REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lekarze zarabiają po europejsku, ale system kuleje. Prezes NRL chce obalić popularny mit

2026-07-08 10:34
publikacja
2026-07-08 10:34
Dodaj Bankier.pl w Google

Problemem jest, że lekarze mają europejskie zarobki, ale nie mamy europejskiego systemu opieki zdrowotnej - powiedział w środę prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukasz Jankowski. Dodał, że wynagrodzenie na poziomie 30 tys. zł. brutto byłoby dla medyków wystarczające.

Lekarze zarabiają po europejsku, ale system kuleje. Prezes NRL chce obalić popularny mit
Lekarze zarabiają po europejsku, ale system kuleje. Prezes NRL chce obalić popularny mit
fot. Wojciech Kozioł / / FORUM

Prezes samorządu lekarskiego stwierdził w Programie Trzecim Polskiego Radia, że należy skończyć z mitem, według którego 90 proc. budżetów szpitali lub przychodni idzie na wynagrodzenia lekarzy. Ocenił, że na pensje lekarskie wydawane jest ok. 20-30 proc. - Jeżeli jakiś dyrektor czy polityk mówi, że 90-100 proc. to wynagrodzenia lekarzy, to on po prostu mija się z prawdą. Faktem jest, że koszt wynagrodzeń w budżecie wzrasta co roku, one z niegodnie niskich wystrzeliły wręcz, w mojej ocenie, do godnych zarobków - powiedział.

Według Jankowskiego problemem w ochrony zdrowia jest to, że „lekarze mają obecnie europejskie zarobki”, ale nie ma europejskiego systemu opieki zdrowotnej. Przypomniał, że młodzi medycy deklarowali, że wynagrodzenie na poziomie trzech średnich krajowych byłoby wystarczające. - Już 30 proc. z nich mówiło, że gdyby to weszło w życie, zostawią kontrakty, które są niewygodną i niebezpieczną formą wykonywania zawodu oraz przejdą na etaty - dodał.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zwrócił także uwagę, że środowisko lekarskie postulowało limit 78 godzin pracy w tygodniu. - Na tyle pozwala lekarzowi na etacie klauzula opt-out Unii Europejskiej. Za 1,5 roku ona wygaśnie i wtedy będzie można pracować 48 godzin w tygodniu i tak naprawdę to jest ta miara, którą powinniśmy stosować - powiedział.

Dodał, że rozważane jest, jak miałyby działać tachografy.

Wakacje na giełdzie

- Na razie myślimy, że mogłoby być to logowanie do systemu. Lekarz wchodząc do gabinetu publicznego lub prywatnego loguje się, wystawia recepty, w systemie wpisuje dokumentację medyczną. Być może trzeba zliczać czas logowania. Technikalia są do rozważenia, natomiast tachografy są absolutnie konieczne - zaznaczył.

Jankowski zapytany o całkowite oddzielenie publicznej ochrony zdrowia od prywatnej (zakaz pracy lekarzy w obu sektorach jednocześnie) poinformował, że „NIL ankietował medyków i są oni za tym, aby rozdzielić prywatną i publiczną ochronę zdrowia, jeśli chodzi o ordynatorów i kierowników oddziałów”.

Zwrócił także uwagę, że zachodnie systemy idą w kierunku partnerstwa publiczno-prywatnego. - Nie mamy tylu lekarzy i sprzętu, żeby zapewnić wszystkim równy dostęp do opieki zdrowotnej, jak mówi konstytucja, tylko tworzymy kolejki. W związku z tym, może wykorzystać system prywatny do tego, żeby pacjent, który nie dostaje się do sektora publicznego i np. przez miesiąc czeka na USG, nie dostanie się, niech dostanie do ręki te pieniądze, które NFZ na USG by wydał, idzie do prywatnego i ma wykonane badanie - powiedział.

Będzie duża reforma systemu ochrony zdrowia?

W środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda ma przedstawić propozycje rozwiązań reformujących system ochrony zdrowia, do czego zobligował ją w ub. tygodniu premier Donald Tusk.

W związku z wysokimi zarobkami medyków, na które wpływa brak ograniczenia czasu pracy oraz liczby jej miejsc, Ministerstwo Zdrowia już zapowiedziało wprowadzenie ewidencji czasy pracy. Kontrole NIK wykazały przypadki pracy przez 120 godzin bez przerwy czy 488 godzin w miesiącu. Dane o wynagrodzeniach medyków przekazywane do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, są zanonimizowane, a ustawa, która to zmienia, czeka na podpis prezydenta. Nowelizacja pozwoli na zbieranie danych o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ).

Działania związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilu placówkach, zarobił 1,6 mln zł., a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. Lekarz był także radnym dzielnicy Ursus z ramienia KO. Na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. (PAP)

mbed/ akar/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
aa00
Jankowski? To ile lat ma ten chłopiec na prezesowskim stolcu? Młodszy od Davidka?
po_co
Ja proponuję aby studia medyczne nie kosztowały 30 tys. zł na semestr, a w okresie kiedy zdecydowanie potrzeba nam więcej pracowników służby zdrowia były one finansowane dokładnie tak samo jak reszta kierunków.

Około 60% wszystkich usług medycznych stanowią te podstawowe, ograniczające się do kontaktu z lekarzami Podstawowej
Ja proponuję aby studia medyczne nie kosztowały 30 tys. zł na semestr, a w okresie kiedy zdecydowanie potrzeba nam więcej pracowników służby zdrowia były one finansowane dokładnie tak samo jak reszta kierunków.

Około 60% wszystkich usług medycznych stanowią te podstawowe, ograniczające się do kontaktu z lekarzami Podstawowej Opieki Zdrowotnej.
Pytanie brzmi, czy na tym etapie diagnostyki naprawdę potrzeba nam lekarzy, których szkolenie trwa aż 11 lat?

Dla porównania szkolenie felczera trwało mniej niż 2 lata, a nic nie stoi na przeszkodzie aby po pierwsze taki pracownik służby zdrowia zajmował się podstawową opieką zdrowotną.
Dobrze przeszkolony felczer rozpozna objawy większośći schorzeń, a gdy jego wiedza będzie niewystarczająca może skierować pacjenta do doświadczonego lekarza.

W takim układzie w przychodni POZ z powodzeniem mogłoby przypadać 5-6 felczerów na jednego lekarza, co usprawniłoby jakość tych usług jednocześnie znacząco redukując ich koszt.
Jeżeli dziś w danej przychodni pracuje 3 lekarzy, to przy zachowaniu zatrudnienia 1 z nich przychodnia mogłaby zatrudniać nawet 12 felczerów nie ponosząc z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów.

Zatrudnienie felczerów oznaczałoby, że liczba specjalistów przypadających na 1000 osób w Polsce uległaby zwiększeniu 5-cio krotnie, bez zwiększenia kosztów oraz bez jakiekogolwiek negatywnego wpływu na jakość świadczonych usług.

Lekarze natomiast mogliby zostać skierowani do bardziej odpowiedzialnych zadań, uzupełniając braki w pozostałych obszarach pogłębionej lub specjalistycznej diagnostyki.

Ale po co coś naprawiać...
samsza
Mniej lekarzy niż w UE, mają więc możliwości więcej pracować. Można się oczywiście podniecać, że z tego indywidualnie wyjdzie więcej na jednego lekarza, ale to jest kosztem ilości przepracowanych godzin, to w statystyce wyjdzie. Pojedyncze jednostki udają, że pracują i biorą kasę, ogrom naprawdę pracuje więcej niż statystyczny lekarz Mniej lekarzy niż w UE, mają więc możliwości więcej pracować. Można się oczywiście podniecać, że z tego indywidualnie wyjdzie więcej na jednego lekarza, ale to jest kosztem ilości przepracowanych godzin, to w statystyce wyjdzie. Pojedyncze jednostki udają, że pracują i biorą kasę, ogrom naprawdę pracuje więcej niż statystyczny lekarz z Zachodu.

Średnia unijna to około 4 lekarzy na 1000 mieszkańców, a w Polsce wskaźnik ten wynosi zaledwie 3,4. W Europie Zachodniej lekarze w publicznych szpitalach pracują głównie na etatach, z twardymi limitami godzin (np. do 48 godzin tygodniowo w Wielkiej Brytanii). W Polsce ponad trzy czwarte specjalistów wybiera kontrakty B2B. Pozwala im to na omijanie unijnego prawa o czasie pracy (rekordziści pracują po kilkaset godzin w miesiącu).
klimaciarz
Jankowski powinie oglądać świat z za krat, za to, że jedynym prawdziwym lekarzom, którzy leczyli chorych w czasie plandemii, odbierał prawo do wykonywania zawodu lub je zawieszał.
NRL jest instytucją do zlikwidowania!
prawnuk
O czym on bredzi? Udział pensji w PKB jest u nas na poziomie 2/3 tego co w Europie.
Czyli lekarze zarabiają o 50% wiecej niż w Europie na tle społeczeństwa......
I mam na mysli etatowych lekarzy
tmp
Nie zdziwię się jeśli manipuluje I nie uwzględnia właśnie faktur do kontraktów ów, przepraszam firm partnerskich, w tym deklarowanym, niskim, udziale pensji.

Powiązane: Gigantyczne pensje lekarzy - afera w ochronie zdrowia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki