Dla odmiany w górę poszły średnie ceny mieszkań w Gdyni, Lublinie i Krakowie. To kolejny miesiąc wahań -- w miastach, w których ceny jednego miesiąca rosną, w następnym spadają. I odwrotnie. W efekcie od ubiegłorocznych wakacji, kiedy na rynku definitywnie skończyła się niebywała hossa, ceny się ustabilizowały. Popyt spadł, ale o załamaniu rynku nie ma na razie mowy. Ze statystyk wynika, że w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Olsztynie w ciągu ostatniego półrocza średnia cena metra kwadratowego mieszkań kupowanych za pośrednictwem Open Finance zmieniła się o mniej niż 100 zł lub nawet wcale. W Katowicach i Lublinie zaś średnie ceny wzrosły o 200 -- 300 zł, a jedynie w Poznaniu i Gdyni wyraźnie, bo średnio o 300 zł na metrze spadły.
Faktem jest za to spadek liczby transakcji. W ostatnim kwartale 2007 r. liczba nowo zaciągniętych kredytów hipotecznych była o 18 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2006 r. Zainteresowanie kredytami, a więc także popyt na mieszkania, może jeszcze spaść, bo cykl podwyżek stóp procentowych NBP jeszcze się nie zakończył. Według Waldemara Oleksiaka, dyrektora działu badań i analiz w agencji Emmerson, w najbliższych miesiącach nie należy się spodziewać istotnej zmiany na rynku. -- Ceny doszły do poziomu, przy którym o dalszy wzrost jest niebywale trudno. Z drugiej strony, mimo wzrostu stóp procentowych popyt jest na tyle wysoki, by średnie ceny pozostawały stabilne -- zauważa Oleksiak.
Zmieniać może się za to struktura rynku. -- Ceny mieszkań są na tyle wysokie, że klienci przenoszą swoje zainteresowanie na domy - przyznaje Oleksiak.
Radosław Omachel
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat



























































