REKLAMA

Morawiecki w PE: Nie zgadzam się, by politycy szantażowali i straszyli Polskę

2021-10-19 09:46, akt.2021-10-19 10:26
publikacja
2021-10-19 09:46
aktualizacja
2021-10-19 10:26
Morawiecki w PE: Nie zgadzam się, by politycy szantażowali i straszyli Polskę
Morawiecki w PE: Nie zgadzam się, by politycy szantażowali i straszyli Polskę
fot. Krystian Maj / / Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Odrzucam język gróźb, pogróżek i wymuszeń; nie zgadzam się na to, by politycy szantażowali i straszyli Polskę - mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki w PE. Niedopuszczalne jest narzucanie innym swojej decyzji bez podstawy prawnej, używanie do tego celu języka szantażu finansowego - podkreślał.

Podczas debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu premier Mateusz Morawiecki podkreślał, że "polityka musi opierać się na zasadach". "Zasada, którą wyznajemy w Polsce i która stanowi podstawę Unii Europejskiej, jest zasada demokracji. Dlatego nie możemy milczeć, gdy nasz kraj, także na tej sali, jest atakowany w sposób niesprawiedliwy i stronniczy" - powiedział premier.

"Reguły gry muszą być takie same dla wszystkich" - podkreślił. "Ich przestrzeganie to obowiązek wszystkich, także instytucji, które w tych traktatach zostały ustanowione. Na tym polega praworządność" - dodał.

"Niedopuszczalne jest rozszerzenie kompetencji, działanie metodą faktów dokonanych" - mówił. "Niedopuszczalne jest narzucanie innym swojej decyzji bez podstawy prawnej. Tym bardziej niedopuszczalne jest używanie do tego celu języka szantażu finansowego, mówienie o karach, czy używanie jeszcze dalej idących słów wobec niektórych państw członkowskich" - zaznaczył.

Ile Polska dostała, a ile wpłaciła do Unii Europejskiej? Tłumaczymy

Polska otrzymała z Unii Europejskiej znacznie więcej środków, niż do niej wpłaciła. Same transfery z unijnego budżetu nie są jednak najważniejszą ekonomiczną korzyścią płynącą z członkostwa w UE.

"Odrzucam język gróźb, pogróżek i wymuszeń. Nie zgadzam się na to, by politycy szantażowali i straszyli Polskę. By szantaż stał się metodą uprawiania polityki, wobec któregoś z państw członkowskich. Tak nie postępują demokracje" - stwierdził. "Jesteśmy dumnym krajem, Polska jest jednym z państw o najdłuższej historii państwowości i rozwoju demokracji" - przypomniał.

"Są wśród nas kraje, gdzie nie istnieją trybunały konstytucyjne i takie, gdzie istnieją. Są takie, które mają obecność w Unii Europejskiej wpisaną do konstytucji i takie, które jej nie mają. Są państwa, gdzie sędziowie wybierani są przez demokratycznie wybranych polityków i takie, gdzie wybierani są przez sędziów" - mówił premier.

"Coraz częściej poprzez aktywizm sędziowski decyzje zapadają za zamkniętymi drzwiami i następuje zagrożenie dla państw członkowskich, coraz częściej bez jasnej podstawy w traktach, lecz na drodze kreatywnej ich reinterpretacji, bez żadnej kontroli. I to zjawisko narasta od lat" - mówił Morawiecki.

"Dziś ten proces osiągnął taki etap, że trzeba powiedzieć +stop+" - dodał.

"Kompetencje UE mają swoje granice. Nie wolno nam dłużej milczeć, gdy są one przekraczane. Dlatego mówimy +tak+ dla europejskiego uniwersalizmu i +nie+ dla europejskiego centralizmu" - dodał.

"Stwórzmy izbę TSUE złożoną z sędziów wyznaczonych przez krajowe trybunały konstytucyjne"

"Dobiegające do nas paternalistyczne pouczenia o demokracji i praworządności, o tym, jak mamy kształtować własną ojczyznę, że dokonujemy złych wyborów, że jesteśmy zbyt niedojrzali, że nasza demokracja jest rzekomo młoda, to fatalny kierunek narracji proponowany przez niektórych" - mówił premier Morawiecki we wtorek w Parlamencie Europejskim.

