem łagodzącym niedobór publicznych środków przeznaczonych na lecznictwo".

"Każdy realny sprzeciw pracowników wobec tej niesprawiedliwości, np. w postaci strajku, traktowany jest przez rządzących jako +porzucenie chorych+. Ten szantaż moralny stosowany przez państwo wobec pracowników medycznych jest podstawą utrzymania niesprawiedliwego sytemu" - przekonują związkowcy.

OZZL przypomina, że od wielu lat zwracał się do kolejnych rządów, również do obecnego, o rozwiązanie tego problemu - jednak bezskutecznie. W ostatnich miesiącach także grupa 9 związków zawodowych skupiających wszystkie zawody medyczne w specjalnym liście do premier wysunęła podobny postulat. "Nie odpowiedziała Pani na ten list" - przypominają związkowcy.

Ich zdaniem rozwiązanie problemu wynagrodzeń pracowników medycznych przerasta to możliwości samego ministra zdrowia, bo musi wiązać się z istotnym zwiększeniem nakładów na publiczną opiekę zdrowotną, dlatego powinna się w zaangażować osobiście premier.

NRPiP oczekuje, że premier zwoła w trybie pilnym posiedzenie Rady Ministrów, na którym zostaną podjęte decyzje, które zatrzymają w zawodzie pielęgniarki i położne pracujące w Polsce oraz skłonią do powrotu pracujące poza jej granicami. Jednocześnie samorząd deklaruje daleko idącą pomoc we wskazywaniu rozwiązań.

Od dwóch tygodni trwa strajk pielęgniarek w stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka". Protestujące wskazują, że z powodu niskich pensji jest ich za mało, nie ma kto pracować. Instytut od lat zmaga się z długami, obecnie zadłużenie wynosi ponad 330 mln zł; według resortu zdrowia każdy dzień strajku kosztuje 0,5 mln zł.

PAP/IAR

Źródło:Bankier24
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~Londoner
Pamietam jak Kaczynski sie lasil do pielegniarek gdy strajkowaly. Wtedy byl oczywiscie w opozycji, potem rozganial je policja. Duda tez sie przymilal jak kandydowal, teraz siedzi cichutko.
Kanalie z PiSu, takie same jak z PO, zero roznicy.
~klio2
Poglupialy do reszty te pielegniary
~TVNPanamaPapers
Widać, że Ojczulek z KOD-nieźle im namieszał w głowach.
~TWBolek
To niech se zwołują swój rząd, mogą nawet alimenciarza Kijowskiego zaprosić. A może i Petru coś dorzuci od siebie, ale było weselej?
A jak się praca nie podoba, to do zamiatania ulic proszę.
~niezalezny
Rząd płaci za nic (via 500 +) i na to jest kasa. Ale na zapłatę za uczciwą pracę, nie ma kasy..... i to jest tragiczne w tym kraju
~hgw
Rzad rozmawia z pielegniarkami i negocjuje i odobno sa juz blisko porozumienia, tak mowili w TV.
Poza tym gdyby pielegniarki zgodzily sie pacowac za 1000 zeta to by problem byl rozwiazany.
Nadwyzke zawsze mozna przeznaczyc na badanie zamchu w smolensku lub nowy pomnik prezydenta tysiac lecia. Ojczulek z toruna tez chetnie by
Rzad rozmawia z pielegniarkami i negocjuje i odobno sa juz blisko porozumienia, tak mowili w TV.
Poza tym gdyby pielegniarki zgodzily sie pacowac za 1000 zeta to by problem byl rozwiazany.
Nadwyzke zawsze mozna przeznaczyc na badanie zamchu w smolensku lub nowy pomnik prezydenta tysiac lecia. Ojczulek z toruna tez chetnie by sie pochylil nad kaska
~arek
Szpital był i jest skansenem poprzedniej epoki. Obsługa taka sama ale żądanie coraz wyższe. Lekarze wyszarpali swoje to teraz czas na pielęgniarki.
~piotr
ach żeby tak nie doceniać dojnej zmiany
to po prostu grzech
~Majki
Stanął to mi wczoraj...

Analfabeta.

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki