Ministerstwo zdrowia Filipin poinformowało we wtorek o ponad 6 tys. zakażeń koronawirusem w ciągu ostatniej doby. To największy dzienny przyrost w Azji Południowo-Wschodniej. Rząd tego kraju ustanowił blokadę 28-milionowej stolicy Manili.


Resort podał, że w ciągu ostatnich 24 godzin koronawirusem zakaziły się 6352 osoby. W związku z tym na ulicach wjazdowych do Manili pojawiły się patrole policyjne, których zadaniem jest wstrzymanie ruchu w obie strony. Blokada stolicy ma trwać dwa tygodnie.
Filipiny w czerwcu zaczęły odchodzić od restrykcji związanych z pandemią. To spowodowało jednak sześciokrotny wzrost zakażeń, do 112 593 i dwukrotny przyrost zgonów, do 2115 (11 w ciągu ostatniej doby). Sektor opieki zdrowotnej znów zaczyna przeżywać trudności, dają o sobie znać braki personalne i pojawiają się obawy o zapaść całego systemu.
Krytykowany przez filipińskie społeczeństwo za nieudolną walkę z koronawirusem rząd tego kraju już kilka dni temu zdecydował o przywróceniu niektórych restrykcji. W Manili częściowo zawieszony został transport publiczny, w restauracjach jedzenie można zamawiać tylko na wynos, zamknięto także salony urody i zakłady fryzjerskie.
Ograniczone jest także poruszanie się po ulicach stolicy. Patrole policyjne pilnują, aby z każdego gospodarstwa domowego tylko jedna osoba wychodziła na zewnątrz. "Naszym przesłaniem dla ludzi jest dbanie o swoje zdrowie, aby mogli normalnie zarabiać na życie" - argumentował wprowadzanie restrykcji prezydent Filipin Rodrigo Duterte.

Filipiny są na drugim miejscu w regionie pod względem liczby zakażeń koronawirusem. Pierwsza jest Indonezja, gdzie w ciągu minionej doby stwierdzono 1922 infekcje. Zmarło 86 osób. W sumie w tym kraju odnotowano 115 056 pozytywnych testów na koronawirusa, zmarło 5388 osób. (PAP)
zm/ mal/




























































