REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nie tylko franki. Sąd unieważnił pożyczkę konsolidacyjną - „blankietowa klauzula”

Michał Kisiel2026-05-26 06:00, akt.2026-05-26 06:24analityk Bankier.pl
publikacja
2026-05-26 06:00
aktualizacja
2026-05-26 06:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Całkowita nieważność umowy kredytowej – z takim rozstrzygnięciem najczęściej spotykają się kredytobiorcy „frankowi” występujący przeciwko bankom w sądach. Przykład wyroku, który zapadł w lutym 2026 r. wskazuje, że niedbałe podejście do sformułowania umowy może sprawić, że nieważnością dotknięty zostanie też kontrakt, gdzie nie ma mowy o obcych walutach.

Nie tylko franki. Sąd unieważnił pożyczkę konsolidacyjną - „blankietowa klauzula”
Nie tylko franki. Sąd unieważnił pożyczkę konsolidacyjną - „blankietowa klauzula”
/ Gemini

Hipoteka jest powszechnie stosowanym zabezpieczeniem kredytów przeznaczonych na cele mieszkaniowe. Mniej popularnym produktem bankowości detalicznej, który korzysta z takiego mechanizmu jest pożyczka hipoteczna. Kredytobiorca może przeznaczyć wówczas przeznaczyć środki na dowolny cel. Mieści się w tym spłata innych zobowiązań, np. droższych (bo niezabezpieczonych) kredytów gotówkowych.

Wyrok, który zapadł pod koniec lutego 2026 r. w Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim, dotyczył właśnie tego rodzaju kontraktu. Pożyczkobiorca zaciągnął w 2008 r. zobowiązanie, które było zabezpieczone hipoteką i w części przeznaczone na konsolidację kredytów, a w części wypłacone na dowolny cel. Finansującym była kasa oszczędnościowo-kredytowa SKOK im. Mikołaja Kopernika w Ornontowicach, która w 2014 r. została przejęta przez Bank Pekao SA.

W maju 2025 r. klient złożył bankowi oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, powołując się na niedopełnienie obowiązków informacyjnych, w tym m.in. nieokreślenie warunków zmiany oprocentowania kredytu. Zostało ono odrzucone przez kredytodawcę ze wskazaniem, że przepisów tych nie stosuje się w przypadku kredytów hipotecznych. Sprawa trafiła do sądu w postaci pozwu z dwoma żądaniami: ustalenia nieważności umowy ze względu na występowanie w niej klauzul niedozwolonych, oraz ewentualnie zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Warunki zmiany oprocentowania pod lupą sądu

Wyjściowo pożyczka oprocentowana była na 10,9 proc. w skali roku. Umowa przewidywała jednak możliwość zmiany stawki. Odpowiedni fragment umowy zakładał, że oprocentowanie może się zmienić, jeśli dojdzie do zmiany „stóp procentowych ogłaszanych przez NBP, stóp procentowych pożyczek i kredytów udzielanych przez Krajową Kasę Oszczędnościowo- Kredytową, stóp procentowych ustalanych przez Banki, rentowności obligacji i innych papierów wartościowych emitowanych lub gwarantowanych przez Skarb Państwa lub NBP, wskaźnika wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłaszanych przez Prezesa GUS”. Zastosowano dodatkowo „bezpiecznik” wynikający z ówczesnych regulacji antylichwiarskich – oprocentowanie nie mogło przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP.

Wakacje na giełdzie

Sąd skoncentrował się na wskazanym fragmencie umowy. Zbadał go pod kątem art. 3851 § 1 kodeksu cywilnego, określającego warunki, w których postanowienia umowne nie wiążą konsumenta (klauzule niedozwolone). Przepisy te stanowią fundament większości wyroków dot. kredytów „frankowych” (zwykle chodzi o klauzule przeliczeniowe określające kwotę kredytu w złotych i/lub wysokość spłat), ale pojawiają się także w rozstrzygnięciach np. dotyczących kredytów „WIBOR-owych”.

Ustalono, że powód był konsumentem, a postanowienia nie były uzgodnione indywidualnie. Następnie sąd skoncentrował się na sposobie ustalania oprocentowania zobowiązania. O ile konstrukcja zmiennej stawki jest dopuszczalna, to „zmiana stopy oprocentowania kredytu, nie może być pozostawiona swobodnej ocenie instytucji kredytowej”. Odwołując się do orzeczeń Sądu Najwyższego wskazano, że „precyzyjnego określenia w umowie wymaga wpływ zmiany wskazanych okoliczności na zmianę stopy procentowej, a więc kierunek, skalę, proporcję zmian (podkr. red.)”. Okoliczności powinny mieć również charakter obiektywny, dający się prześledzić.

„W ocenie Sądu, zawarta w pkt 5 umowy klauzula określająca zasady oprocentowania pożyczki, dawała pożyczkodawcy praktycznie nieograniczoną możliwość zmiany oprocentowania (podkr. red.). W pkt tym wskazano pięć przyczyn uprawniających pożyczkodawcę do zmiany oprocentowania, które to są bardzo pojemne i niedookreślone jak np. ‘wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłaszanych przez Prezesa GUS’ czy ‘rentowności obligacji i innych papierów wartościowych emitowanych i gwarantowanych przez Skarb Państwa lub Narodowy Bank Polski’. Żaden ze wskazanych podstaw do zmiany oprocentowana nie określa kierunku, skali, ani proporcji zmian. Tak ustalone zasady zmiany oprocentowania w istocie uprawniały pożyczkodawcę do jednostronnej zmiany istotnych warunków umowy bez ważnych przyczyn, wyłączając jednocześnie możliwość oceny ich tak przez konsumenta, jak i sąd dokonujący kontroli” – czytamy w uzasadnieniu.

Odsetki i prowizje do zwrotu

Uznanie fragmentu umowy za abuzywny miało istotne konsekwencje. Niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, ale kontrakt pozostaje ważny w pozostałym zakresie. Chyba, że „usunięty” fragment jest kluczowy dla całej konstrukcji.

Tak było w tym przypadku. „Wyeliminowanie z umowy postanowień określających zasady oprocentowania, prowadzi do wniosku, że nie doszło do skutecznego zawarcia umowy (podkr. red.), wobec nie ustalenia oprocentowania zmiennego i warunków jego zmiany” – wskazał sąd. Ponieważ w pozwie kredytobiorca żądał zwrotu zapłaconych odsetek i prowizji (a nie wszystkich spełnionych świadczeń), zasądzono na rzecz powoda wskazaną w pozwie kwotę.

W tym przypadku efekt, z punktu widzenia pożyczkobiorcy, był analogiczny jak w scenariuszu skorzystania z sankcji kredytu darmowego. Sąd nie badał już jednak tego wątku. „Mając na względzie skutek nieważności z uwagi na wyeliminowanie z umowy zapisów dotyczących zasad zmiany oprocentowania, nie było potrzeby badania umowy co do pozostałych zarzutów zwartych w pozwie, w tym tych dotyczących zastosowania sankcji kredytu darmowego” – czytamy w uzasadnieniu.

Wyrok nie jest prawomocny, wydany przez Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim I Wydział Cywilny, sygnatura akt I C 797/25. 

Dlaczego pozew miał charakter wariantowy?

O specyficzną konstrukcję pozwu i dalsze losy sprawy zapytaliśmy adw. Wojciecha Kaczmarczyka.

Dlaczego zdecydował się Pan na taką wariantową konstrukcję pozwu?

Wrażenie, że umowa jest sprzeczna z przepisami prawa odniosłem już w trakcie pierwszego spotkania z klientem. Uzyskanie korzystnego wyroku wiązało się jednak z koniecznością pokonania różnorakich trudności. Umowa została zawarta ze SKOKiem, a dopiero później przejęta przez bank i najprawdopodobniej z tego względu wymiana pism przedprocesowych miała mało merytoryczny charakter – bank powoływał się na przepisy nie mające w tym sporze znaczenia. Trudna była także konstrukcja pozwu. Takie umowy rzadko były przedmiotem wyrokowania, więc nie sposób było odnaleźć w orzecznictwie odpowiedzi na wszystkie pytania.

W skomplikowanej sprawie adwokat powinien tworzyć strategię procesową, uwzględniającą zarówno potencjalną linię obrony przeciwnika, jak i zmienny charakter orzecznictwa. Jeżeli ktoś oprze żądanie wyłącznie na jednym twierdzeniu, a przeciwnik skutecznie je obali to przegra sprawę. Dodatkowo, z uwagi na czas trwania postępowania sądowego do chwili wydania wyroku mogą pojawić się orzeczenia dotyczące podobnych spraw, czasami całkowicie odmienne od wcześniejszych, na co również trzeba być przygotowanym. Profesjonalny pełnomocnik musi bardzo fachowo zarządzać niepewnością co do szeregu czynników już na etapie konstrukcji pozwu. W pierwszej kolejności zazwyczaj zastanawiam się nad tym, czy umowa w ogóle może istnieć w obrocie prawnym. Jest to zarzut najdalej idący, więc podnoszony w pierwszej kolejności. Finalnie przekonałem Sąd, że umowa jest na tyle sprzeczna z prawem i nie można pozostawić jej w obrocie prawnym. Jednak w przypadku tzw. kredytów „złotowych” nie zawsze wadliwość umowy w ocenie Sądu będzie przesądzać o jej nieważności. Z tego też powodu w dalszej kolejności powoływałem się na sankcje kredytu darmowego. Taka konstrukcja jako znacznie bardziej skomplikowana wymaga doświadczenia, ale zapewnia też znacznie większy komfort procesowy.
 
Jakie są dalsze losy sprawy? 

 Wobec braku wniosku o uzasadnienie wyroku Sąd stwierdził jego prawomocność, a komornik na początku kwietnia wszczął egzekucję. Co zaskakujące, następnego dnia pełnomocnik banku opłacił wniosek o uzasadnienie, zaś sam wniosek wpłynął do Sądu kilka dni później. Takie dokumenty standardowo nadaje się listem poleconym, jednak wniosek wysłano listem zwykłym, który zgodnie z pieczęcią został przyjęty przez Pocztę ponad miesiąc wcześniej. W przeciwieństwie do listu poleconego, dla takiego listu Poczta nie prowadzi rejestru umożliwiającego sprawdzenie jego historii. Wobec kolejnych pism pełnomocnika banku Sąd uchylił prawomocność wyroku, co uważam za decyzję przedwczesną. Ostatecznie kwestię prawomocności wyroku prawdopodobnie rozstrzygnie Sąd Okręgowy w Rybniku.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
W portfelu ma 200 mln zł. „Najwięcej pieniędzy można zarobić tam, gdzie rynek się myli"
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Kredytobiorcy złotówkowi w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki