Nie zapłacisz za bitcoina kartą kredytową w największych bankach USA

W trzech z największych amerykańskich grup bankowych klienci nie będą mogli zapłacić za bitcoiny kartami kredytowymi. Taki zakaz obowiązuje w JPMorgan Chase, Bank of America i Citigroup. Powodem ma być ryzyko inwestycji – donosi serwis CNBC.

(fot. Mike Segar / Reuters)

Przy tak dużych wahaniach kursu bitcoina banki zaczynają podchodzić do inwestowania w kryptowaluty jak do hazardu. Najpierw instytucje kredytowe zaczęły wycofywać się z prowadzenia kont podmiotom gospodarczym zajmującym się handlem wirtualnymi „walutami”, a teraz ograniczenia zaczynają dotykać klientów indywidualnych. W Stanach Zjednoczonych zakazy zaczynają pojawiać się w przypadku kredytowania inwestycji w bitcoina.

Spośród trzech banków, które zdecydowały się na taki krok, najmniej zaskakuje stanowisko JPMorgan Chase. Prezes największego amerykańskiego banku, Jamie Dimon, nazwał bitcoina oszustwem. Co więcej, zapowiedział, że zwolniłby „bez sekundy wahania” każdego tradera, który zainwestowałby pieniądze w wirtualną „walutę”. Obecne stanowisko banku przesłane do redakcji CNBC brzmi: „Na tę chwilę nie rozliczamy transakcji zakupu kryptowalut z wykorzystaniem kart kredytowych ze względu na ich wysoką zmienność i ryzyko”. Podobną decyzję ogłosił brytyjski Lloyds.

Każdy z banków, które w ostatnich dniach wprowadziło zakaz na zakup bitcoina kartą kredytową zapowiedziało, że będzie monitorowało rynek i w przyszłości zrewiduje podjęte kroki. Wydaje się jednak, że cofnięcie tego ograniczenia jest bardzo mało prawdopodobne.

Również w Polsce banki są niechętne bitcoinowi, szczególnie po akcji informacyjnej KNF i NBP. Póki co jednak ta niechęć dotyka jedynie firm, które opierają swoją działalność na handlu wirtualnymi „walutami” – w ostatnich miesiącach nagłośniono kilka przypadków wypowiedzenia umowy takim podmiotom. Być może jednak i klienci indywidualni w Polsce, podobnie jak Amerykanie, poczują tę awersję banków na własnej skórze.

MG

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Przeczytaj więcej na temat: Bitcoin

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
7 8 gronostaj

Po co wymieniać BTC na jakieś "śmieci bez pokrycia" typu dolar czy euro? Przecież to waluta przyszłości i tylko ona ma sens...

! Odpowiedz
0 2 plutarch

wymarzona waluta Kima, przy okazji

! Odpowiedz
2 11 philo128

Najśmieszniejsze jest to że świat finansów rządzony jest przez stuprocentowych gamoni których wspólną cechą jest pazerność. Bystrzacy o IQ>150 są tylko wyrobnikami na usługach tej zdemoralizowanej ekipy. Na szczęście nie zdążyli nadmuchać balona BTC za pomocą derywatów (opcji, CFD, krótkich pozycji) bo ten na naszych oczach rozwala się sam pod własnym ciężarem z powodu zapóźnień technologicznych. Koparkowcy plajtują już a jak przyjdzie obniżka wypłat o połowę to nie będzie komu rozliczać transakcji. BTC zdycha. I dobrze. Jak tam anal-litycy sprzed paru dni?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 16 xemir

Hmm, czegoś tu nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby oddawać swoje BTC za "puste" i "bezwartościowe" pieniądze?

! Odpowiedz
1 9 cyklonb

"Puste" pieniądze za "puste "BTC, wpłacasz najpierw realne dolary - nabywasz BTC - sprzedajesz BTC ale żadna praktycznie giełda nie przelewa ci od razu realnych dolarów do banku nawet po wpłaceniu realnych dolarów przez nabywcę. Mechanizm ten służy wielu celom, księgowanie w "niewypłacalnych" dolarach lub tokienach ma zmusić inwestora" do kolejnych transakcji na giełdzie i podbijania ceny BTC lub zakupu innej kryptowaluty. Dla wielu milonerów okazało się być pułapką bez wyjścia. Pytanie był dlaczego - dlatego że nie ma innej możliwości, praktycznie nie ma giełd które zewnętrznym inwestorom od razu wypłacały gotówkę, ponadto wypłaty były uzależnione od związków z założycielami giełdy, najbliżsi zamieniali zapisy księgowe na gotówkę w ciągu 15 minu do 48 godzin, naganiacze w ciągu miesiąca a leszcze nigdy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 10 cyklonb

Sytuacja jest znamienna, gdy 11 lat temu zarejestrowałem nazwę Bitcoin i uruchomiłem działalność związana z obrotem Bitcoinem to od razu od razu mnie kilka instytucji namierzyło, biznesik zlikwidowali a właściwie rozpracowali i sprzedali sydom a mnie w ciągu następnych 5 lat 6 razy wzywali do prokuratury okręgowej w Łodzi i badali czy nie jestem emitentem na przykład kryptowalut czy obligacji nie mówiąc o innych próbach zastraszenia i eliminacji z biznesu. Rozpracowany biznes Bitcoin i oprogramowanie w tym księgowość rozproszona poszły do sydów w tym do Isrela. Jak to jest że Polakowi nie wolno a sydom wolno kręcić ten Bitconowy biznes a KNF, Banki i rząd dopiero teraz się zastanawia co z tym zrobić po 10 latach!
W USA to szczyt obłudy -gdy przelewy szły to było dobrze albo wręcz bardzo dobrze bo to sydowskie giełdy obracały BTC - oni nie dbają o klientów obracających Bitcoinami, im się rozliczenia kartowe zawiesiły (drastycznie spadła wypłacalność) bo giełdy nie mają pokrycia w gotówce za sprzedane przez inwestorów Bitcoiny ponieważ wewnętrznie najczęściej rozliczały się z klientami za pomocą tokienów lub zapisywały na kontach obecnie niewypłacalne (do niedawna niektórym sprzedającym BTC udawało się wirtualne dolary przelać na zwykłe po miesiącu) ale teraz to bajka.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 andybrandy

Czyli to jesteś ty Satoshi Nakamoto ? Pamiętasz jak 11 lat temu w 2008 roku pracowliśmy nad uruchomieniem sieci Bitcoin ? NIeźle narozrabialiśmy nie ?

! Odpowiedz
1 4 specjalnie_zarejstrowany1 odpowiada andybrandy

Jaki Satoshi Nakamoto... Przeciez wszyscy wiedza ze Bitcoin powstal w 2007 roku w Lodzi podczas przerwy w grze literaki na kurniku.pl

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl