REKLAMA

Ruszyła fala zwolnień. Najgłębszy spadek zatrudnienia od 2005 roku

2020-04-20 10:00, akt.2020-04-20 12:55
publikacja
2020-04-20 10:00
aktualizacja
2020-04-20 12:55

Tylko w marcu liczba etatów w dużych firmach zmalała o 34,2 tysięcy, co jest najsilniejszym miesięcznym spadkiem zatrudnienia od przynajmniej 2005 roku. Zarazem to zapewne tylko początek czekającej nas fali zwolnień.

/ fot. Andrii Spy_k / Shutterstock

Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w marcu wyniosła 6411,7 tys. i była o 34,2 tys. niższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To najgłębszy miesięczny spadek zatrudnienia w sięgających roku 2005 historii tych statystyk.

/ Bankier.pl na podstawie danych GUS.

Względem marca 2019 roku liczba etatów wzrosła tylko o 0,3%, co było najsłabszym wynikiem od lutego 2014 roku. Była to też potężna negatywna niespodzianka, ponieważ ekonomiści spodziewali się dynamiki zatrudnienia na poziomie 0,8% rdr.

- W marcu 2020 r. w części podmiotów zauważalny był spadek przeciętnego zatrudnienia w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Było to wynikiem m.in. odejść pracowników na emerytury, zakończenia umów terminowych i nieprzedłużania ich - co w niektórych przypadkach mogło być spowodowane obawą przed skutkami pandemii COVID-19. Ponadto na spadek przeciętnego zatrudnienia wpływ miały też rozwiązanie umów o pracę, bądź przebywanie na urlopach bezpłatnych. Zaobserwowano również zwiększone zjawisko pobierania przez pracowników zasiłków opiekuńczych i chorobowych, co – w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu i zarazem w wynagrodzeniach - tłumaczy Główny Urząd Statystyczny.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w marcu 5 489,21 złotych i było o 6,3% wyższe niż przed rokiem - poinformował Główny Urząd Statystyczny. To wynik nieco niższy od większości prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu „średniej krajowej” o 6,6%.

/ Bankier.pl na podstawie danych GUS.

Nie warto jednak ekscytować się relatywnie wysokim nominalnym wzrostem płac. Po uwzględnieniu bardzo wysokiej inflacji cenowej (oszacowanej przez GUS na 4,6% rdr) realny wzrost płac w dużych firmach w marcu wyniósł ledwie 1,61% i był najniższy od sierpnia 2013 roku.

Szczegółowe dane i porównanie do konsensusów PAP Biznes

w PLN zmiana rdr (w proc.) zmiana mdm (w proc.)




WYNAGRODZENIE 5.489,21 6,3 3,0
konsensus PAP - 6,2 2,9





w tys. zmiana rdr (w proc.) zmiana mdm (w proc.)




ZATRUDNIENIE 6.411,7 0,3 -0,5
konsensus PAP - 0,8 0,0

Przypominamy, że tzw. średnia krajowa to kwota przed potrąceniem podatków od pracy („składek” na ZUS i zaliczki na PIT). Ponadto dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40% pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.

Lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2018 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4094,98 zł brutto, czyli około 2919,54 zł netto (tzn. "na rękę").

Statystyki za marzec w obecnej sytuacji są już mocno historyczne. Po tym, jak przez cały kwiecień rząd przetrzymał nas w domach, sytuacja na rynku pracy zmieniła się diametralnie. Pełne efekty tego "zamknięcia gospodarki" w danych z rynku pracy zobaczymy dopiero w wynikach za kwiecień, które zostaną (jeśli zostaną) opublikowane w połowie maja.

Ekonomiści: Lockdown natychmiast wpłynął na rynek

Słabe dane o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw w marcu w Polsce sygnalizują, że część firm likwidowało etaty niemal natychmiast po ogłoszeniu blokady gospodarki, inne zawiesiły rekrutacje i nie przedłużały umów terminowych - oceniają ekonomiści.

Monika Kurtek, Bank Pocztowy

Dane z rynku pracy w marcu są już wyraźnie naznaczone lockdownem, mimo że został on wprowadzony dopiero w połowie miesiąca. Szczególnie widoczne jest to w dynamice zatrudnienia, która znalazła się na poziomie najniższym od lutego 2014 r. Jak wskazują dane GUS, w marcu w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób, ubyło ponad 34 tys. etatów, a zatem skala redukcji była nawet większa niż w roku 2009, tj. tuż po wybuchu kryzysu w końcu 2008 r. Marzec przyniósł także wyhamowanie dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, gdzie w wielu branżach w bardzo szybkim tempie zaczęto wprowadzać obniżki pensji.

