Otrzymaliśmy instrukcję redukcji sił i uznaliśmy, że anulowanie wysłania brygady pancernej do Polski było najbardziej sensowną opcją - powiedział w piątek w Izbie Reprezentantów dowódca amerykańskich sił lądowych (US Army) generał Christopher LaNeve.


Generał został zapytany o kwestię odwołania planowanego wysłania pancernej brygadowej grupy bojowej (ABCT) do Polski podczas wysłuchania na temat budżetu US Army.
- My, szef dowództwa bojowego (Dowództwa Europejskiego - PAP), generał (Alexus) Grynkewich otrzymaliśmy instrukcje dotyczące redukcji sił. Współpracowałem z nimi, ściśle konsultując (...) i uznaliśmy, że najbardziej sensowne byłoby, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań - powiedział LaNeve. - Będziemy nadal ściśle współpracować z generałem Grynkewichem i jego zespołem, aby zapewnić mu odpowiednie siły od nas - dodał.
Pytający go kongresmen z Partii Demokratycznej Joe Courtney ostro krytykował decyzję.
- Nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę i doceniam tę odpowiedź, ale szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby to odpowiadało obecnej sytuacji w Europie. I szczerze mówiąc, nie tylko nasi przeciwnicy zwracają na to uwagę, ale także nasi sojusznicy. Polska (...), gdzie miały zostać rozmieszczone siły, jest sojusznikiem, który wydaje 4,8 proc. PKB na obronność - powiedział kongresmen.
- Biorąc pod uwagę fakt, że administracja również odwołała lub wycofuje 5 tys. żołnierzy z Niemiec, przepraszam, ale uważam, że to okropny sygnał, bo nasi przeciwnicy i sojusznicy zwracają na to uwagę - dodał Courtney.

Dowódca US Army: Decyzja o wstrzymaniu przerzutu brygady do Polski zapadła w ostatnich dniach
Przepytywany przez członków komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów generał potwierdził, że część brygady przerzucanej do Polski była już w Polsce, a sprzęt był w tranzycie. Pytani o termin podjęcia decyzji LaNeve i występujący obok niego sekretarz ds. sił lądowych Dan Driscoll odpowiadali raz, że zapadła ona „w ciągu ostatnich kilku dni”, a potem, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
- Konsultowałem się z generałem Grynkewichem (dowódcą sił USA w Europie) na temat różnych elementów znajdujących się w Europie, w sprawie tego, który byłby najrozsądniejszy, by to wstrzymać — powiedział generał.
Przepytujący urzędników kongresmeni — szef komisji Mike Rogers (Republikanin), wiceszef Adam Smith (Demokrata) i Austin Scott (Republikanin) zgodnie krytykowali decyzję i sposób jej podjęcia. Scott kwestionował też tłumaczenia Pentagonu, że nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili.
- Nie widzę, jak to stwierdzenie może być prawdziwe — powiedział Scott.
- Poza szerszymi szczegółami, o których mówi generał LaNeve, jesteśmy w stałym kontakcie z OSW (biurem ministra wojny) i dowódcami polowymi (...) tego typu rozmowy trwają przez cały rok, każdego roku, a armia jest zawsze gotowa do przesunięć ludzi i rzeczy w oparciu o preferencje dowódców polowych i ministra wojny — odparł Driscoll.
Szef komisji Rogers zarzucił Pentagonowi, że po raz kolejny decyzję podjął wbrew prawnemu obowiązkowi konsultacji z Kongresem.
Dowódca US Army: nie wiemy, czy Polska była informowana o wstrzymaniu przerzutu brygady
Dowódca amerykańskich sił lądowych (US Army) generał Christopher LaNeve powiedział w piątek w Izbie Reprezentantów, że nie wie, czy Polska była informowana o wstrzymaniu planowanego przerzutu brygady pancernej. Kongresmen Republikanów Don Bacon ocenił to jako policzek wymierzony Polsce.
Bacon zapytał generała podczas wysłuchania w komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów, czy Polska została poinformowana o podjęciu przez szefa Pentagonu decyzji o wstrzymaniu planowanego przerzutu brygady pancernej.
- Nie wiemy — przyznał LaNeve. Nie potrafił też odpowiedzieć na pytanie, czy istnieją plany zastąpienia brygady w Polsce.
- Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Zostali zaskoczeni. To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia — irytował się kongresmen. - Nadal nie wiedzą, dlaczego brygada została wstrzymana. Nie wiedzą, czy to tylko zawieszenie, czy na stałe. Jesteśmy winni Polsce i naszym bałtyckim przyjaciołom, którzy są bardzo narażeni przez tę decyzję, lepsze wyjaśnienie — dodał.
Polityk — emerytowany generał US Army — ocenił, że jest to policzek wymierzony Polsce, ale też Kongresowi, bo decyzja sprzeczna jest z przepisami nakładającymi restrykcje dotyczące wycofania wojsk USA z Europy. Ocenił też, powołując się na własne doświadczenie, że decyzja została podjęta wbrew opinii dowódcy sił USA w Europie.
Kongresmen dla PAP: Decyzja o odwołaniu brygady w Polsce jest bezprawna, powstrzymamy ją
Decyzja o odwołaniu wysłania rotacyjnej brygady pancernej jest bezprawna, zamierzamy ją powstrzymać — powiedział PAP kongresmen Demokratów Eugene Vindman. Wiceszef komisji sił zbrojnych Adam Smith ocenił z kolei, że ruch był podyktowany chęcią zemsty przeciwko Europie.
Vindman, urodzony w Ukrainie kongresmen z Wirginii, był jednym z wielu polityków obydwu partii, którzy w piątek próbowali uzyskać od przedstawicieli Pentagonu wyjaśnień na temat nagłego odwołania planów wysłania brygady pancernej do Polski. Jak podkreślił w rozmowie z PAP, odpowiedzi go nie zadowoliły.
- Myślę, że to była emocjonalna, polityczna decyzja, źle przemyślana, samobój — podsumował. Zaznaczył przy tym, że została podjęta wbrew prawu.
- Kongres ustanowił minimalny próg liczebności wojsk w Europie. Wyegzekwujemy go — powiedział polityk. Odniósł się do uchwalonych w styczniu przepisów w corocznej ustawie o wydatkach obronnych, która zabrania redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie poniżej poziomu 76 tys. na więcej niż 45 dni, dopóki szef Pentagonu i szef Dowództwa Europejskiego (EUCOM) nie przedstawią Kongresowi oddzielnych raportów uzasadniających podjęcie takiej decyzji.
- Jest w tej sprawie ponadpartyjna zgoda. A zobowiązanie na rzecz NATO jest silne. Więc nie sądzę, by to się utrzymało — ocenił Vindman
Pytany o to, w jaki sposób zamierza wyegzekwować przepisy, polityk zwrócił uwagę, że Kongres kontroluje środki na armię, a w sprawie sił w Europie panuje tam ponadpartyjna zgoda.
Mniej pewny możliwości odwrócenia ruchu Pentagonu był wiceprzewodniczący komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów, Demokrata Adam Smith.
- Tak, to jest absolutnie pogwałcenie prawa, ale nie jestem pewien, jak możemy wyegzekwować te przepisy. Nie sądzę, by w prawie wspomniano o konkretnym środku, by to zrobić. Więc będziemy po prostu musieli dalej na nich naciskać — powiedział polityk w rozmowie z PAP. - To bardzo frustrująca sytuacja — przyznał.
Smith dodał, że w piątek nie otrzymał od Pentagonu żadnych informacji na temat strategii stojącej za wstrzymaniem wysłania brygady do Polski i redukcją wojsk w Europie.
- Głęboko podejrzewam, że za tym stoi Trump, próbujący odegrać się na Europie za jakiś z setki małostkowych powodów. I to nie jest strategia. I z pewnością to nie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych, by się w ten sposób odgrywać — zaznaczył.
Pytany o doniesienia — m.in. CNN i AP — sugerujące, że decyzja jest sposobem realizacji zapowiadanej redukcji wojsk USA w Niemczech, Smith przyznał, że nie jest to jasne. Według tych doniesień wstrzymanie wysłania rotacyjnej brygady do Polski miało się odbyć zamiast wycofywania sił stacjonujących na stałe w Niemczech.
- Nie wiem, bo nikt nie potrafił nam tego wyjaśnić — zaznaczył.
Szef MON: nie ma decyzji o ograniczeniu obecności sił amerykańskich w Polsce
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił w piątek, że nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna - podkreślił.
Agencja Reutera poinformowała w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Z kolei CNN podał, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec.
Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do tej sprawy, zapewnił podczas uroczystości przekazania Siłom Zbrojnym RP satelitarnego systemu MikroSAR, że „nie ma żadnych decyzji ograniczających obecność sił i środków amerykańskich w Polsce”. Jak dodał, sojusz między Polska a USA „jest naprawdę silny”. - Polska na swoim terytorium ma zarówno stałą, jak i rotacyjną obecność wojsk amerykańskich - zaznaczył wicepremier.
- Wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu, czy bazy lotnicze w Łasku i w Powidzu, batalionowa grupa w Orzyszu, Redzikowo i tarcza antyrakietowa, to trwałe symbole obecności wojsk amerykańskich na polskiej ziemi. Nic w tej sprawie się nie zmienia - zapewnił Kosiniak-Kamysz.
