Pensje niemieckich pracowników muszą wzrosnąć, aby wyciągnąć pozostałe kraje Unii z kryzysu – taką tezę postawił Laszlo Andor, europejski komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych i integracji.



Węgier wezwał władze Niemiec do wsparcia wzrostu płac w kraju, co jego zdaniem jest „niezbędne” do pobudzenia wzrostu w innych państwach UE. Andor namawia też Berlin do aktywniejszego stymulowania gospodarki.
- To bardzo ważne, aby Niemcy zwiększyły wydatki publiczne, pobudziły popyt oraz zredukowały nadwyżkę w handlu zagranicznym, która uderza w ich europejskich sąsiadów – stwierdził komisarz.
W ubiegłym miesiącu szef Bundesbanku Jens Weidmann przyznał, że Niemcy znajdują się w sytuacji „praktycznie pełnego zatrudnienia”, a przestrzeń do wzrostu płac wynosi jeszcze ok. 3%. Stopa bezrobocia u naszych zachodnich sąsiadów od trzech miesięcy utrzymuje się na poziomie 5,1%, co jest jednym z najlepszych wyników w całej UE.
Jak informują niemieckie media, pomysłowi „poluzowania” płac w Niemczech sprzeciwia się zaplecze polityczne Angeli Merkel oraz sama kanclerz. Zdaniem władz, relatywnie niskie płace są jedną z przewag konkurencyjnych największej gospodarki strefy euro.

Od 1 stycznia w Niemczech zacznie obowiązywać płaca minimalna w wysokości 8,5 euro za godzinę.
/mz



























































