Ze 108 znanych odzieżowych marek aż 100 nie chciało ujawnić wysokości wynagrodzeń u swoich poddostawców. Większość odmówiła również odpowiedzi na pytanie o lokalizację zakładów. O wynikach badania Clean Clothes Campaign donosi „Gazeta Wyborcza”.


W zeszłym tygodniu ruszył serwis internetowy Fashionchecker.org, który ma pozwolić sprawdzić, czy znani producenci odzieży zapewniają pracownikom znajdującym się na końcu łańcucha dostaw godziwe wynagrodzenie. Organizacja Clean Clothes Campaign, która prowadzi stronę, postanowiła zapytać się odzieżowych gigantów o płace u poddostawców. Wyniki badania streszcza „Gazeta Wyborcza”.
Firmy bardzo niechętnie dzieliły się danymi. Ze 108 marek, do których skierowano zapytania aż 35 nie udzieliło odpowiedzi. Pozostali unikali konkretów. W 100 przypadkach nie podano informacji o płacach u poddostawców. W tej grupie mieściły się znane sieci, takie jak H&M, Adidas, Primark czy Zara. 102 marki nie wskazały, gdzie przygotowywana jest odzież. Tylko 6 firm podało lokalizacje zakładów.
Jak pisze gazeta, niskie płace w tej branży są wynikiem ostrej konkurencji o zlecenia wielkich sieci. Oszczędza się zazwyczaj na wynagrodzeniach pracowników, a sytuację dodatkowo pogorszyła w ostatnich miesiącach pandemia. Niektóre z firm zmniejszyły zamówienia lub nie zapłaciły za partie przygotowanego towaru.
Serwis Fashionchecker.org ma uświadomić konsumentom, że odzieżowi potentaci, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, nadal nie chcą działać przejrzyście. Większość korzysta z sieci dostawców, którzy ulokowani są w krajach azjatyckich i zatrudniają, przede wszystkim kobiety, za minimalne stawki. W wyszukiwarce na stronie można wpisać nazwę marki i dowiedzieć się, w jakich krajach i fabrykach dany koncern produkuje, jak wynagradza i czy kobiety mają prawo do urlopu macierzyńskiego.

MK





























































