Premier Serbii Djuto Macut złożył w poniedziałek do prezydenta Aleksandara Vuczicia wniosek o rozwiązanie parlamentu i przeprowadzenie przyspieszonych wyborów. Vuczić już wcześniej zapowiadał, że głosowanie odbędzie się 18 lub 25 października br. i po nim będzie ubiegał się o urząd premiera.


Zgodnie z kalendarzem wyborczym wybory parlamentarne powinny się odbyć najpóźniej w grudniu 2027 r.
Wcześniejszych wyborów domaga się studencki ruch protestu, który zawiązał się po katastrofie budowlanej na dworcu w Nowym Sadzie 1 listopada 2024 r. Zginęło tam 16 osób. Od tego czasu w całym kraju trwają protesty, które przeistoczyły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec korupcji i długoletnim rządom Vuczicia.
Przyspieszone wybory są dla 56-letniego Vuczicia szansą na skonsolidowanie swojego obozu politycznego i utrzymanie władzy - skomentowała agencja Reutera.
To będą najbardziej wyrównane wybory od 2012 r. - ocenił portal Euractiv. Studencki ruch protestu zapowiedział, że wystawi własną listę, która - według sondaży - będzie najpoważniejszym konkurentem związanej z Vucziciem Serbskiej Partii Postępowej (SNS).

Obecny prezydent sprawuje tę funkcję drugą kadencję, która mija w 2027 r. Serbska konstytucja zabrania wyboru na urząd prezydenta więcej niż dwukrotnie.
Vuczić zapowiadał, że po przedterminowych wyborach będzie się ubiegał o tekę premiera. Polityk kierował już serbskim rządem w latach 2014-17, zanim został wybrany na prezydenta. W sobotę założona przez niego SNS potwierdziła, że Vucić jest kandydatem ugrupowania na premiera. SNS rządzi Serbią, samodzielnie lub w koalicji, nieprzerwanie od 2012 r.
Opozycja i protestujący od blisko dwóch lat studenci zarzucają Vucziciowi i jego obozowi ograniczenie wolności mediów, tolerowanie przemocy politycznej, korupcję na dużą skalę oraz powiazania części przedstawicieli władzy ze zorganizowaną przestępczością. Prezydent zaprzecza tym oskarżeniom. (PAP)
adj/ mal/




























































