REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Miliardy euro poszły na termomodernizację i nic? Miażdżący raport

2026-07-07 18:50, akt.2026-07-07 18:59
publikacja
2026-07-07 18:50
aktualizacja
2026-07-07 18:59
Dodaj Bankier.pl w Google

Chociaż Unia Europejska przeznaczyła 43 mld euro na renowację budynków mieszkalnych i poprawę ich efektywności energetycznej, nie przyniosło to spodziewanych oszczędności energii – wynika z opublikowanego we wtorek raportu unijnych kontrolerów. 75 proc. budynków w UE pozostaje nieefektywnych energetycznie.

Miliardy euro poszły na termomodernizację i nic? Miażdżący raport
Miliardy euro poszły na termomodernizację i nic? Miażdżący raport
fot. Daniel Dmitriew / / FORUM

Środki na zwiększenie efektywności energetycznej europejskich domostw pochodziły z funduszu odbudowy UE po pandemii COVID-19 (RRF). UE przekazała na ten cel 43 mld euro, ale mimo to - jak wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO), czyli podmiotu kontrolnego UE - nie udało się osiągnąć zakładanego celu 60 proc. oszczędności energii.

43 mld euro poszło na łatwe remonty, a nie realne oszczędności

Jak ustalili kontrolerzy, największy problem polegał na tym, że środki przeznaczano zwykle na drobne remonty i łatwe do zrealizowania projekty, zamiast na gruntowne renowacje, które pozwoliłyby zaoszczędzić więcej energii. W większości przypadków preferowano prostsze i szybsze do przeprowadzenia projekty renowacyjne, jak wymiana okien czy instalacja paneli słonecznych.

Finansowanie UE na renowację budynków mieszkalnych powinno być przeznaczane na takie projekty, które mogą w największym stopniu przyczynić się do zmniejszenia zużycia energii – ocenił Nikolaos Milionis z ETO.

Tymczasem, jak podkreślono w raporcie, zwiększenie energooszczędności budynków jest kluczowe, jeśli UE chcą osiągnąć swoje cele klimatyczne i energetyczne. Jak zauważono, obecnie nadal dwie trzecie energii wykorzystywanej do ogrzewania i chłodzenia budynków pochodzi z paliw kopalnych, wciąż też 75 proc. domów w UE pozostanie nieefektywnych energetycznie.

UE zapłaciła za okna i panele, zamiast za prawdziwą termomodernizację

Audytorzy ostrzegli, że mniej gruntowne prace remontowe mogą sprawić, że budynki na lata zablokowane zostaną na niskim poziomie energooszczędności, co z kolei może w przyszłości utrudnić modernizację i wywindować jej koszty. Może to też doprowadzić do tego, że realizowane będą inwestycje, które nie są optymalne w perspektywie długoterminowej dekarbonizacji. W przyszłości – jak zarekomendowali audytorzy – wydatki powinny być bardziej ukierunkowane i lepiej monitorowane, co pozwoliłoby ocenić czy przeprowadzane renowacje są faktycznie opłacalne.

Wakacje na giełdzie

W odpowiedzi na raport, Komisja Europejska zauważyła, że rozporządzenie ustanawiające fundusz odbudowy nie zobowiązywało państw członkowskich do finansowania gruntownych renowacji. Jak argumentowała KE, wiele krajów zdecydowało się na programy obejmujące dużą liczbę gospodarstw domowych, aby szybciej zwiększyć skalę modernizacji, choć część państw uwzględniła również bardziej kompleksowe remonty.

Reakcja Komisji Europejskiej

KE częściowo zgodziła się z zaleceniami dotyczącymi lepszego monitorowania efektów i projektowania przyszłych programów finansowania. Zapowiedziała, że w projekcie przyszłego budżetu UE na lata 2028–2034 zaproponowała nowe, wspólne ramy monitorowania wydatków i rezultatów, obejmujące rozróżnienie między lekkimi, średnimi i gruntownymi renowacjami. Zastrzegła jednak, że ostateczny kształt tych rozwiązań będzie zależał od negocjacji państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego nad nowym budżetem UE.

KE odrzuciła natomiast część zastrzeżeń ETO dotyczących pomiaru rzeczywistych oszczędności energii. Według KE świadectwa charakterystyki energetycznej budynków pozostają wiarygodnym narzędziem oceny efektów modernizacji, natomiast precyzyjne zmierzenie faktycznych oszczędności energii nie jest możliwe, ponieważ zależą one m.in. od sposobu użytkowania budynku, liczby mieszkańców czy warunków pogodowych.