Wzrost przeciętnej płacy o 3,0 proc. w stosunku do lutego, jak wskazuje na to komentarz GUS, spowodowany był głównie wypłaconymi nagrodami kwartalnymi, rocznymi oraz premiami uznaniowymi, czyli tym, do czego firmy zobowiązały się przed wybuchem pandemii. Tego efektu brakować będzie coraz bardziej w kolejnych miesiącach, co w połączeniu z kolejnymi ogłaszanymi przez firmy cięciami płac sprowadzać będzie dynamikę wynagrodzeń w szybkim tempie w kierunku zera lub poniżej. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem na minusie, i to już w kwietniu, znajdzie się także dynamika zatrudnienia. W efekcie szybko zmniejszać się będzie fundusz płac (już w marcu jego realny wzrost wyniósł tylko 1,9 proc. rdr i był najniższy od sierpnia 2013 r.), co z kolei znajdzie odzwierciedlanie w dynamice konsumpcji.

Piotr Piękoś, Bank Pekao:

Marcowe dane z krajowego ryku pracy przyniosły przede wszystkim mocne tąpnięcie zatrudnienia - podkreślił w poniedziałek analityk banku Pekao Piotr Piękoś. Dodał, że pokazują one, że cięcia etatów ruszyły niemal natychmiastowo wraz z blokadą gospodarki wynikającą z koronawirusa.

Piękoś zwrócił uwagę, że liczba etatów w marcu spadła aż o 34 tys. miesiąc do miesiąca, co przełożyło się na spadek dynamiki rocznej do 0,3 proc. r/r z 0,8 proc. r/r w lutym.

"Zaskakująco słabe marcowe dane o zatrudnieniu wskazują, że cięcia etatów ruszyły niemal natychmiastowo wraz z antyepidemiczną blokadą gospodarki. Tej skali spadki liczby etatów, co w marcu br., widzieliśmy ostatnio w apogeum kryzysu w 2009 r., podczas gdy obecnie jest to na razie tylko zwiastun potencjalnej skali zwolnień" - wyjaśnił analityk.

Odnosząc się do dynamiki płac, Piękoś zwrócił uwagę, że marzec także i w tym przypadku przyniósł wyraźny spadek - do 6,3 proc. r/r z 7,7 proc. r/r w lutym. Przyznał, że spadek był jednak mniejszy niż wcześniej prognozowano.

"Negatywnym czynnikiem dla płac już w marcu były przestoje wielu zakładów pracy skutkujące zmniejszoną skalą wynagrodzeń. W kontekście pogarszającej się gwałtownie sytuacji w gospodarce realnej, większość firm zamrozi planowane podwyżki płac (czy też wypłaty premii), a sporo z nich zdecyduje się wręcz na ich redukcję, co z kolei przełoży się na szybki spadek ogólnej dynamiki wynagrodzeń, która w dalszej części roku może spaść do poziomów niewiele wyższych od zera" - ocenił przedstawiciel banku Pekao.

ING Bank Śląski:

Dane GUS pokazały duży spadek dynamiki zatrudnienia, za to mały - wynagrodzeń - ocenili ekonomiści ING. Dodali, że stopa bezrobocia może skoczyć w najbliższych miesiącach do ok. 8 proc., a docelowo w szczycie wyniesie ok. 10 proc.

Ekonomiści z ING uznali, że poniedziałkowe dane z sektora przedsiębiorstw dotyczące rynku pracy w marcu pokazały pierwsze efekty przestoju gospodarki.

"Dynamika zatrudnienia spadła z 1,1 proc. do 0,3 proc. rok do roku i była niższa od konsensusu na poziomie 0,8 proc. rok do roku (ING 0,7 proc. rok do roku). Zmiana ta obrazuje efekty zamrożenia rekrutacji oraz pierwsze oznaki zwolnień" - czytamy w analizie.

W ocenie ekonomistów, stopa bezrobocia po marcu nieco "skoczy". "Silniejszy wzrost bezrobocia najprawdopodobniej zobaczymy dopiero w kwietniu-maju" - dodali.

Ekonomiści ING oszacowali, że stopa bezrobocia może skoczyć w najbliższych miesiącach do poziomu około 8 proc. "Docelowo w szczycie wyniesie około 10 proc., chociaż zaproponowana tarcza finansowa może nieco zmniejszyć wielkość bezrobocia" - stwierdzili.

Jak zaznaczyli, dynamika wynagrodzeń spadła z 7,7 proc. do 6,3 proc. rok do roku, zgodnie z medianą prognoz. "Komentarz GUS wskazuje, że wynik został podwyższony przez wypłaty nagród okresowych" - dodali. Ocenili, że w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej obserwować będziemy silniejsze spadki.

"Działania rządowe podejmowane w ramach tarczy antykryzysowej zachęcają przedsiębiorstwa do redukowania wielkości etatu do czterech piątych, co przekłada się na spadek łącznej sumy dochodów wypłacanych gospodarstwom domowym" - napisali.

Według ekonomistów w kolejnych miesiącach prawdopodobny jest mocny spadek tempa płac, możliwe iż także na ujemne poziomy.

Ich zdaniem szybkie otwieranie gospodarki będzie trudne, "wyprzedzająca polityka zamykania gospodarki i czynnik obowiązkowych szczepień na gruźlice od lat powojennych mocno pomogły ograniczyć dynamikę zachorowań, ale jednocześnie spłaszczyły krzywą, co oznacza że chorych jest mnie ale epidemia może trwać dłużej".

Marcin Luziński, Santander:

W danych z rynku pracy za marzec widać wpływ koronawirusa. Spadki w ujęciu rocznym wzrostu zatrudnienia i płac potwierdzają, że gospodarka doznała wstrząsu - napisał w poniedziałek analityk Santandera Marcin Luziński.

Zaznaczył, że w danych z rynku pracy za marzec ujawnił się wyraźny wpływ koronawirusa.

"Wzrost zatrudnienia spadł do 0,3 proc. rok do roku z 1,1 proc. a płace do 6,3 proc. rok do roku z 7,7 proc. Dane potwierdzają, że polska gospodarka doznała potężnego wstrząsu przez epidemię i wspierają nasze prognozy ujemnego wzrostu PKB w 2020 r. Spodziewamy się dalszego hamowania dynamiki zatrudnienia i płac w kolejnych miesiącach" - napisał.

Luziński ocenił, że miesięczny spadek zatrudnienia o 34 tys. (-0,5 proc miesiąc do miesiąca) to "najgorszy odczyt dla marca odkąd są dostępne dane", czyli od wczesnych lat 90-tych XX w. Przypomina, że te dane pokrywają jedynie firmy zatrudniające ponad 9 osób, co daje pokrycie mniej więcej 1/3 ogółu zatrudnienia, czyli nie uwzględniają one w pełni sytuacji w sektorach w największym stopniu dotkniętych restrykcjami epidemicznymi, jak np. restauracje.

Wskazał, że w ramach zliczania zatrudnienia pomija się też osoby na umowach cywilno-prawnych, które - jak ocenił - zwykle są pierwsze do zwolnienia.

"Faktyczna skala spadku zatrudnienia w całej gospodarce mogła przekroczyć 100 tys. Z drugiej strony w statystykach zatrudnienia nie uwzględnia się osób na urlopach bezpłatnych, zwolnieniach lekarskich i zasiłkach opiekuńczych. Szczególnie liczba tych ostatnich mogła wyraźnie wzrosnąć po tym, jak 12 marca zamknięto placówki edukacyjne, znacząco obniżając średnie zatrudnienia. Zwykle pracownicy na zwolnieniach przestają być zliczani do zatrudnienia dopiero, gdy ich przerwa w pracy przekracza 14 dni, jednak w okresach dużej zmienności kadrowej (czyli jak rozumiemy: obecnie) metodologia GUS mówi o dziennej rejestracji stanów. Inaczej mówiąc: trudno ocenić co właściwie wyrażają bieżące statystyki zatrudnienia" - zaznaczył.

Analityk dodał, że liczy na to, iż publikowany w piątek Biuletyn Statyczny "pozwoli lepiej rozeznać się w reakcji rynku pracy na epidemię".

"Zakładamy, że porównując dane o przeciętnym zatrudnieniu z danymi o liczbie zatrudnionych dostaniemy dodatkową podpowiedź co do skali zwolnień, skoro w tym pierwszym ujęciu zatrudnienie wyraża się w przeliczeniu na pełne etaty a w tym drugim podawana jest prosta suma osób na umowie o pracę. Można też liczyć na podpowiedź ze strony danych o bezrobociu, chociaż podejrzewamy, że wielu poszukujących pracy mogło nie być w stanie zarejestrować się jako bezrobotni gdy urzędy pracy zawiesiły bezpośrednią obsługę" - ocenił.

