Ukraińscy uchodźcy są coraz większym wyzwaniem dla zachodnich społeczeństw. Co więcej, w Niemczech zaledwie 1/4 z nich pracuje, dlatego też rozgorzała dyskusja o odebraniu im zasiłków. Wcześniej mocno ścięła je Irlandia.


Wraz z rosyjską inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku do Europy popłynęła fala uchodźców z Ukrainy. Niemal 2,5 roku później coraz częściej dyskutuje się o przyszłości pomocy materialnej - tym bardziej że na Zachodzie nie pracują tak ochoczo jak w Polsce.
Rząd Irlandii zatwierdził obniżenie zasiłków dla tych Ukraińców, którzy nie pracują i mieszkają w "zakwaterowaniu obsługiwanym przez państwo", np. hotelach, gdzie zapewniane są posiłki. W lutym tego roku irlandzki urząd statystyczny CSO oceniał liczbę Ukraińców na ok. 80 tys., ale też zwrócił uwagę, że tylko niespełna 18 tys. z nich jest zarejestrowane jako osoby pracujące, czyli mniej niż 1/4.
Niewiele lepiej jest w Niemczech. Mimo organizowania specjalnych targów pracy dla uchodźców z Ukrainy pracuje ledwo 1/4 z nich. Co ważne, Ukraińcom przysługuje w Niemczech zasiłek obywatelski, który jest odpowiednikiem zasiłku dla bezrobotnych i wynosi obecnie 563 euro miesięcznie dla singli i 506 euro dla osób w formalnym związku. Standardowo, ubiegający się o azyl nie są nim objęci - odnotowuje "Deutsche Welle".
Ukraińcy uciekają do Niemiec i ani nie bronią ojczyzny, ani nie pracują
"Ukraina w swojej walce o przetrwanie zasługuje na każde wsparcie. Ale ani odważnym obrońcom, ani lokalnym podatnikom nie pomoże to, że zdolni do obrony i pracy Ukraińcy uciekają do Niemiec i ani nie bronią swojej ojczyzny, ani u nas nie podejmują pracy, bo wsparcie jest u nas wyższe od zarobków na rynku pracy" - ocenia "Münchner Merkur".

Jeszcze w maju kanclerz Olaf Scholz, nawiązując do zmian przepisów o mobilizacji na Ukrainie, powiedział, że "bycie zatrudnionym zabezpiecza pobyt" w Niemczech. Scholz mówił też wówczas, że bardzo wielu obywateli Ukrainy podjęło już działalność zarobkową w Niemczech, "ale wciąż jest jeszcze kilkaset tysięcy osób, które są pilnie potrzebne na rynku pracy".
Problem stanowi też liczba uchodźców w Niemczech. Na początku marca szef Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (Bamf), Hans-Eckhard Sommer ostrzegał, że "Niemcy osiągają swoje granice" w tym zakresie.
Z drugiej strony, niski poziom aktywności zawodowej uchodźców można tłumaczyć brakiem dobrej znajomości języka niemieckiego, co stanowi duży problem wśród Ukraińców. Firmy w Niemczech często wymagają dobrej znajomości języka nawet w przypadku prostych prac. Co więcej, w 2023 roku prawie połowa urzędów pracy nie miała wystarczającej liczby pracowników, aby świadczyć doradztwo i pośrednictwo pracy uchodźcom.
Partia pracujących zaniedbuje ludność ciężko pracującą
Jak wynika z danych niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego, imigranci rzadziej zarabiają na swoje utrzymanie poprzez pracę - robi to 67 procent z nich. To niższy odsetek niż w przypadku Niemców - trzy czwarte (76 proc.) osób w Niemczech w grupie wiekowej od 25 do 64 lat, czyli 34 i pół miliona osób żyje z własnej pracy.
"Kwestią centralną wcale nie są pieniądze, które Niemcy by oszczędzili, gdyby całkowicie bezczynni mężczyźni i kobiety poszli do pracy. Ostrzejsza walka z uchylaniem się od podatków przez bogatych również może przynieść dochody. Chodzi o poczucie, że stara, czcigodna partia pracujących (SPD) w swojej trosce o beneficjentów świadczeń obywatelskich zaniedbuje ludność ciężko pracującą" – pisze z kolei "Mitteldeutsche Zeitung" z Halle w Saksonii-Anhalt.
Szacuje się, że w Niemczech 6 proc. ludzi finansuje swoje wydatki głównie z zasiłku dla bezrobotnych lub zasiłku obywatelskiego. Kolejne 5 proc. otrzymuje emerytury, 1 proc. żyje z zasiłku rodzicielskiego, a 3 proc. to odbiorcy innych form wsparcia, takich jak pomoc społeczna lub zasiłek chorobowy.
Ukraińcy na polskim rynku pracy
W 43 proc. polskich firm aktualnie pracują osoby z Ukrainy. To jednak mniej niż w 2023 roku, kiedy niemal co drugi przedsiębiorca miał w swojej załodze kadrę ze Wschodu (49 proc.). Rosną za to oczekiwania płacowe pracowników z Ukrainy. Polacy nie obawiają się, że Ukraińcy zabiorą im pracę.
Co ciekawe, według uchodźców z Ukrainy w Polsce łatwo można znaleźć pracę. Pomaga na pewno mniejsza bariera językowa, niż w przypadku Niemiec czy innych krajów Europy Zachodniej. Ochoczo również otwierają nowe firmy - co dziesiątą działalność gospodarczą w Polsce zakładają obywatele Ukrainy.
Co więcej, Polacy nie patrzą już tak optymistycznie na uchodźców z Ukrainy. Poza zgodą na przyjęcie ukraińskich dzieci do szkół spadek przychylności wobec sąsiadów zza wschodniej granicy objął wszystkie sfery życia - wynika z najnowszego badania „Społeczna percepcja uchodźców z Ukrainy, migrantów oraz działań podejmowanych przez polskie, oraz ukraińskie państwo”. Coraz więcej Polaków chce jednak, by Ukraińcy u nas pracowali, ale jest przeciw finansowaniu dla nich socjalnych benefitów.
Oprac. JM































































