Dokonując wyboru papieża, kardynałowie wskażą nie tylko nowego przywódcę religijnego milionów wiernych. Następca św. Piotra musi być także menadżerem zdolnym kierować jedną z największych i najstarszych organizacji na świecie.

PAP/EPA/GUIDO MONTANI
Przed oddaniem swojego głosu, każdy kardynał przysięga, że jest w pełni przekonany o tym, że wskazany przez niego kandydat powinien być nową głową Kościoła. Kryteria wyboru mogą być jednak różne. Lista papabili jest długa nie tylko ze względu na dość nieoczekiwany termin zwołania konklawe, ale i przez to, że trudno wskazać kandydata, który spełniałby wszystkie oczekiwania.
Przywódca nie tylko duchowy
Jako głowa Kościoła, papież skupia w swoim ręku najwyższą władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Powołuje i odwołuje członków kongregacji, trybunałów, rad papieskich. Bez jego zgody nie może być konsekrowany żaden biskup. Jako władca państwa jest pracodawcą kilku tysięcy pracowników, w tym tych zrzeszonych w jedynym watykańskim związku zawodowym.
Najbardziej zaznajomieni z realiami watykańskimi są oczywiście kardynałowie włoscy. Można więc sądzić, że jeżeli purpuraci będą kierować się kryterium "administracyjnym", to największe szanse będzie miał kandydat z Italii. Nie bez znaczenia jest także to, że pontyfikaty Jana Pawła II i Benedykta XVI stanowiły 35 letnią przerwę w wielowiekowej "tradycji" wybierania papieży z Włoch, a kardynałowie z tego kraju reprezentują w sumie prawie 25% głosów.
Wśród papabili włosi mają silną pozycję. Faworytem mediów i bukmacherów jest 72- letni Angelo Scola. Często padają także kandydatury Tarcisio Bertone (79 l.), Gianfranco Ravasiego (71 l.) czy Angelo Bagnasco (70 l.).
Papież z Nowego Świata
Nowy papież będzie nie tylko przywódcą hierarchów i władcą Watykanu, ale i przywódcą duchowym dla ponad miliarda katolików rozsianych po całym świecie. Struktura narodowościowa współczesnego Kościoła może mieć wpływ na wybór nowego papieża. Już od dawna większość katolików pochodzi spoza Europy, coraz częściej więc pojawiają się głosy, że czas na papieża spoza Starego Kontynentu.
Najwięcej, bo aż jedna trzecia wiernych, mieszka w Ameryce Łacińskiej. W związku ze wzrostem liczby ludności oraz skuteczną ewangelizacją, wciąż rośnie liczba katolików w Azji i Afryce. Już dziś co czwarty członek Kościoła pochodzi z Brazylii, Meksyku, Filipin, Kolumbii, Nigerii lub Argentyny.
Wybór papieża z Ameryki Łacińskiej, Afryki lub Azji będzie o tyle trudny, że w kolegium kardynalskim kontynenty te mają mniej głosów niż wynikałoby to z liczebności tamtejszych Kościołów. Poza przekonaniem Europejczyków dodatkowym problemem może być potencjalna rywalizacja między Ameryką Łacińską a Afryką o to, skąd pochodzić będzie pierwszy w historii papież spoza europejskiego kręgu kulturowego.
Podobnie jak Włosi, kardynałowie z Ameryki Południowej i Afryki również często przewijają się w medialnych spekulacjach. Na giełdzie nazwisk najmocniejszym kandydatem jest Odilo Pedro Scherer (64 l.) z Brazylii, jednak swoich zwolenników mają także na Peter Turkson (65 l.) z Ghany, Luis Antonio Tagle (56 l.) z Filipin czy Leonardo Sandri (70 l.) z Argentyny.
Finanse Watykanu
W ciągu ponad dwóch tysięcy lat Kościół przebył drogę od skromnej wspólnoty chrześcijańskiej do organizacji sięgającej najdalszych zakątków świata. Do prowadzenia działalności Kościół potrzebuje tego, co wszystkie globalne organizacje - pieniędzy. Wprawdzie lokalne Kościoły mają znaczną swobodę w dysponowaniu swoimi środkami, lecz budżet samego Watykanu do najmniejszych nie należy.
Według publikowanych corocznie raportów, wpływy Stolicy Apostolskiej sięgają ok. 250 mln euro. Drugie tyle ma do dyspozycji Gubernatorat Państwa Watykańskiego. Przychody generują także Muzeum Watykańskie (91,3 mln euro w 2011 r.), oraz owiany tajemnicą Instytut Dzieł Religijnych, czyli Bank Watykański (50 mln euro w 2011 r.)
Istotną rolę w finansach Watykanu odgrywają ofiary wiernych zagranicznych. Świętopietrze - coroczna danina na rzecz papiestwa przeznaczana na cele dobroczynne - to ok 70. mln euro, natomiast wsparcie z budżetów kościołów lokalnych sięga 30 mln dolarów. Źródła pochodzenia tych donacji nie są dokładnie znane, jednak tajemnicą poliszynela jest, że najhojniejsi są katolicy z krajów rozwiniętych: USA, Kanady, Niemiec, Francji, Irlandii, a nawet Korei Południowej. Można przypuszczać, że wybór na papieża kardynała z jednego z tych krajów oznaczałby dla Watykanu duży zastrzyk finansowy. Świadczą o tym dane historyczne - największe w historii wpływy ze świętopietrza odnotowano w roku wyboru Benedykta XVI.
Wśród kardynałów wywodzących się z bogatych regionów świata największe szansę na wybór mają zdaniem komentatorów Timothy Dolan (68 l.) i Sean Patrick O'Malley (68 l.) z USA, Marc Ouellet (68 l.) z Kanady oraz Christoph Schonborn (68 l.) z Austrii.
Nowy przywódca w pokoju łez
Chociaż grono kandydatów na "CEO Kościoła katolickiego" jest szerokie, trudno jednoznacznie wskazać tego najlepszego. Standardy narzucone przez poprzedników nie pozwalają papieżowi zamknąć się za Spiżową Bramą, a współczesny świat dostarcza Kościołowi coraz więcej wyzwań.
Od nowego papieża oczekuje się, że będzie w stanie jednocześnie przewodzić wiernym, kierować Watykanem, reformować Kościół, rozstrzygać spory, pisać encykliki i homilie, odbywać dziesiątki pielgrzymek, przyjmować setki tysięcy gości, dbać o działalność charytatywną, a do tego docierać do wiernych przez Twittera i Facebooka.
Wszystko to ma robić ze świadomością, że każdy jego krok śledzić będzie cały świat i wszystkich z całą pewnością nie uda mu się zadowolić. Nic więc dziwnego, że pomieszczenie, w którym papież po raz pierwszy wkłada białe szaty, zwany jest "pokojem łez". Jedno jest pewne - wymagania wobec osoby, która będzie zarządzać całym Kościołem, są wyższe niż w jakiejkolwiek spółce.
Michał Żuławiński
Bankier.pl
































