Szef MON dodał, że polski rząd jest „w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie”, a „rotacje, które następują, nie zmieniają strategii polityki państwa polskiego”. - Te decyzje, które państwo obserwujecie, wynikają z decyzji prezydenta (Donalda) Trumpa. Jasno wskazał o zmniejszeniu kontyngentu o 5 tys. w Niemczech. Żeby to wykonać, Pentagon podejmuje różnego typu działania. Czasem jedna brygada może być wstrzymana, żeby przyjechała na jej miejsce inna. One dotyczą zmniejszania nie obecności w Polsce, ale u innych partnerów europejskich - podkreślił.
- Jesteśmy zapewniani przez głównodowodzących, że Polska jest dalej najbardziej stabilnym i lojalnym sojusznikiem amerykańskim - dodał szef MON.
Kosiniak-Kamysz był pytany na późniejszym briefingu, czy nie obawia się, że Polska „oberwie rykoszetem” wobec polityki wycofywania wojsk amerykańskich z Europy. - Polska jest modelowym sojusznikiem. To jest bardzo często podkreślane - odparł szef MON. Podkreślił, że jesteśmy wskazywani jako „żelazny partner dla Stanów Zjednoczonych” oraz że „spełniamy wszystkie wymagania” tj. 5 proc. wydatków PKB na zbrojenia i modernizację polskiej armii.
Zauważył, że Polska w przeciwieństwie do innych państw w Europie współfinansuje utrzymanie żołnierzy amerykańskich na swoim terytorium. - To jest około 15 tys. dolarów na każdego żołnierza. Niektórzy każą płacić sobie za obecność amerykańskich żołnierzy na ich terytorium - zaznaczył szef MON.
Dopytywany o szczegóły rozmów z dowódcami amerykańskimi, odparł, że trudno odpowiedzieć na pytanie, kiedy Amerykanie podejmą decyzję. Przypomniał, że szef sztabu generalnego WP gen. Wiesław Kukuła w piątek rano był w kontakcie z szefem Dowództwa Europejskiego gen. Alexusem Grynkewichem.
Przypomniał również, że zapewnienia o niezmniejszaniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce są „z najwyższego szczebla”. - Prezydent Trump w obecności prezydenta Karola Nawrockiego powiedział, że nie zmniejsza się obecność amerykańska w Polsce, a możemy nawet rozmawiać o zwiększeniu. To jest ta wypowiedź sprzed tygodnia - zauważył szef MON.
Szef MON dopytany po południu o przyszłość amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce - w sytuacji, gdy kolejna jednostka nie przyjedzie na rotację po zakończeniu dziewięciomiesięcznej misji obecnych żołnierzy - zapewnił, że Polska „na pewno nie straci”, a nawet „może zyskać nie rotacyjną, a trwałą obecność”.
Dopytywany o to, czy istnieją konkretne deklaracje ze strony Stanów Zjednoczonych w tej sprawie, Kosiniak-Kamysz ponownie podkreślił, że Polska posiada „najsilniejszą możliwą deklarację”, przekazaną przez prezydenta USA prezydentowi RP. - Wielokrotnie prezydent Trump, zresztą ostatnio na portalach społecznościowych, a wcześniej podczas wizyty prezydenta Nawrockiego, mówił wprost o utrzymaniu wojsk amerykańskich w Polsce, a ostatnio o możliwym zwiększeniu obecności - zaznaczył szef MON podczas konferencji prasowej w Warszawie poświęconej finansowaniu Straży Granicznej, Policji i mobilności militarnej.
Szef MON został też zapytany o to, czy polski rząd dostał już formalną informację ze Stanów Zjednoczonych o tym, ilu amerykańskich żołnierzy wyjedzie z Niemiec, oraz o to, jaki jest dalszy plan w tej sprawie. Kosiniak-Kamysz powtórzył, że polski rząd jest w kontakcie z głównodowodzącym sił amerykańskich gen. Alexusem Grynkewichem. - On teraz jest w procesie planistycznym reorganizacji wojsk w Europie - dodał.
- Mamy zapewnienia, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o wycofaniu żołnierzy z Niemiec nie będzie skutkować negatywnie dla Polski - oświadczył Kosiniak-Kamysz.
Prezydent Karol Nawrocki informował wcześniej, że rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem o relokacji amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Mówił wtedy, że - jeśli taka będzie decyzja Trumpa - Polska jest gotowa ich przyjąć. Również premier podkreślił wcześniej, że jeżeli pojawi się jakakolwiek szansa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce, rząd i prezydent będą ze sobą w tej kwestii współpracować.
Prezydent USA Donald Trump jeszcze w miniony piątek mówił, że „mógłby” przerzucić wycofywane z Niemiec wojska do Polski.(PAP)
osk/ ap/ ktl/ sza/ iwo/ pab/ par/ ero/



























































