Jeszcze w maju Prawo i Sprawiedliwość przedstawi projekt ustawy mającej pomóc w aktywizacji zawodowej kobiet - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". W grę wchodzą granty, zwolnienia z ZUS czy zmiany w Kodeksie pracy. W ten sposób partia rządząca chce odzyskać choć kilka punktów procentowych w zniechęconym kobiecym elektoracie.


8 marca premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że jego rząd przeznaczy miliard złotych na wsparcie dla kobiet, które chcą zakładać własne firmy. Teraz wiemy już nieco więcej o szczegółach mglistych zapowiedzi ogłoszonych w Dniu Kobiet. Nowe rozwiązania opracowuje specjalny komitet, w którego skład weszły m.in. posłanka PiS i była wicepremier Jadwiga Emilewicz oraz wiceszefowa resortu rozwoju Olga Semeniuk.
"Wstępnie program ma być adresowany do dwóch grup kobiet. Młodych, w wieku 30-40 lat, które po okresach wychowawczych mają kłopot z wejściem lub powrotem na rynek pracy albo z pójściem na pełen etat; oraz nieco starszych, w wieku 55+, które są np. zagrożone utratą pracy tuż przed okresem ochronnym albo które potrzebują wsparcia w aktywizacji zawodowej" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Emilewicz.
Granty dla właścicielek firm, bony dla młodych matek. PiS szykuje pakiet propozycji dla kobiet
Według źródeł dziennika rząd myśli o wprowadzeniu specjalnych grantów dla przedsiębiorczyń, które rozważają zakończenie działalności. Mowa tu np. mikrofirmach z branży beauty zamykających się tuż po okresie obowiązywania małego ZUS-u. Otrzymane środki pomogłyby ten wzrost kosztów choć nieco złagodzić.
Przeczytaj także
Podobne rozwiązanie szykowane jest także dla mam wracających z urlopu z macierzyńskiego. W tym przypadku wartość bonu mogłaby wynieść nawet kilkanaście tysięcy złotych. Jak zauważa "DGP", byłaby to odpowiedź na "babciowe" zaprezentowane niedawno przez lidera PO Donalda Tuska.

W pakiecie przygotowywanym przez partię rządzącą znalazła się też propozycja dla kobiet w wieku 55+ lub 50+, które miałyby otrzymać pomoc w przebranżowieniu się czy założeniu własnej firmy. Ponadto trwają prace nad zmianami w Kodeksie pracy, które mają zapewnić kobietom "większą ochronę i bardziej elastyczne podejście pracodawców".
"Skąd w PiS pomysł na rozwiązania skrojone pod kobiety? Poza oczywistym faktem, że kobiety rzeczywiście mają trudniej na rynku pracy niż mężczyźni [...], to jednak partia rządząca chciałaby na tym ugrać kilka punktów w sondażach. Po słynnym wyroku TK z października 2020 r. zaostrzającym prawo aborcyjne w Polsce średnie notowania PiS trwale spadły z ponad 40 proc. do ponad 30 proc. (obecnie to 34 proc.). To m.in. efekt zniechęcenia do siebie istotnej części elektoratu kobiecego. Tymczasem rząd zrobił niedawno badania, z których wynika, że wśród wyborców potencjałem do pozyskania przez PiS w czasie kampanii jest grupa ok. 350 tys. kobiet ze wsi i z małych miast, w wieku 35-50 lat" - analizuje "DGP".
Niewykluczone, że ustawa wejdzie w życie jeszcze przed jesiennymi wyborami, jednak nie wszyscy rozmówcy "DGP" z kręgów rządowych wierzą w tak szybki rozwój wypadków.
ML































































