Ciąg dalszy wymiany gróźb i „uprzejmości” na linii Pjongjang-Waszyngton przepłoszył inwestorów i stał się pretekstem do realizacji zysków z akcji. W cenie były za to aktywa bezpieczne: złoto oraz amerykańskie obligacje. Indeks zmienności VIX wystrzelił w górę.


S&P500 zaliczył spadek o 1,45% i była to w jego wykonaniu najsłabsza sesja od 17 maja. Nasdaq poszedł w dół o 2,13%, a Dow Jones stracił 0,93%. Był to najgorszy dzień na Wall Street od trzech miesięcy.
Za to w górę wystrzelił VIX – indeks zmienności implikowanej nazywany „indeksem strachu”. Po zwyżce o niemal 45% VIX znalazł się najwyżej od listopada. I pomyśleć, że jeszcze w zeszłym tygodniu narzekaliśmy, że nic się nie dzieje, a dzienna zmiana indeksów rzadki kiedy przekraczały pół procenta.
Wszystko zmieniło się po eskalacji napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Koreą Północną. Zaczęło się od tego, że prezydent Donald Trump zagroził północnokoreańskiemu reżymowi „ogniem i gniewem”. Koreańczycy nie pozostali dłużni i w czwartek szczegółowo zapowiedzieli, że wystrzelą cztery rakiety średniego zasięgu w kierunku amerykańskich baz wojskowych na wyspie Guam. Pociski mają przelecieć nad terytorium Japonii i spaść zaledwie 30-40 km od celu.
Napięcia nie zamierzał tonować Donald Trump. Prezydent USA w czwartek przyznał, że być może jego wtorkowe słowa o „gniewie i ogniu” nie były wystarczająco silne, aby zrobić wrażenie na koreańskich komunistach. Trump nie wykluczył też prewencyjnego uderzenia na Koreę Północną, jeśli ta spróbuje odpalić rakiety lecące w stronę terytorium Stanów Zjednoczonych lub ich sojuszników. Technicznie rzecz biorąc USA i Korea Płn. są w stanie wojny od roku 1950.
Choć eksperci na ogół traktują niedawną wymianę „uprzejmości” jako rozgrywkę dyplomatyczną, to nie da się nie zauważyć wzrostu popytu na bezpieczne aktywa. W szczególności na złoto. W czwartek królewski metal podrożał trzeci dzień z rzędu, osiągając najwyższe notowania od dwóch miesięcy i zbliżył się do tegorocznych szczytów. W cenie były też obligacje skarbowe rządu USA – rentowność papierów 10-letnich zeszła do najniższego poziomu od czerwca.
Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że rynek nie wydaje się być specjalnie zaniepokojony groźbą wybuchu wojny z użyciem broni atomowej. Gdyby tak było, to nowojorskie giełdy spadałyby przynajmniej po 5% dziennie, a parkiet w Seulu (który w czwartek stracił tylko 0,38%) doświadczyłby panicznej ucieczki inwestorów.
Krzysztof Kolany




























































