REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prawie 2300 CV na jedno stanowisko. To ci kandydaci zalewają rynek pracy

2026-04-28 10:45
publikacja
2026-04-28 10:45

Na ogłoszenie o pracę dla specjalisty ds. mailowej obsługi klienta wpłynęło aż 2288 aplikacji. To rekordowy wynik, ale nie odosobniony. Młodszy specjalista ds. analiz biznesowych zebrał 1317 CV, office coordinator - 857, recepcjonista - 853, a młodszy kontroler finansowy: 848 -to wyniki analizy Devire, które przeanalizowało ponad 1180 procesów rekrutacyjnych prowadzonych w Polsce w ostatnich miesiącach.

Prawie 2300 CV na jedno stanowisko. To ci kandydaci zalewają rynek pracy
Prawie 2300 CV na jedno stanowisko. To ci kandydaci zalewają rynek pracy
fot. SmartPhotoLab / / Shutterstock

Na jedno ogłoszenie potrafi dziś przypadać nawet kilka tysięcy aplikacji. Skala konkurencji szczególnie widoczna jest w przypadku stanowisk juniorskich i administracyjnych, które przyciągają kandydatów szukających pierwszych doświadczeń zawodowych. Dane z najnowszej analizy agencji rekrutacyjnej Devire pokazują, jak bardzo rynek pracy w Polsce jest dziś wyraźnie nasycony kandydatami z mniejszym doświadczeniem, którzy próbują wejść do wybranej branży.

Juniorzy tłumnie wchodzą na rynek

Wśród najbardziej obleganych rekrutacji dominują role juniorskie lub około-juniorskie. Ogłoszenie na młodszego specjalistę ds. szkoleń przyciągnęło 790 aplikacji, na juniora HR managera - 662, a specjalistę ds. obsługi klienta - 583. Dużym zainteresowaniem cieszą się również stanowiska administracyjne – asystent działu administracji zebrał 454 CV, a rola asystenta biura z funkcją recepcjonisty 359.

Szczególnie wyraźny jest efekt stanowisk oznaczonych jako „młodszy”, „junior” czy „asystent”. To właśnie one przyciągają największą liczbę kandydatów, mimo że liczba dostępnych ofert systematycznie maleje.

Dane Rocket Jobs i JustJoin.it potwierdzają tę tendencję. W 2025 roku stanowiska dla specjalistów z doświadczeniem stanowiły 60,7 proc. wszystkich ogłoszeń w pracy biurowej, podczas gdy juniorzy mogli liczyć jedynie na 19,6 proc. ofert. Oznacza to rosnącą presję na osoby bez doświadczenia, które aplikują masowo na ograniczoną liczbę stanowisk.

Wakacje na giełdzie

AI nie pomaga juniorom

Dodatkowo sytuację komplikują rosnące wymagania pracodawców wobec kandydatów na początku kariery. Firmy coraz częściej oczekują gotowości do pracy „od pierwszego dnia”, bez długiego procesu wdrożenia. W efekcie kandydaci bez doświadczenia wpadają w błędne koło - aby zdobyć pracę na poziomie juniora, muszą prezentować umiejętności charakterystyczne dla bardziej doświadczonych specjalistów.

Istotnym czynnikiem zmieniającym rynek jest rozwój sztucznej inteligencji. Automatyzacja obejmuje zadania, które dotychczas były naturalnym punktem wejścia do kariery – obsługę maili, podstawową analizę danych czy przygotowywanie raportów. Firmy coraz częściej zastanawiają się, jak zastąpić te role rozwiązaniami AI, zamiast zatrudniać juniorów.

Mamy dziś do czynienia z dużą nadpodażą kandydatów na stanowiska o niskim progu wejścia. To efekt kilku zjawisk jednocześnie m.in. rosnącej liczby absolwentów kierunków biznesowych i humanistycznych oraz zmian organizacyjnych w firmach, które ograniczają liczbę ról juniorskich. W efekcie wiele osób konkuruje o bardzo ograniczoną pulę stanowisk, często aplikując równolegle na dziesiątki ofert – mówi Adam Ajtner, ekspert Devire.

Druga strona medalu

Podczas gdy jedne stanowiska są wręcz oblężone, inne pozostają niemal bez zainteresowania. W analizowanych procesach rekrutacyjnych zdarzały się przypadki, gdzie na ofertę pracy wpłynęła zaledwie jedna aplikacja. Dotyczyło to m.in. takich ról jak Embedded Development Engineer, programista hurtowni danych SAP BW, Maintenance Technician, Senior PHP Developer czy SAP Authorization Consultant.

Według danych aż 59 proc. polskich firm deklaruje trudności rekrutacyjne, szczególnie w obszarze kompetencji technicznych i inżynieryjnych. Specjaliści IT i doświadczeni inżynierowie funkcjonują w zupełnie innej rzeczywistości – często nie muszą aktywnie szukać pracy, ponieważ to pracodawcy zgłaszają się do nich.