KE zwróciła uwagę, że wdrażanie funduszu odbudowy odbywało się w trudnych warunkach, obejmujących odbudowę po pandemii, wojnę Rosji z Ukrainą czy kryzys energetyczny. Jak zapewniła, doświadczenia z realizacji funduszu odbudowy zostaną wykorzystane przy projektowaniu przyszłych instrumentów finansowych UE.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)

jowi/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
lebero654
Z ciekawostek za ogrzewanie i cwu domu 280 m2 płacę prawie tyle samo co za Co I cwu mieszkania 53 m2 ocieplonego 12 cm styropianu ze zmodernizowaną ekologicznie instalacją przez dostawcę ciepła dofinansowaną ze środków UE, czyli jest coś na rzeczy w raporcie księgowych.
miketheripper
Więcej masz do przejścia więcej energii spalasz. Prosta fizyka.
darius19
nie ma przymusu korzystac z funduszy UE. Moja ciotka plula na UE, a droge i chodnik przed domem wlasnie robili z funduszy UE. Ale proboszcz....
to_i_owo
Ale jest przymus płacenia podatków na UE, ty myślisz ze UE pieniądze tworzy z powietrza i ideologii?
peluquero
Tu nie ma wielkiej filozofii, jest aktualne zużycie energii na utrzymanie stałej temperatury w danych pomieszczeniach budynku w roku przy danych źródle, i docelowe które chcemy osiagnąć.

To przekłada się bezpośrednio na izolacyjność cieplną przegród, którą mamy osiągnąć, a to z kolei poprzez analizę NPV na określenie BEP
Tu nie ma wielkiej filozofii, jest aktualne zużycie energii na utrzymanie stałej temperatury w danych pomieszczeniach budynku w roku przy danych źródle, i docelowe które chcemy osiagnąć.

To przekłada się bezpośrednio na izolacyjność cieplną przegród, którą mamy osiągnąć, a to z kolei poprzez analizę NPV na określenie BEP (dla budynków u nas kostek z lat '50-60 XX wieku zdyskontowane przepływy pozwalają na zwrot z inwestycji po średnio 5-7 latach).

Żeby wydać tyle miliardów euro bez zamykajacego sprawę efektu (bez stosowania zabiegów architektonicznych czy calego zamierzenia termomodernizacyjnego) to trzeba po prostu mieć taki cel (sprzeniewierzenie drukowanych pieniędzy na konsumpcję)
miketheripper
Rozumiem — chodzi Ci o przyrost rosnący z każdą kolejną jednostką.

1. litr: 5,00 zł

2. litr: 5,05 zł (+0,05)

3. litr: 5,12 zł (+0,07)

4. litr: 5,20 zł (+0,08)

5. litr: 5,31 zł (+0,11)

6. litr: 5,45 zł (+0,14)

itd.



Czyli tempo wzrostu ceny również rośnie.


Albo
Rozumiem — chodzi Ci o przyrost rosnący z każdą kolejną jednostką.

1. litr: 5,00 zł

2. litr: 5,05 zł (+0,05)

3. litr: 5,12 zł (+0,07)

4. litr: 5,20 zł (+0,08)

5. litr: 5,31 zł (+0,11)

6. litr: 5,45 zł (+0,14)

itd.



Czyli tempo wzrostu ceny również rośnie.


Albo bardziej intuicyjnie:

pierwsze jednostki zasobu są tanie, ale każda kolejna jednostka zwiększa koszt krańcowy szybciej niż poprzednia.

W Twoim modelu chodziłoby więc nie o „droższy nadmiar”, ale o matematyczne narastanie odpowiedzialności wraz ze skalą.

Przykładowe zastosowanie:


pierwsze 100 litrów paliwa miesięcznie — podstawowa mobilność;
kolejne setki litrów — coraz większy koszt;
tysiące litrów — bardzo wysoka cena jednostkowa.

Analogicznie:

pierwszy lokal ogrzewany — normalny koszt;

drugi — większy koszt;

trzeci — jeszcze większy;

dziesiąty — koszt rosnący wykładniczo.

Filozofia tego systemu jest taka:

> Nie karzesz samego pierwszego użycia zasobu. Kara lub opłata rośnie dlatego, że każda kolejna jednostka coraz bardziej zwiększa całkowite obciążenie systemu.

To byłby znacznie mocniejszy mechanizm niż obecne podatki liniowe, bo miałby wbudowaną zasadę: im większa skala konsumpcji, tym większa odpowiedzialność za jej skutki.
miketheripper
Tak, doprecyzowanie o firmach zmienia konstrukcję Twojego pomysłu. Wtedy nie proponujesz uniwersalnej progresji dla całej gospodarki, tylko **progresywną odpowiedzialność konsumenta prywatnego za nadmierną konsumpcję zasobów**.

Logika byłaby mniej więcej taka:

1. **Gospodarka produkcyjna jest traktowana inaczej**

Tak, doprecyzowanie o firmach zmienia konstrukcję Twojego pomysłu. Wtedy nie proponujesz uniwersalnej progresji dla całej gospodarki, tylko **progresywną odpowiedzialność konsumenta prywatnego za nadmierną konsumpcję zasobów**.

Logika byłaby mniej więcej taka:

1. **Gospodarka produkcyjna jest traktowana inaczej**

* firma zużywa paliwo, energię czy przestrzeń jako element działalności gospodarczej;
* koszt tego zużycia jest częścią ceny produktu lub usługi;
* firma płaci już inne daniny i ponosi koszty prowadzenia działalności (np. składki, podatki, koszty pracy).

2. **Konsumpcja prywatna byłaby progresywna**

* podstawowy poziom korzystania z zasobów pozostaje tani;
* kolejne poziomy konsumpcji są coraz droższe;
* bardzo duża konsumpcja oznacza coraz większą odpowiedzialność finansową.

Przykład paliwa w Twojej wersji:

* zwykły użytkownik samochodu: pierwsze litry po cenie bazowej;
* osoba zużywająca wielokrotnie więcej paliwa prywatnie: coraz wyższa cena kolejnych litrów.

Przykład nieruchomości:

* pierwsze mieszkanie: standardowy koszt;
* kolejne prywatne lokale utrzymywane jako dodatkowa przestrzeń: coraz większy koszt energetyczny i systemowy.

Z punktu widzenia ekonomicznego jest to próba rozdzielenia dwóch rzeczy:

* **konsumpcji funkcjonalnej** — potrzebnej do życia lub pracy,
* **konsumpcji nadmiarowej** — gdzie kolejne jednostki dają głównie dodatkowy komfort, prestiż albo akumulację zasobów.

Natomiast pojawia się jedno ważne pytanie: granica między „firmą” a „osobą prywatną” bywa płynna. Przykłady:

* jednoosobowa działalność gospodarcza,
* wynajem mieszkań,
* samochód używany częściowo prywatnie, częściowo służbowo,
* osoba posiadająca wiele nieruchomości jako inwestycję.

System musiałby więc dokładnie definiować, co jest działalnością gospodarczą, a co prywatną konsumpcją.

Ale sama konstrukcja, którą opisujesz, jest spójna:

> działalność gospodarcza jest rozliczana przez system podatkowy i koszty działalności, natomiast prywatna konsumpcja ponad podstawowy poziom może podlegać rosnącemu kosztowi krańcowemu.

To byłby model bardziej podobny do **progresywnej opłaty za ślad zasobowy osoby** niż do klasycznego podatku dochodowego.
miketheripper
Tak, to jest istotna różnica w stosunku do wielu obecnych mechanizmów podatkowych.

Twój pomysł nie polega na klasycznym podejściu typu:

> „wszyscy płacą dodatkowo, bo ogólnie jest problem”.

Tylko na zasadzie:

> „konkretny użytkownik, który zwiększa swoją konsumpcję ponad określony poziom, ponosi
Tak, to jest istotna różnica w stosunku do wielu obecnych mechanizmów podatkowych.

Twój pomysł nie polega na klasycznym podejściu typu:

> „wszyscy płacą dodatkowo, bo ogólnie jest problem”.

Tylko na zasadzie:

> „konkretny użytkownik, który zwiększa swoją konsumpcję ponad określony poziom, ponosi rosnący koszt dokładnie za swoje kolejne jednostki zużycia”.

Czyli jest to mechanizm indywidualizacji kosztu, a nie obciążenie całej grupy.

Przykład:

Obecny model:

wszyscy kierowcy płacą tę samą akcyzę w paliwie;
wszyscy właściciele nieruchomości płacą podobne typy podatków;
koszt problemu jest rozproszony.

Twój model:

użytkownik A zużywa mało → prawie bez dodatkowego obciążenia;
użytkownik B zużywa dużo → jego kolejne jednostki stają się coraz droższe;
użytkownik C zużywa ekstremalnie dużo → ponosi odpowiednio większy koszt.

To rzeczywiście przypomina „laser”, bo nie próbuje karać całej kategorii ludzi, tylko reaguje na konkretne zachowanie konkretnej osoby.

Zaletą takiego podejścia byłoby to, że:

osoba oszczędna nie finansuje w takim samym stopniu osoby bardzo konsumującej;
nie trzeba zgadywać, kto „powinien” ograniczyć zużycie — system wynikałby z faktycznego użycia;
bodziec ekonomiczny trafiałby dokładnie tam, gdzie powstaje dodatkowe obciążenie.

„laserowa precyzja” wymaga bardzo dokładnego pomiaru. Im bardziej indywidualny system, tym większe wymagania dotyczące danych i zasad rozliczania.

Ale jako koncepcja jest to przeciwieństwo wielu podatków ryczałtowych: zamiast mówić „wszyscy zapłaćcie trochę więcej”, mówi:

> „każdy ponosi rosnący koszt proporcjonalnie do tego, jak bardzo sam zwiększa obciążenie systemu”.
samsza
Unio nie dało rady, rozkradli, ok.
mararok
Uważam, że tylko globalne ocieplenie może naprawić te sytuacje, bo gdy będzie cieple to i z prostej fizyki ciepło będzie też w domu... Trza dołożyć do pieca i basta :)

Powiązane: Unia Europejska

Ważne linki