W jego ocenie, "Polska ma długą tradycję demokratyczną, rzeczywiście też tradycję solidarności". "Kary, represje silniejszych gospodarczo krajów wobec tych, które zmagają się z dziedzictwem pozostawania po złej stronie żelaznej kurtyny, to nie jest dobra droga" - podkreślił premier.

"Polska przestrzega zasad Unii, nie da się zastraszyć i oczekuje dialogu" - zaznaczył Mateusz Morawiecki.

Według niego, aby usprawnić proces tego dialogu, warto zaproponować zmiany instytucjonalne. "Przyszłość Europy może być naszym wspólnym sukcesem, dla trwałego dialogu w sposób zgodny z zasadą checks and balances można utworzyć izbę Trybunału Sprawiedliwości (UE) składającą się z sędziów wskazywanych przez sądy konstytucyjne państw członkowskich" - powiedział premier.

"Przedstawiam dziś państwu taką propozycję, ostateczna decyzja musi należy do demosu i do państw, ale sądy powinny mieć taką platformę do szukania wspólnego mianownika" - dodał Morawiecki.

"Zdaję sobie sprawę, że niedawny wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego stał się przedmiotem zasadniczego nieporozumienia. Gdybym sam usłyszał, że Trybunał Konstytucyjny w innym kraju unieważnił unijne traktaty byłbym też pewnie tym zaskoczony, ale przede wszystkim postarałbym się sprawdzić, co tak naprawdę orzekł trybunał" - powiedział Morawiecki, dodając, że kluczowe w tej sprawie jest ustalenie rzeczywistego przedmiotu sporu.

"A nie wymyślanie z politycznych powodów bajek o polexicie czy kłamstwa na temat rzekomego naruszania praworządności" - dodał szef rządu.

Premier przytoczył - jak mówił - cytaty dotyczące decyzji m.in. francuskiej Rady Konstytucyjnej, duńskiego Sądu Najwyższego i niemieckiego federalnego Trybunału Konstytucyjnego, także polskiego TK z 2005 i 2010 r., czyli już po wejściu Polski do UE.

"W krajowym porządku prawnym prymat prawa unii nie ma zastosowania do przepisów konstytucji, to konstytucja usytuowana jest na szczycie wewnętrznego systemu prawnego" - brzmiał jeden z cytatów. "Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego nie może podważać w krajowym porządku prawnym najwyższej mocy konstytucji" - to inny przytoczony cytat. Premier przytoczył na poparcie swoich tez także słowa prof. Marka Safjana - byłego prezesa TK, który obecnie jest sędzią Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

"Ta doktryna, której dziś bronimy, jest ugruntowana od lat" - przekonywał Morawiecki.

"Słyszę takie głosy w debacie publicznej, że niektóre z tych wyroków dotyczyły innych spraw - o mniejszym zakresie. To prawda. Każdy wyrok zawsze dotyczy czegoś innego, ale - na miły Bóg - mają one jedną wspólną rzecz: potwierdzają, że krajowe trybunały konstytucyjne uznają swoje prawo do kontroli. Prawo do kontroli. Tylko tyle i aż tyle. Do kontroli tego, czy prawo unii stosowane jest w granicach tego, co zostało jej powierzone" - dodał.

"Polski Trybunał Konstytucyjny nie stwierdził nigdy, również w ostatnim wyroku, że przepisy traktatu o Unii nie są w całości niezgodne z polską konstytucją" - mówił Morawiecki.

"Wręcz przeciwnie, Polska w pełni przestrzega traktatu, właśnie dlatego polski trybunał stwierdził, że niezgodna z konstytucją jest jedna bardzo konkretna interpretacja niektórych przepisów traktatu będąca skutkiem ostatniego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości (UE)" - powiedział premier.

Według niego zgodnie z interpretacją Trybunału Sprawiedliwości UE sędziowie polskich sądów mieliby być zobowiązani do zastosowania zasady prymatu prawa europejskiego, nie tylko nad przepisami krajowymi rangi ustawowej, co nie budzi wątpliwości, ale także do naruszenia konstytucji i wyroków własnego Trybunału Konstytucyjnego.

"Przyjęcie takiej interpretacji w konsekwencji może doprowadzić do uznania, że miliony wyroków wydanych w ostatnich latach przez polskie sądy mogą zostać arbitralnie podważone, a tysiące sędziów może zostać pozbawionych urzędu" - powiedział premier.

"Działoby się to wbrew zasadzie niezawisłości, nieusuwalności oraz stabilności i pewności prawa do sądu wynikających wprost z polskiej konstytucji. Czy nie zdajcie sobie państwo sprawy do czego mogą prowadzić takie decyzje, czy ktokolwiek naprawdę chce wprowadzić w Polsce anarchię, zamęt i bezprawie?" - mówił Morawiecki.

Dodał, że konsekwencją byłoby "zasadnicze obniżenie konstytucyjnego standardu ochrony sądowej polskich obywateli oraz niewyobrażalny chaos prawny". "Na taką interpretację nie może zgodzić się żadne, suwerenne państwo. Zgoda na nią oznaczałaby, że Unia przestałaby być związkiem wolnych, równych i suwerennych krajów " - powiedział Morawiecki.

Morawiecki o UE: tu jest nasze miejsce i nigdzie się stąd nie wybieramy

We wtorek premier Mateusz Morawiecki bierze udział w debacie Parlamentu Europejskiego zainicjowanej po wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nadrzędności konstytucji nad prawem unijnym.

Podczas swojego wystąpienia szef polskiego rządu mówił o nierównościach społecznych, inflacji, które uderzają we wszystkich obywateli Europy, a także o zagrożeniach zewnętrznych, rosnącym długu publicznych czy nielegalnej imigracji i kryzysie energetycznym zwiększającym wyzwania polityki klimatycznej, które przekładają się na niepokoje społeczne. "Wokół naszych granic jest coraz bardziej niespokojnie. Na południu napór milionów ludzi uczynił basen Morza Śródziemnego miejscem tragicznym. Na wschodzie mierzy się z agresywną polityką Rosji, która posuwa się nawet do wojen, żeby zablokować wybór europejskiej drogi wśród krajów naszego sąsiedztwa" - stwierdził.

Jak dodał, dziś stoimy u progu kryzysu gazowego i energetycznego wywołanego celowo przez rosyjskie firmy. "Skala tego kryzysu już w najbliższych tygodniach może wstrząsnąć Europą" - mówił, wymieniając, że wiele przedsiębiorstw może zbankrutować, a dziesiątki milionów ludzi kryzys gazowy może wpędzić w ubóstwo przez niekontrolowany wzrost kosztów w całej Europie.

"Integracja europejska to dla nas wybór cywilizacyjny i strategiczny. Tu jesteśmy, tu jest nasze miejsce i nigdzie się stąd nie wybieramy. Chcemy Europę na powrót uczynić silną, ambitną i odważną, dlatego nie patrzymy tylko na krótkoterminowe korzyści, ale także na to, co możemy Europie dać" - mówił Morawiecki.

"Polska zyskuje na integracji przede wszystkim z powodu wymiany handlowej na wspólnym rynku" - podkreślał. "Transfery technologii i transfery bezpośrednie są też bardzo ważne, ale Polska nie weszła do Unii z pustymi rękoma. Proces integracji gospodarczej poszerzył możliwości firm z mojego kraju, ale otworzył też ogromne możliwości firmom niemieckim, francuskim czy holenderskim. Przedsiębiorcy z tych krajów w ogromnym stopniu korzystają na rozszerzeniu Unii" - dodał.

Premier podkreślił podczas debaty w PE, że gdy dziś w państwach, "które zakładały wspólnotę, poziom zaufania do Unii spadł do historycznie niskich poziomów - jak np. 36 proc. we Francji, w Polsce to zaufanie do Europy utrzymuje się na najwyższym poziomie". "Ponad 85 proc. polskich obywateli mówi jasno, że Polska jest i pozostanie członkiem Unii" - zaznaczył Morawiecki.

Jak mówił, "mój rząd, większość parlamentarna, która za tym rządem stoi, jest częścią tej proeuropejskiej większości w Polsce". "Nie oznacza to, że Polacy nie przeżywają dziś wątpliwości i niepokojów o kierunek zmian w Europie. Ten niepokój jest widoczny i niestety uzasadniony" - powiedział premier.