– Z perspektywy firm największym wyzwaniem nie jest dziś liczba aplikacji, ale ich dopasowanie do roli. W wielu procesach widzimy setki CV od osób, które chcą wejść do branży, ale nie spełniają podstawowych wymagań stanowiska. Jednocześnie w rekrutacjach na specjalistyczne role techniczne liczba kandydatów pozostaje ograniczona. To powoduje, że organizacje funkcjonują dziś na rynku dwóch prędkości: z jednej strony selekcjonują nadmiar aplikacji, z drugiej aktywnie poszukują talentów, których często brakuje – mówi Adam Ajtner, ekspert Devire.

KW

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Ta spółka w końcu wejdzie na wyższy poziom? Chyba się skuszę
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (9)

dodaj komentarz
niko1
Najwyższy czas zatrzymać imigrację studencką.
bha
Nic dobrego i Wielkiego szczególnie dla płacy to raczej chyba nie Wróży?.
gornet
Odkładajcie pieniądze do skarpety bo za 20 lat pracy prawie nie będzie
marianpazdzioch
Tak to jest gdy za kształcenie ludzi bierze się katokomuna oraz komuna.
akcjoinm
Jakie prześmieszne są te nazwy stanowisk
samsza
Bezrobocie wśród juniorów, firmy mają ofertę dla 1 z 2300, ok.
romulus6
Wracamy do przeszłości. Od drugiego roku studiów bezpłatne praktyki i staże. Nie podoba się . No cóż . Studia to nie wakacje jak niektórzy myślą. Tym razem postęp techniczny to wymusi. Ale tak z drugiej strony to trochę za szybko postępuje . Nawet informatycy niższego szczebla lecą .
jan-kowalski
Niewykluczone, iż wrócą jeszcze czasy, że młodzi, żeby tylko zdobyć doświadczenie (i mglistą obietnicę etatu w przyszłości), będą gotowi (albo zmuszeni, zależy jak patrzeć) pracować bez wynagrodzenia. W latach 90-tych sam zżymałem się na taką praktykę, ale teraz, z perspektywy lat uważam, że wcale nie była tak jednoznacznie negatywna.Niewykluczone, iż wrócą jeszcze czasy, że młodzi, żeby tylko zdobyć doświadczenie (i mglistą obietnicę etatu w przyszłości), będą gotowi (albo zmuszeni, zależy jak patrzeć) pracować bez wynagrodzenia. W latach 90-tych sam zżymałem się na taką praktykę, ale teraz, z perspektywy lat uważam, że wcale nie była tak jednoznacznie negatywna. Na pewno uczyła jednego - szacunku do pracy. Bo wbrew lewackim zaklęciom, praca (szczególnie na etacie) wcale nie jest prawem, raczej przywilejem (zwłaszcza jeżeli jest ciekawa lub polega na robieniu tego, co człowiek lubi).
Młode pelikany (ale i te trochę starsze), które do tej pory słyszały, że coś im się należy, czy że są czegoś warci, będą musiały nieco zrewidować swoje nastawienie do życia. Sumarycznie jest szansa, że na tzw. koniec dnia wyjdzie to im na zdrowie.

Ps.
Na marginesie, jeżeli rządzący (w PL, jak i w UE) dalej będą gnębić na wszystkie możliwe sposobu biznes (zwłaszcza MŚP), to za chwilę liczba kandydatów (w większości po alma mater typu Wyższa Szkoła Tupetu i Tabletu) będzie jeszcze większa. I to mimo lecącej na pysk demografii. Strach pomyśleć, co by było, gdyby dzietność w PL byłaby na poziomie zastępowalności pokoleń, czyli 2,1.Wtedzy już teraz na jedno miejsce byłoby 2x tyle kandydatów. I taki to mamy "cud gospodarczy" w PL! Bardziej "cudzik", żadne tam realne G20.
pilsener
"To właśnie one przyciągają największą liczbę kandydatów, mimo że liczba dostępnych ofert systematycznie maleje" - no to chyba logiczne, że im mniej ofert tym więcej będzie kandydatów na jedną ofertę szczególnie, że ludzie sfrustrowani niemożnością znalezienia pracy w tak zwanym "zawodzie" wysyłają już potem hurtowo "To właśnie one przyciągają największą liczbę kandydatów, mimo że liczba dostępnych ofert systematycznie maleje" - no to chyba logiczne, że im mniej ofert tym więcej będzie kandydatów na jedną ofertę szczególnie, że ludzie sfrustrowani niemożnością znalezienia pracy w tak zwanym "zawodzie" wysyłają już potem hurtowo CV na wszystko :)

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki