REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nieuchronność kary i więcej patroli. Stan bezpieczeństwa na polskich drogach

2026-08-23 19:38
publikacja
2026-08-23 19:38
Dodaj Bankier.pl w Google

By na polskich drogach było bezpiecznie, należy wywołać u kierowców poczucie nieuchronności kary; potrzeba większej liczby policjantów ruchu drogowego, więcej urządzeń rejestrujących wykroczenia - powiedział PAP dr Mariusz Sokołowski, były rzecznik KGP, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego.

Nieuchronność kary i więcej patroli. Stan bezpieczeństwa na polskich drogach
Nieuchronność kary i więcej patroli. Stan bezpieczeństwa na polskich drogach
fot. Bartłomiej Kudowicz / / FORUM

W sobotę w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie doszło do tragicznego wypadku. Samochód prowadzony przez 26-letniego kierowcę zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie uderzył w kobietę i mężczyznę prowadzących wózek z 8-miesięcznym dzieckiem. Małżonkowie, oboje w wieku 32 lat, zmarli w szpitalu mimo podjętych działań medyków. Niemowlę walczy o życie, jest w stanie ciężkim. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, przyczyną utraty panowania przez kierowcę nad pojazdem była nadmierna prędkość. W wydychanym przez niego powietrzu alkomat nie wykazał obecności alkoholu.

O tym, jak zapobiegać tego typu wypadkom, PAP rozmawiała z ekspertem ds. bezpieczeństwa wewnętrznego dr. Mariuszem Sokołowskim. – Można zrobić wiele, ale nie da się w każdym miejscu technicznie oddzielić chodnika od jezdni w pasie drogowym. Można ograniczać prędkość, stosować zabezpieczenia techniczne, ale nie wszędzie jest to możliwe. Każdy z nas, spacerując chodnikiem umieszczonym tuż przy jezdni, mógł znaleźć się w takiej sytuacji, jak to małżeństwo z dzieckiem. Mamy setki, jeśli nie tysiące kilometrów różnego rodzaju ulic, do których bezpośrednio przylega chodnik. I jeżeli będziemy mieli do czynienia ze sprawcą zachowującym się w sposób bezmyślny – ignorującym przepisy ruchu drogowego i to, że może stwarzać zagrożenie – to takie sytuacje, niestety, będą się zdarzały – zwrócił uwagę b. rzecznik KGP.

Jak podkreślił Sokołowski, na polskich drogach wciąż jest bardzo dużo brawury; zdarza się, że kierujący pojazdem chce się popisać, zaprezentować swoje umiejętności, zaimponować pasażerom. – Często dotyczy to młodych kierowców, którym wydaje się, że mogą się sprawdzić na ulicy, że przecież nic się nie stanie. Są przekonani, że w pełni panują nad pojazdem. Tymczasem przy większej prędkości drobny błąd przekłada się na tragiczne skutki. Fizyki nie da się oszukać. Prędkość plus masa pojazdu plus działanie chociażby siły odśrodkowej – to wszystko powoduje, że pojazd nie wybacza błędów kierowcy – powiedział.

"Należy wywołać u kierowców poczucie nieuchronności kary"

– To oznacza, że potrzebujemy większej liczby policjantów ruchu drogowego, więcej urządzeń technicznych rejestrujących wykroczenia drogowe i bezwzględnego docierania do tych, którzy jeżdżą w taki, a nie inny sposób – aby kierującemu pojazdem nie przyszło na myśl, by łamać przepisy ruchu drogowego. A nawet jeśli pojawi się taka pokusa, od razu będzie wiedział, że srogo za to odpowie. Dzisiaj, niestety, wśród kierowców cały czas dominuje poczucie, że im się uda i że mogą sobie poszarżować – stwierdził.

Scammingout

B. rzecznik KGP wskazał, że ostatnie lata przyniosły znaczący spadek ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, na co złożyło się kilka czynników. – Po pierwsze, pomiędzy miastami mamy większą liczbę dróg, których pasy są oddzielone od siebie, kierunki ruchu są oddzielone, gdzie mamy do czynienia z drogami wielopasmowymi, gdzie nie mamy skrzyżowań kolizyjnych. To nam z pewnością pomaga. Po drugie, mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h aniżeli prędkość dozwolona wiąże się z utratą prawa jazdy. To też zadziałało w dużym stopniu – wyjaśnił.

Jednocześnie – dodał ekspert – wciąż zdarzają się kierowcy tacy, jak sprawca wypadku w Krakowie, którzy sądzą, że przekroczenie prędkości nie poskutkuje konsekwencjami. – Ten człowiek będzie za to odpowiadał, ale mamy do czynienia ze zdarzeniem skutkowym, czyli skutek – i to bardzo tragiczny – już zaistniał. Tymczasem musimy robić wszystko, żeby interwencja i reakcja – czy to policji, inspekcji transportu drogowego czy straży miejskiej, jeżeli dotyczy wykroczenia, które może zarejestrować ta służba – była przed skutkiem, a nie po nim. Bo skutkiem takiego zdarzenia może być rozbite auto (...). Ale gorzej, kiedy są osoby ranne lub zabite – podsumował. (PAP)

dap/ sdd/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
prawnuk
A jaki jest skutek 24 zakazu dożywotniego prowadzenia auta?

Może zacznijmy od tego?

Ktoś dostanie 3 miesiące zakazu. Tak trudno skorelować jego komórkę z ruchem drogowym?

I na kamerach sprawdzić?

I potem prosta propozycja: przyznajesz sie 50.000 zł kary - NIE - po udowodnieniu 250.000 zł,
drugi raz
A jaki jest skutek 24 zakazu dożywotniego prowadzenia auta?

Może zacznijmy od tego?

Ktoś dostanie 3 miesiące zakazu. Tak trudno skorelować jego komórkę z ruchem drogowym?

I na kamerach sprawdzić?

I potem prosta propozycja: przyznajesz sie 50.000 zł kary - NIE - po udowodnieniu 250.000 zł,
drugi raz - 5 razy wiecej.
I areszt do czasu wpłaty.......
bawara54
Ale studenci nawet po wypadkach ze skutkiem śmiertelnym będą musieli przecie studiować - jak tu ich karać?
jan-kowalski
I znów dyżurny (za każdej wadzy) temat kierowców i bezpieczeństwa drogowego wraca, jak bumerang.

To niesamowite, jak na podstawie pojedynczych zdarzeń, bo tym są wypadki (zwłaszcza, jeżeli weźmie się liczbę samochodów zarejestrowanych w PL - ok. 20-25 mln, do tego do doda setki tysięcy samochodów przybyszów ze wschodu, plus
I znów dyżurny (za każdej wadzy) temat kierowców i bezpieczeństwa drogowego wraca, jak bumerang.

To niesamowite, jak na podstawie pojedynczych zdarzeń, bo tym są wypadki (zwłaszcza, jeżeli weźmie się liczbę samochodów zarejestrowanych w PL - ok. 20-25 mln, do tego do doda setki tysięcy samochodów przybyszów ze wschodu, plus ogromny ruch tranzytowy), od razu - zanim jeszcze ustalone zostaną w sposób pewny przyczyny wypadku (z reguły nie jest to jedna, a tzw. nadmierna prędkość jest pojęciem bardzo pojemnym i względnym, stąd najłatwiej i najczęściej jest przywoływana, właściwie już z "difoltu"), tak jak w opisywanym przypadku - inicjowana jest emocjonalna dyskusja o tym, jak jeszcze należy zaostrzyć prawo, ile jeszcze radarów postawić oraz zatrudnić policjantów, żeby "wreszcie" w PL (i nie tylko) było bezpiecznie na drogach i ulicach.
Otóż odpowiedź jest jedna i prosta - nigdy nie będzie.
I to nie dlatego, że Polacy są jacyś inni (czyt. gorsi - tak uważa spora część dyskutantów, którzy kim są, nie-Polakami?), tylko przede wszystkim dlatego, że ogólnie życie jest niebezpieczne, a wszelki ruch generuje dodatkowe ryzyka. Bezpiecznie to jest (będzie) na cmentarzu i ci, co marzą o pełnym bezpieczeństwie, chcą właśnie nam takowy zaordynować za życia. Najbezpieczniej jest w ogóle nie wstawać z łóżka (bo już wstając i idąc do łazienki podejmujemy pierwsze ryzyko, że się zachwiejemy, potkniemy lub pośliźniemy na mokrej posadzce). Potem nie wychodzić z domu, bo można spaść ze schodów albo winda może się zaciąć lub urwać. Itd.

Dodatkowo polskie miasta (zwłaszcza, ale podobnie, choć z różnym natężeniem jest w całej UE) są przerabiane (za grube zresztą pieniądze) w kierunku jak największego ściśnięcia i wymieszania ruchu pieszego, rowerowego, samochodowego - rzekomo w celu tzw. uspokojenia tego ostatniego. Czyli dokładnie jest robione na odwrót względem tego, co było w latach 60.,70., 80-tych, kiedy uważano (chyba jednak słuszniej), że bezpieczeństwo rośnie, jak każdy z tych strumieni uda się jak najbardziej odseparować, stąd kładki, przejścia podziemne, szerokie ulice z pasami zieleni lub barierkami oddzielającymi chodniki od jezdni itd. Ale przyszły niedouczone arbuzy (pokolenie '68 + następne), dorwały się do tzw. narracji (a potem też władzy) i zaczęły zmieniać świat "na lepsze", tak jak oni tą lepszość pojmują. Efekty każdy może sobie poobserwować na co dzień.
kaczyslaw_
Dopóki nie zginie ktoś z rodziny znanego polityka czy sędziego to państwo nic z tym nie zrobi. Majtczaki mają się dobrze w tym kraju.

Michu z M4K poruszył temat wielokrotnych zakazów prowadzenia pojazdów. Jeżeli kolejne sądy przyklepują szósty dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a jest w kodeksie karnym art. 244 to jak
Dopóki nie zginie ktoś z rodziny znanego polityka czy sędziego to państwo nic z tym nie zrobi. Majtczaki mają się dobrze w tym kraju.

Michu z M4K poruszył temat wielokrotnych zakazów prowadzenia pojazdów. Jeżeli kolejne sądy przyklepują szósty dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a jest w kodeksie karnym art. 244 to jak to świadczy o państwie?
f_kruggeri
Aaa - piniendzy nie ma ale siem znajdo? :P
bawara54
Jak to leciało? Tylko człowiek bez prawa jazdy stawia nowe radary-kto taki o tym głosił? Uśmiechnięte Słońce...

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki