REKLAMA

Izba Gospodarczej Gastronomii Polskiej: Nawet 20 tys. lokali wznowiło działalność

2021-01-23 06:31
publikacja
2021-01-23 06:31
fot. Bignai / Shutterstock

Nawet 20 tys. przedsiębiorców gastronomicznych wykluczonych i pominiętych w tarczach pomocowych wznowiło działalność po 18 stycznia - ocenił sekretarz generalny zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej (IGGP) Sławomir Grzyb.

Jak zaznaczył Sławomir Grzyb, do Izby dotarły informacje, że sanepid tylko jednego dnia przeprowadził ponad 1300 kontroli w ponownie otwartych lokalach, stąd wiadomo, jaka jest skala otwarć.

"Trzeba tu podkreślić, że działalność wznowiły te lokale, które zostały wykluczone lub pominięte w Tarczy 6.0 - tzw. branżowej i Tarczy PFR 2.0. "A tych pominiętych jest całe mnóstwo, choćby popularne pierogarnie, które z reguły produkują pierogi i mają wpisaną produkcję, jako wiodące PKD" - powiedział PAP.

"Z kolei wykluczone zostały wszystkie te firmy, które powstały po listopadzie 2019 roku, bo nie mają jak porównać strat rok do roku, bo wówczas jeszcze nie istniały. Albo uruchomiły kolejne lokale po tej dacie i miały wzrost obrotów, przy większych kosztach" - dodał.

Jak zaznaczył Grzyb, póki co Izba nie ma informacji o karach sanepidu po kontrolach. "Ale sposób, w jaki są przeprowadzane, czyli dwie osoby z Sanepidu i pięciu policjantów wskazuje, na wywołanie efektu zastraszenia" - ocenił.

Według eksperta, przedsiębiorcy otwierają, bo nie mają nic do stracenia, a sprzedaż "na wynos" nie wszystkich ratuje. "Owszem są lokale, które nie odnotowały spadku obrotów w lockdownie, ale to jednostkowe przypadki, które dobrze się do tego przygotowały i miały już solidną bazę klientów. W większości lokali, sprzedaż z dowozem pozwala czasem utrzymać niektórych pracowników, choć nierzadko i na to nie wystarczy. Podam przykład z Bytomia, gdzie właściciel dziesięciu restauracji, trzy już zlikwidował" - powiedział.

Jak wskazał sekretarz Izby, jeśli nic się nie zmieni w kwestii wsparcia dla poszkodowanych przez zamknięcie firm, to na koniec marca restauratorzy złożą pozew zbiorowy przeciwko rządowi. "Chcemy, aby do pozwu przystąpiło minimum 650 przedsiębiorców. To ze względu na koszty, bo złożenie pozwu będzie wymagało wpłacenie 200 tys. zł opłaty sądowej w jednej tylko instancji, plus koszty kancelarii" - wyjaśnił.

Jak dodał, branża ma świadomość tego, że zamknięcie może zostać przedłużone do końca I kwartału.

W piątek wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk powiedziała w Polsat News, że "w skali całego kraju mamy około 70-80 obiektów z branży gastronomicznej, które mimo obostrzeń postanowiły się otworzyć".

Od 28 grudnia ub.r., początkowo do 17 stycznia 2021 r., zostały wprowadzone dodatkowe obostrzenia w związku z epidemią koronawirusa - m.in. zamknięcie hoteli, ograniczenie w działaniu galerii handlowych i stoków narciarskich. Obostrzenia zostały później przedłużone do 30 stycznia. (PAP)

autorka: Longina Grzegórska-Szpyt

lgs/ skr/

Źródło:PAP
Tematy
Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Komentarze (12)

dodaj komentarz
specjalnie_zarejestrowany2
Gdzie jest pis-gestapo kiedy Kaczyński paraduje po sejmie bez maseczki?
wtomek
"Bo te zamykanie lokali jest nielegalne, sprzeczne ze swobodą prowadzenia działalności gospodarczej gwarantowaną przez Konstytucję"- gdzie masz a konstytucji zagwarantowane prawa do zgromadzeń w przypadku pandemii choroby zakaźnej?. Chorzy ludzie wypisują chore postulaty dopóki ich nie dopadnie najgorsze.
iwonka50
Bo te zamykanie lokali jest nielegalne, sprzeczne ze swobodą prowadzenia działalności gospodarczej gwarantowaną przez Konstytucję. Może to zmienić tylko stan klęski żywiołowej lub inny ze stanów wyjątkowych.
itso_promocja_pionka
nic tego nie zmieni żeby żyć trzeba pracować
frankmaster
mnie tam jednak dłuuuugo nie zobaczycie...
frankmaster odpowiada adamii
Jak się nie ma argumentów, to trzeba obrażać... Miłego COVIDu, jak się już zarazisz to lecz się sam i na swój koszt. Gorzej jak zarazisz kogoś z bliskich i ci odejdzie z tego świata... Ale to już nie mój problem.
marxs
obecnie będzie zapotrzebowanie na góra ze 20-30% hoteli,pubów,knajp,pensjonatów,klubów fitness itp.kupa ludzi nie ma juz kasy na miskę ryżu z biedry w biedronkowych cenach a co dopiero na wojaże po hotelach i pensjonatach i stołowanie się w knajpach a co z resztą?do wyburzenia tak jak większość byłych galerii i centr obecnie będzie zapotrzebowanie na góra ze 20-30% hoteli,pubów,knajp,pensjonatów,klubów fitness itp.kupa ludzi nie ma juz kasy na miskę ryżu z biedry w biedronkowych cenach a co dopiero na wojaże po hotelach i pensjonatach i stołowanie się w knajpach a co z resztą?do wyburzenia tak jak większość byłych galerii i centr handlowych w USA padłych z braku klientów
ketoza
Ci którzy uwolnili się od dogmatów księżycowej ekonomii propagowanej przez banki centralne i "szlachetne z nazwy" ośrodki akademickie, wiedzą, że po kryzysie płynnościowym przyszla faza nadziei a teraz powoli zanurzamy się w fazie niewypłacalności. Ta rozwija sie powoli lecz ujawnia nagle. Przed nami ciężkie czasy.
ketoza
Z zasady jadam tylko w domu ale chyba pójdę do otwartej restauracji i postawię posiłek napotkanemu... komukolwiek. Oby to była prawda bo to jaskółka zmian, które są konieczne do przebudzenia i sprzeciwienia się głupocie tych, którzy uważają, że "wiedzą lepiej".

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki