Polska wezwała inne państwa członkowskie UE do przekazywania materiałów dowodowych do KE ws. oszukańczych reklam, które pojawiają się m.in. na Facebooku i Instagramie - przekazał w czwartek w Sejmie wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Pozytywnie na apel odpowiedziały Dania i Finlandia.


- Na poziomie Unii Europejskiej już nie jesteśmy sami; budujemy koalicję państw przeciwko oszukańczym reklamom - powiedział podczas posiedzenia sejmowej komisji cyfryzacji wiceminister Dariusz Standerski. Odniósł się w ten sposób do postępowania, jakie Komisja Europejska prowadzi ws. fałszywych reklam na platformach Meta Platforms.
- Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się do wszystkich ministrów cyfryzacji państw Unii Europejskiej z apelem o wsparcie i o przekazanie Komisji Europejskiej stosownych materiałów i dowodów pochodzących z tych państw członkowskich. Musimy pamiętać, że wnioskowana kara 250 milionów euro, czyli ponad miliard złotych, była szacowana na podstawie danych z rynku polskiego - zaznaczył wiceminister.
Dodał, że ewentualne dołączenie materiałów z innych państw członkowskich i zbudowanie koalicji w tym zakresie pozwoli na lepsze oszacowanie tych strat po stronie użytkowników i lepsze oszacowanie kary.
- Po tym apelu już w tej chwili Dania i Finlandia pozytywnie odpowiedziały i również przekazały informacje do Komisji Europejskiej. Czekamy na poszczególne państwa członkowskie - poinformował Standerski.
- Oczekujemy od każdej platformy cyfrowej tylko jednego: przestrzegania prawa krajowego i prawa Unii Europejskiej. Jest to stanowisko podzielane również przez inne państwa, w tym przez naszych sojuszników - zaznaczył wiceszef Ministerstwa Cyfryzacji (MC).

Tyle Meta może zarabiać na oszukańczych reklamach w Polsce. Padła kwota
Meta mogła w ciągu roku uzyskać w Polsce około 760 mln zł przychodów z emisji oszukańczych reklam – wynika z analizy Fundacji Instrat. Według autorów badania wpływy z tego typu reklam mogły odpowiadać za około 37 proc. całkowitych rocznych przychodów koncernu osiąganych na polskim rynku.
Wiceszef CBZC: największym wyzwaniem jest anonimowość twórców deepfake'ów
Największym wyzwaniem w cyberprzestrzeni pozostaje anonimowość twórców deepfake'ów i trudność z szybkim usuwaniem tych materiałów - podkreślił w czwartek w Sejmie Robert Wojtasik, zastępca komendanta CBZC. Podczas posiedzenia sejmowej komisja cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii trwa dyskusja na temat funkcjonowania systemów reklamowych platform cyfrowych w zakresie promocji narzędzi generatywnej Al umożliwiających tworzenie deepfake'ów.
Zastępca komendanta Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości mł. insp. Robert Wojtasik podkreślił, że sam materiał, który stanowi deepfake, nie daje policji podstawy prawnej do jego blokowania lub usuwania z internetu, a w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa policja jest zobowiązana do przyjęcia zawiadomienia i zabezpieczenia materiału.
Podkreślił, że Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność karną za przestępstwa towarzyszące przy wykorzystaniu deepfake'ów. Dodał jednak, że obecnie największym wyzwaniem w cyberprzestrzeni pozostaje anonimowość twórców takich treści i trudność z ich szybkim usuwaniem.
Prok. Adam Klawikowski z Departamentu do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji Prokuratury Krajowej podkreślił, że podejmowane przez prokuraturę działania mogą być jedynie reaktywne - postępowanie jest wszczynane dopiero, gdy zgłoszą się pokrzywdzeni. Jego zdaniem korzystne byłoby systemowe rozwiązanie, które pozwoliłoby jeszcze przed wszczęciem postępowania karnego na masowe blokowanie kampanii promocyjno-reklamowych. Zaznaczył bowiem, że takie kampanie pozostają aktywne niejednokrotnie również w trakcie postępowania - co sprawia, że pokrzywdzonych przybywa. (PAP)
kblu/ akar/































































