Chociaż Unia Europejska przeznaczyła 43 mld euro na renowację budynków mieszkalnych i poprawę ich efektywności energetycznej, nie przyniosło to spodziewanych oszczędności energii – wynika z opublikowanego we wtorek raportu unijnych kontrolerów. 75 proc. budynków w UE pozostaje nieefektywnych energetycznie.


Środki na zwiększenie efektywności energetycznej europejskich domostw pochodziły z funduszu odbudowy UE po pandemii COVID-19 (RRF). UE przekazała na ten cel 43 mld euro, ale mimo to - jak wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO), czyli podmiotu kontrolnego UE - nie udało się osiągnąć zakładanego celu 60 proc. oszczędności energii.
43 mld euro poszło na łatwe remonty, a nie realne oszczędności
Jak ustalili kontrolerzy, największy problem polegał na tym, że środki przeznaczano zwykle na drobne remonty i łatwe do zrealizowania projekty, zamiast na gruntowne renowacje, które pozwoliłyby zaoszczędzić więcej energii. W większości przypadków preferowano prostsze i szybsze do przeprowadzenia projekty renowacyjne, jak wymiana okien czy instalacja paneli słonecznych.
Finansowanie UE na renowację budynków mieszkalnych powinno być przeznaczane na takie projekty, które mogą w największym stopniu przyczynić się do zmniejszenia zużycia energii – ocenił Nikolaos Milionis z ETO.
Tymczasem, jak podkreślono w raporcie, zwiększenie energooszczędności budynków jest kluczowe, jeśli UE chcą osiągnąć swoje cele klimatyczne i energetyczne. Jak zauważono, obecnie nadal dwie trzecie energii wykorzystywanej do ogrzewania i chłodzenia budynków pochodzi z paliw kopalnych, wciąż też 75 proc. domów w UE pozostanie nieefektywnych energetycznie.
UE zapłaciła za okna i panele, zamiast za prawdziwą termomodernizację
Audytorzy ostrzegli, że mniej gruntowne prace remontowe mogą sprawić, że budynki na lata zablokowane zostaną na niskim poziomie energooszczędności, co z kolei może w przyszłości utrudnić modernizację i wywindować jej koszty. Może to też doprowadzić do tego, że realizowane będą inwestycje, które nie są optymalne w perspektywie długoterminowej dekarbonizacji. W przyszłości – jak zarekomendowali audytorzy – wydatki powinny być bardziej ukierunkowane i lepiej monitorowane, co pozwoliłoby ocenić czy przeprowadzane renowacje są faktycznie opłacalne.

W odpowiedzi na raport, Komisja Europejska zauważyła, że rozporządzenie ustanawiające fundusz odbudowy nie zobowiązywało państw członkowskich do finansowania gruntownych renowacji. Jak argumentowała KE, wiele krajów zdecydowało się na programy obejmujące dużą liczbę gospodarstw domowych, aby szybciej zwiększyć skalę modernizacji, choć część państw uwzględniła również bardziej kompleksowe remonty.
Reakcja Komisji Europejskiej
KE częściowo zgodziła się z zaleceniami dotyczącymi lepszego monitorowania efektów i projektowania przyszłych programów finansowania. Zapowiedziała, że w projekcie przyszłego budżetu UE na lata 2028–2034 zaproponowała nowe, wspólne ramy monitorowania wydatków i rezultatów, obejmujące rozróżnienie między lekkimi, średnimi i gruntownymi renowacjami. Zastrzegła jednak, że ostateczny kształt tych rozwiązań będzie zależał od negocjacji państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego nad nowym budżetem UE.
KE odrzuciła natomiast część zastrzeżeń ETO dotyczących pomiaru rzeczywistych oszczędności energii. Według KE świadectwa charakterystyki energetycznej budynków pozostają wiarygodnym narzędziem oceny efektów modernizacji, natomiast precyzyjne zmierzenie faktycznych oszczędności energii nie jest możliwe, ponieważ zależą one m.in. od sposobu użytkowania budynku, liczby mieszkańców czy warunków pogodowych.
KE zwróciła uwagę, że wdrażanie funduszu odbudowy odbywało się w trudnych warunkach, obejmujących odbudowę po pandemii, wojnę Rosji z Ukrainą czy kryzys energetyczny. Jak zapewniła, doświadczenia z realizacji funduszu odbudowy zostaną wykorzystane przy projektowaniu przyszłych instrumentów finansowych UE.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)
jowi/ ap/





