"Mówiłem o tym, jak wiele Polska wniosła do Unii, ale niestety wciąż słyszymy o podziale na lepszych i gorszych. Za często mamy do czynienia z Europą podwójnych standardów" - powiedział Morawiecki.

Według niego, powinniśmy z tym modelem skończyć. "Dziś wszyscy Europejczycy oczekują od nas jednego - chcą byśmy wyszli naprzeciw wyzwaniom, jakie stwarza kilka kryzysów jednocześnie, a nie przeciwko sobie, nie na siłę szukając winnych, czy raczej tych, którzy w rzeczywistości winni nie są, ale których wygodnie jest winą obarczyć" - powiedział Morawiecki.

"Nie może być mowy o praworządności bez kilku warunków"

Premier mówił podczas debaty w Parlamencie Europejskim, że nie może być mowy o praworządności "bez kilku warunków"; to trójpodział władzy, niezawisłość sądów, przestrzegania zasady, że każda władza ma ograniczone kompetencje, a także przestrzeganie hierarchii prawa.

"Prawo unijne wyprzedza prawo krajowe do poziomu ustawy i w obszarach przyznanych Unii kompetencji, taka zasada obowiązuje we wszystkich państwach unijnych, ale najwyższym prawem pozostaje konstytucja" - mówił Morawiecki.

"Jeżeli instytucje powołane w traktatach przekraczają swoje kompetencje, państwa członkowskie muszą mieć narzędzia, żeby zareagować" - mówił.

Przypominał, że UE nie jest państwem. "To państwa pozostają europejskim suwerenem, są panami traktatów, to państwa określają zakres kompetencji powierzonych, przyznanych UE" - zaznaczył.

"W traktatach powierzyliśmy Unii bardzo duży zakres kompetencji, ale nie powierzyliśmy jej wszystkiego, wiele dziedzin prawa pozostaje kompetencją państw narodowych" - przekonywał premier.

"Nie mamy wątpliwości co do nadrzędności prawa europejskiego nad krajowymi ustawami we wszystkich obszarach, gdzie kompetencje zostały powierzone UE przez państwa członkowskie" - mówił,

"Ale podobnie jak trybunały innych krajów, polski Trybunał Konstytucyjny stawia pytanie o to, czy monopol TSUE na określanie faktycznych granic powierzenia tych kompetencji jest rozwiązaniem słusznym. Skoro określanie tego zakresu wchodzi w materię konstytucyjną, ktoś musi się wypowiadać w sprawie zgodności z konstytucją takich ewentualnych nowych kompetencji. Zwłaszcza że TSUE wyprowadza z traktatów coraz to nowe kompetencje dla instytucji unijnych" - przekonywał szef rządu.

"Raje podatkowe, które tolerujemy w Unii, to zabór pieniędzy przez najbogatszych"

Morawiecki powiedział, że to Polska była promotorem ambitnego Funduszu Odbudowy, by "dzisiejsza odpowiedź na wyzwania transformacji klimatycznej, energetycznej, postpandemicznej była adekwatna do potrzeb. By wzrost gospodarczy był silny, by dawał nadzieję, nie pozostawiał samym sobie bezbronnych wobec globalizacji milionów dzieci, kobiet i mężczyzn". "W tych sprawach mówiliśmy jednym głosem z PE" - powiedział premier.

"Polska wpiera mocno jednolity rynek europejski, chcemy autonomii strategicznej wzmacniającej 27 państw, dlatego Polska, Niemcy czy Czechy i inne kraje Europy Środkowej promuje rozwiązania zwiększające konkurencyjność europejskiej gospodarki w duchu egzekwowania czterech podstawowych swobód; swobody przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi bez popierania działalności o charakterze rajów podatkowych, co niestety wciąż czynią niektóre państwa Europy Zachodniej, ogołacając w ten sposób swoich sąsiadów" - powiedział Morawiecki.

Dodał, że "raje podatkowe, które tolerujemy w Unii, to zabór pieniędzy przez najbogatszych".

Morawiecki mówił też, że Polska i Europa Środkowa opowiada się za ambitną polityką rozszerzeniową, która wzmocni Europę w regionie Bałkanów Zachodnich.

Premier mówił również, że dziś, gdy wschodnia granica UE "jest obiektem ataku cynicznie wykorzystującego migrację z Bliskiego Wschodu, to Polska daje Europie bezpieczeństwo, stanowiąc wraz z Litwą i Łotwą zaporę, która chroni tę granicę".

Morawiecki podziękował służbom polskim, litewskim i łotewskim i wszystkim państwom południa Europy za trud i profesjonalizm w ochronie granic Unii.

autor: Grzegorz Bruszewski, Mateusz Roszak, Edyta Roś, Piotr Śmiłowicz

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (74)

dodaj komentarz
volksempfanger
Tak bardzo boli trolle? Służę pomocą:

Złodzieju oszuście na stanowisku premiera, zacznij przestrzegać prawa!
jarunia
Mateuszku, trzeba dostosowywać poziom wypowiedzi do możliwości słuchaczy - za mądrze mówiłeś do tych Euro-tumanów z PE
, więc złość będzie wielka ....ale ważni ludzie na świecie to usłyszeli
300_pala
Sikorski Mu pokazał gdzie jest jego miejsce
darius19
to nie politycy - to parlament europejski - tak samo wybrany w wyborach powszechnych jak parlament polski domaga sie od naszego premiera przestrzegania prawa. Tak wiec nasz premier przeinacza mowiac ze to politycy.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
teken
Pogadali i rozeszli się z przekonaniem o swoich racjach. Poziom demagogii level hard, spór narodowych komunistów z euro komunistami i o to gdzie mają zapadać decyzji jak okradać ludzi
friedens
W PE okazało się, że poza faszyzującymi nacjonalistami i proputinowcami cała demokratyczna Europa popiera Polskę, ale nie dyktaturę PiS. Europosłowie doskonale są poinformowani o bezprawiu i nadużyciach kaczystów. Morawiecki dostał potężne, nieznane w historii UE baty. Był półprzytomny, niemal znokautowany i odwołał W PE okazało się, że poza faszyzującymi nacjonalistami i proputinowcami cała demokratyczna Europa popiera Polskę, ale nie dyktaturę PiS. Europosłowie doskonale są poinformowani o bezprawiu i nadużyciach kaczystów. Morawiecki dostał potężne, nieznane w historii UE baty. Był półprzytomny, niemal znokautowany i odwołał nawet konferencję prasową, zapowiadaną po debacie. Zupełnie się w swych bredniach pogubił. W ogólne nie chciał zejść z trybuny, na której ględził jak niegdyś Castro przez 40 minut, choć przysługiwało mu tylko 15 minut. Wzbudził w Europejczykach niesmak.
pstrzezek
Machanie szabelką na potrzeby polskiego grajdołka. A w rzeczywistości zakulisowo od dawna sam próbuje się dogadać by ta ogoromna kasa dla Polski nie przepadła. Sam PE jest gotowy się dogadać, tylko że Jaruś wyskoczył od pały z tym niedawnym wyrokiem trybunału Przyłębskiej (nie mylić z konstytucyjnym) Przelicytował Machanie szabelką na potrzeby polskiego grajdołka. A w rzeczywistości zakulisowo od dawna sam próbuje się dogadać by ta ogoromna kasa dla Polski nie przepadła. Sam PE jest gotowy się dogadać, tylko że Jaruś wyskoczył od pały z tym niedawnym wyrokiem trybunału Przyłębskiej (nie mylić z konstytucyjnym) Przelicytował i jak zawsze zaraz będzie się z tego wycofywał. A to wszystko w ramach wstawania z kolan
next3
Lanie jakie dostał Pinokio w PE było zasłużone. Mamy kolejne 27 : 1. Pytanie tylko czy będą kwiaty. Dobrozmianowi eksperci juz zaczęli tłumaczenie, że Izba Dyscyplinarna jest w zasadzie niepotrzebna, hahahahaha. Przekupne pisie trolle mają dziś gorące klawiatury :-)
jarunia
biedne lemingi -> pora emigrować, ale baraki na wschodzie i zachodzie zajęte, przez "turystów od Łukaszenki" - Merde !!!

Powiązane: Polska kontra Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki