Pod koniec sierpnia Wielka Brytania zaproponowała, aby do arsenału sankcji wobec Rosji dołączyć „finansową broń nuklearną” w postaci odłączenia od sieci SWIFT. Wczoraj organizacja wydała oświadczenie, w którym twierdzi, że nie będzie poddawać się politycznym naciskom.


Sieć utrzymywana przez organizację SWIFT łączy instytucje finansowe na całym globie i umożliwia elektroniczną wymianę komunikatów niezbędnych do dokonywania różnego rodzaju transakcji. Nie bez przyczyny nazywa się ją krwioobiegiem systemu finansowego – zastąpiła ona wcześniejszą sieć skomplikowanych dwustronnych relacji i znacznie ułatwiła prowadzenie międzynarodowego biznesu. Bez dostępu do SWIFT trudno dziś sobie wyobrazić np. efektywnie działające systemy płatności.
Cios dla rosyjskiej gospodarki
Odłączenie Rosji od systemu przyniosłoby niszczące skutki dla gospodarki. Były minister finansów Rosji, Aleksei Kudrin, powiedział „The Financial Times”, że taki krok mógłby oznaczać skurczenie się PKB kraju nawet o 5 proc. Zablokowany zostałby nie tylko handel zagraniczny, ale także część transakcji wewnątrzkrajowych – SWIFT używany jest przez rosyjskie banki również do przetwarzania lokalnych płatności.
Groźba blokady sprawiła, że Rosja zaczęła poważnie rozważać stworzenie systemu alternatywnego wobec SWIFT. W połowie września rosyjska delegacja omawiała założenia takiego przedsięwzięcia w Pekinie. Gdyby powstał „SWIFT bis” obejmujący swoim zasięgiem część Azji, straciłyby na tym również zachodnie banki. Międzynarodowy system płatności stałby się mniej efektywny – instytucje finansowe musiałyby korzystać jednocześnie z dwóch sieci.
SWIFT odrzuca naciski
W wydanym 6 października oświadczeniu organizacja SWIFT pośrednio potwierdziła, że stała się obiektem politycznych nacisków. - Z przykrością przyjmujemy fakt pojawienia się presji, jak również narastających medialnych spekulacji. Oba te zjawiska podkopują systemowy charakter usług, jakie świadczymy swoim klientom - czytamy w dokumencie. - SWIFT nie będzie odpowiadać na pojedyncze naciski i nawoływania do odcięcia instytucji finansowych od sieci - wskazano w oświadczeniu.
Jednocześnie stowarzyszenie przypomina, że decyzja o nałożeniu sankcji leży w gestii „odpowiednich ciał rządowych i legislatorów”. SWIFT mający swoją siedzibę w Belgii podlega prawu Unii Europejskiej i tylko ta organizacja może doprowadzić do narzucenia decyzji o zablokowaniu części sieci. Do tej pory skorzystano z takiej możliwości tylko raz – w 2012 r. odcinając od światowego systemu finansowego Iran.
Michał Kisiel

































































