Minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez oświadczył w poniedziałek, że władze w Hawanie nie prowadzą obecnie „żadnych negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi, ani nie ma planów ewentualnych przyszłych rozmów”.


Na konferencji prasowej Rodriguez przedstawił informację o stratach, które w ostatnim czasie poniosła kubańska gospodarka. W ocenie rządu w Hawanie „ich przyczyną jest embargo handlowe USA”, które obowiązuje od czasu rewolucji komunistycznej z 1959 r. i przejęcia władzy przez Fidela Castro.
W miniony czwartek resorty dyplomacji i finansów USA ogłosiły nałożenie kolejnych sankcji na przedstawicieli władz Kuby; restrykcje objęły m.in. Fidela Ernesto Castro Calisa, czyli wnuka brata przywódcy komunistycznej rewolucji - Raula Castro. Sankcjami objęto wówczas także pięć podmiotów: państwowy bank Banco Exterior de Cuba oraz firmy działające w energetyce oraz wydobyciu niklu i kobaltu.
Od początku roku Waszyngton wywiera na Kubę presję, która ma doprowadzić do zmiany władz w Hawanie. Wcześniej sankcjami objęto m.in. samego Raula Castro, a amerykańska prokuratura oskarżyła go o udział w zestrzeleniu samolotu organizacji kubańskich emigrantów w 1996 r., w wyniku czego zginęły cztery osoby, w tym trzej obywatele USA.
Najbardziej bolesne dla kubańskich władz jest wstrzymanie dostaw ropy naftowej z Wenezueli, które nastąpiło na początku stycznia wraz z pojmaniem przez wojska USA prezydenta tego kraju Nicolasa Maduro. Wcześniej władze w Caracas były jednym z najbliższych sojuszników Hawany i głównym dostawcą ropy. Jej niedobory sprawiają, że na Kubie nagminnie dochodzi do przerw w dostawach prądu, które z kolei wywołują liczne protesty społeczne.

Na początku sierpnia dziennik „New York Times” pisał, że amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) powołała tajny zespół do spraw Kuby, by wzmocnić presję na władze w Hawanie. CIA odmówiła wówczas komentarza w tej sprawie.(PAP)
piu/ mal/



























































