Polska gromadzi złoto w tempie, którego zazdrości nam Europa, ale czy kruszec powinien jedynie leżeć w skarbcach? Nowa koncepcja NBP zakłada, że rekordowe wzrosty cen złota można przekuć w realny zysk. Dzięki aktywnemu zarządzaniu rezerwami, miliardy złotych z "papierowych" nadwyżek mogłyby zasilić fundusz zbrojeniowy, czyniąc ze złotych sztabek fundament realnego bezpieczeństwa militarnego kraju.


Polska wyrasta na jednego z największych posiadaczy złota na świecie. Choć kruszec w skarbcach banku centralnego traktowany był dotąd jako nienaruszalna rezerwa na "czarną godzinę", nowe propozycje płynące z NBP sugerują zmianę podejścia. Aktywne zarządzanie tymi zasobami mogłoby przynieść budżetowi państwa miliardy złotych, które w dobie rosnącego zagrożenia geopolitycznego mogłyby zostać przeznaczone na modernizację armii - przynajmniej taka jest narracja NBP.
W ostatnich latach Narodowy Bank Polski prowadził zakupy złota na dużą skalę, zresztą złoto kupuje do dziś. Bank centralny w lutym wrócił do zakupów złota, a do skarbca trafiło ok. 20 ton metalu. Polskie zasoby złota wynoszą już 570 ton, jednak cel NBP zakłada osiągnięcie poziomu 700 ton. Pod względem rezerw wyprzedzamy nawet Europejski Bank Centralny.
Jak tłumaczy Artur Soboń, członek zarządu NBP, w wywiadach dla mediów ekonomicznych, zysk z operacji na złocie nie jest jedynie teoretyczną mrzonką, lecz wynika z prostej matematyki rynkowej. NBP kupował znaczną część swojego złota, gdy uncja była znacznie tańsza niż obecnie. W efekcie wartość rynkowa polskich zasobów jest o blisko 200 miliardów złotych wyższa niż cena ich zakupu. Do tej pory był to tak zwany "zysk papierowy" – istniejący jedynie w zapisach księgowych, dopóki kruszec spoczywa w skarbcu. Artur Soboń wskazuje jednak, że zmiana dotychczasowej strategii pozwoliłaby na realne wykorzystanie tej nadwyżki bez trwałego uszczuplania narodowych rezerw.
"Mamy bardzo wysoki wzrost cen złota, którego - uczciwie mówiąc - nikt nie przewidział" - stwierdził Soboń.
Projekt ustawy o „SAFE 0%”: zamieńmy złoto na armaty. Punktujemy prezydencki pomysł na finansowanie zbrojeń
Dopiero po tygodniu od pierwszych zapowiedzi opinia publiczna otrzymała projekt prezydenckiej ustawy o finansowaniu rozbudowy i modernizacji armii. Wynika z niej, że cel ten ma zostać sfinansowany z zysków Narodowego Banku Polskiego. W zasadzie chodzi o to, że pieniądze na wojsko mają zostać wykreowane ze zmiany zasad wyceny rezerw kruszcowych NBP.
Mechanizm tej operacji opiera się na specyficznej strategii rynkowej: bank centralny mógłby sprzedać część złota po obecnych, wysokich cenach, co pozwoliłoby formalnie „zrealizować zysk” i wpisać go do wyniku finansowego banku. Zgodnie z obowiązującym prawem, aż 95% wypracowanego w ten sposób zysku NBP trafia bezpośrednio do budżetu państwa. Kluczowym elementem tego planu jest fakt, że po sprzedaży złota rezerwy nie musiałyby trwale zmaleć.

NBP mógłby zainwestować uzyskane środki w inne aktywa, na przykład obligacje dolarowe, lub cierpliwie czekać na korekty cenowe, by odkupić kruszec taniej. Tak pozyskane fundusze mogłyby zasilić Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, ponieważ – jak argumentują przedstawiciele banku – bezpieczeństwo militarne jest fundamentem stabilności gospodarczej, bez którego kurs złotego i tak byłby zagrożony.
Jak się liczy wynik finansowy NBP?
W polskich warunkach są to przede wszystkim dwa czynniki: kurs złotego oraz koszty operacji otwartego rynku. To one determinują, czy mamy zysk, czy księgową stratę - tłumaczy w Business Insider Artur Soboń, członek zarządu NBP.
Trzeba przy tym pamiętać, że banki centralne stosują specyficzne zasady rachunkowości. Najprościej mówiąc: jeśli mamy 1 000 dolarów kupionych za 3 900 zł, a na koniec roku ich wartość wynosi 3 600 zł, to księgowo pokazujemy 300 zł straty - mimo że fizycznie mamy nadal te same dolary.
W przypadku NBP, gdzie rezerwy są liczone w setkach miliardów, takie przeszacowania mają odpowiednio dużą skalę. Ale to nie jest strata w sensie ekonomicznym. To jest wynik księgowy wynikający z przyjętych zasad, które są takie same w całym Europejskim Systemie Banków Centralnych.
Wojna na Ukrainie i napięcia na Bliskim Wschodzie drastycznie podniosły ceny kruszcu, który inwestorzy tradycyjnie traktują jako "bezpieczną przystań". Złoto jest aktywem niezależnym od jakiegokolwiek rządu czy systemu bankowego, a posiadanie go w tak dużej ilości buduje wiarygodność kredytową Polski na arenie międzynarodowej. Jednocześnie kraj realizuje największy w historii program modernizacji wojska, co generuje gigantyczne potrzeby finansowe. Wykorzystanie "złotego zysku" z NBP mogłoby stać się alternatywą dla dalszego zadłużania państwa na rynkach komercyjnych.
Mimo kuszącej wizji miliardów na zbrojenia, ekonomiści i prawnicy wskazują na istotne wyzwania i ryzyka towarzyszące temu procesowi. Kluczowym problemem pozostaje zmienność walutowa, ponieważ NBP wycenia złoto w dolarach, ale wynik finansowy podaje w złotówkach. Umocnienie polskiej waluty mogłoby sprawić, że zysk z wyceny kruszcu zostałby zniwelowany przez różnice kursowe. Ponadto operacje te muszą być precyzyjnie zaprojektowane, aby nie naruszyć konstytucji oraz traktatów unijnych, które zabraniają bezpośredniego finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny.
Dług Polski sięgnie 70 proc. PKB. Fitch ostrzega przed skutkami blokowania SAFE
Prezydenckie weto wobec programu SAFE podkreśla ryzyko, że długotrwały okres politycznego impasu ograniczy zdolność do wdrażania polityk i reform w Polsce - wskazał we wtorek Fitch Ratings. Komentując raport agencji, minister Andrzej Domański podkreślił, że rosną koszty weta prezydenta Nawrockiego.
Oprac. JM




























