Uważa, że spadek zatrudnienia w kolejnych miesiącach będzie się pogłębiał.

"Wynagrodzenia nie odczuły wpływu koronawirusa aż tak mocno jak zatrudnienie i w marcu urosły o 3,0 proc. miesiąc do miesiąca. Spodziewamy się jednak wyraźnego spowolnienia rocznej stopy wzrostu w okolice zera w nadchodzących miesiącach" - dodał Luziński.

Zdaniem ekonomisty, poza samymi skutkami zamknięcia gospodarki, niższym płacom będą sprzyjały rozwiązania zaproponowane przez rząd (subsydiowanie płac pod warunkiem redukcji wymiaru etatu o 20 lub 50 proc.), bo - jak ocenił - mimo, że "mają one chronić zatrudnienie i łączny fundusz płac, to będą miały negatywny wpływ na średnie wynagrodzenia". (PAP)

Krzysztof Kolany/PAP

Źródło:
Tematy

Otwórz konto sobie i dziecku i zyskaj 200 zł w promocji na zakupy u naszych partnerów.

Komentarze (83)

dodaj komentarz
suikoden_86
Jak zawsze w 1 kolejności najbardziej narażeni są Ci najsłabsi oraz Ci którzy mają najlepiej bo oszczędności w niektórych przypadkach zaczynają się od góry.
Odnośnie samozatrudnionych to jak zawsze sprawa jest skomplikowana, wielu potrafiło zlecenia i szczere im współczuję z drugiej strony cześć z nich to specjaliści,
Jak zawsze w 1 kolejności najbardziej narażeni są Ci najsłabsi oraz Ci którzy mają najlepiej bo oszczędności w niektórych przypadkach zaczynają się od góry.
Odnośnie samozatrudnionych to jak zawsze sprawa jest skomplikowana, wielu potrafiło zlecenia i szczere im współczuję z drugiej strony cześć z nich to specjaliści, którzy gardzili korpo i cenili wolność, niestety wolność to też ryzyko ale mądrzy ludzie zawsze na końcu sobie poradzą, co najwyżej cześć przez kilka miesięcy pożyje skromniej albo nawet trochę pożyczy od przyjaciół
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
samsza
Internet powinien być pełen video: jestem z zamkniętej takiej, a takiej branży, przygotowałem takie, a takie bezpieczne warunki mojej działalności, żądam natychmiastowego wycofania zakazu. Są gorsi niż emeryci, czy rodzice - im dano to wzięli. Tym dano ochłapy, wszędzie się podkreśla, że SKORZYSTALI na tarczy, a Internet powinien być pełen video: jestem z zamkniętej takiej, a takiej branży, przygotowałem takie, a takie bezpieczne warunki mojej działalności, żądam natychmiastowego wycofania zakazu. Są gorsi niż emeryci, czy rodzice - im dano to wzięli. Tym dano ochłapy, wszędzie się podkreśla, że SKORZYSTALI na tarczy, a siedzą cicho. To teraz działalność gosp. jest be, a przyszłość Polski w zasiłkach??? Brak godności, wiary w siebie, inicjatywy, żenada.
fred_
Fermax ma racje, wiekszosc leci od wyplaty do wyplaty ale samochod i wakacje na kredyt musza byc. Podstawa egzystencji nowoczesnego Polaka.
nodd
No to chyba ceny mieszkań pójdą mocno w górę, czy jakoś tak. Każdy powód jest dobry.
fermax
to nikt nic nie ma odlożone...i nie ubezpieczył sie od utraty pracy? Plazma na ścienie 100 cali fotki z wakacji na bora bora i wszystko na kredyty????
sammler
Ja mam "trochę" odłożone... Ale w czasach gdy Morawiecki śledzi cię przez komórkę (co najmniej w T-Mobile, bo Ordnung muss sein), lepiej się nie przyznawać.
marianpazdzioch
Szkoda nawet to analizować. Jeśli w Stanach zatrudnienie tygodniowo spadało o 5 milionów, to dzieląc ostrożnie przez 10 liczbę amerykańską powinniśmy dostać coś podobnego w Polsce.
sammler
Nie do końca. U nich nie ma PRL-owskiego kodeksu pracy pisanego pod wielkie przedsiębiorstwa państwowe. U nas nie tak łatwo rozstać się z pracownikiem. Aczkolwiek co się odwlecze...

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki