Organizowane od kilku lat konkursy z atrakcyjnymi nagrodami dla mieszkańców miast mają zachęcać do opłacania podatków w miejscu zamieszkania, a nie zameldowania. Jedne miasta świętują sukces takich działań i liczą rosnące wpływu z podatku PIT, inne niestety szacują straty. Jest o co walczyć, bowiem jeden pozyskany podatnik to dla budżetu miasta kilka tysięcy złotych zysku.


Wrocław oficjalnie promuje już kolejną edycję akcji podnoszącej świadomość mieszkańców o tym, że dzięki wpływom z ich podatków, miasto ma środki i może planować kolejne inwestycje podnoszące komfort ich życia. W tegorocznej loterii towarzyszącej kampanii „Rozlicz PIT we Wrocławiu” można wygrać samochód i tablety.

Z podsumowania akcji zachęcających mieszkańców do rozliczania rocznych deklaracji PIT w miejscu faktycznego zamieszkania, a nie według adresu meldunkowego z dowodu osobistego, wynika, że w minionym roku Wrocław zyskał 2,6 tys. nowych podatników i dodatkowe 5,2 mln zł wpływów do budżetu miasta z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych. Kwota ta stanowiła 0,6% wpływów ogółem z PIT, jakie uzyskało miasto w 2014 r. W loterii udział wzięło aż 19 tys. osób (liczba ta wynika z faktu, że mogli do niej zgłaszać się także podatnicy, którzy rozliczali swoje PIT-y we Wrocławiu już wcześniej), a koszt całej kampanii wyniósł ok. 200 tys. zł - poinformowała Bankier.pl Maja Berny z Wydziału Komunikacji Społecznej.
Kraków także obwieścił sukces kampanii z 2014 roku. 8688 nowych podatników i blisko 13 mln zł dodatkowych pieniędzy w budżecie miasta - taki wynik działań informacyjno-promocyjnych zachęcających mieszkańców Krakowa do płacenia podatków ogłosił we wrześniu Przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider. W latach 2012-2014 Kraków zyskał 22 448 nowych podatników (wzrost o 3,71%), a kwota wpływów do budżetu wzrosła o ok. 33,5 mln zł.
Jak podaje w rozmowie z Bankier.pl Joanna Dubiel z Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji w krakowskim magistracie, szacuje się, że w Krakowie mieszka ok. 150 tys. osób płacących podatki poza stolicą Małopolski.

Jest więc o kogo i o co walczyć, skoro jedna osoba płacąca podatek PIT to korzyść dla budżetu Krakowa rzędu około 1500 zł. We Wrocławiu jeden nowy podatnik PIT przyniósł budżetowi miasta dochód w kwocie ok. 2000 zł. Przed urzędnikami roztacza się wizja milionów złotych do zdobycia, stąd nie dziwi szeroka promocja tych wydarzeń.
Które miasto straciło na akcji zachęcającej do rozliczania PIT?
Nie każda zachęta działa
Konkursy i loterie z nagrodami towarzyszące akcji rozliczania PIT we Wrocławiu i Krakowie odniosły sukces. W przeciwieństwie do Poznania, gdzie ubiegłoroczny konkurs w ramach akcji "Zapłać swój podatek w Poznaniu - Poznań jest z Ciebie dumny" zebrał tylko siedemdziesięciu uczestników – jak podaje Jakub Król zajmujący się działaniami promocyjnymi w poznańskim magistracie. Zapewne różnica jest tak wielka nie tylko z powodu innej skali nagród (w Poznaniu nie można było wygrać auta, tylko TV i pakiet „wejściówek” na różne atrakcje miasta – zoo, teatry, pływalnie i darmowe bilety MPK), ale również dlatego, że uczestnicy musieli zdobyć się na wysiłek i ułożyć krótkie hasło uzasadniające korzyść z płacenia podatków w Poznaniu.
|
Budżetowy efekt kampanii zachęcających
podatników do rozliczania PIT |
|||
|---|---|---|---|
|
Miasto |
Wzrost liczny nowych podatników PIT o: |
Wzrost wpływów do budżetu miasta z tytułu podatku PIT: |
Średni „zysk” dla miasta przyniesiony przez jednego podatnika: |
|
Wrocław |
2600 os. |
5 200 000 zł |
2000 zł/os. |
|
Kraków |
8688 os. |
13 000 000 zł |
1500 zł/os. |
|
Poznań |
70 os. |
Brak danych |
Brak danych |
|
Toruń |
Brak danych |
9 000 zł |
Brak danych |
|
Źródło: Bankier.pl na podstawie danych z urzędów miast |
|||
A może powodem jest trwająca od lat emigracja mieszkańców do ościennych gmin, gdzie kupują mieszkania i budują nowe domy? W wielkim mieście pracują, studiują i prowadzą aktywne życie, ale później wracają do swoich domów na obrzeża miasta na noc i weekendy. I tam wolą płacić podatki, bo dzięki nim powstają nowe chodniki i drogi ułatwiające im życie.
Ważne, aby podsumować efekty kampanii
Nad opłacalnością kolejnego konkursu „Mieszkam w Toruniu – tu płacę podatki” będą się również zastanawiały tamtejsze władze miasta. I choć wydźwięk ubiegłorocznej akcji był pozytywny i na pewno uświadomił części mieszkańców, że od ich decyzji zależy, do budżetu której gminy trafi ok. 48% płaconego przez nich podatku PIT, to koszty kampanii z 2014 roku przerosły zyski. Urząd Miasta wydał 31,2 tys. zł na nagrody, kampanię reklamową i ulotki, a wpływy do budżetu miasta z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych wzrosły o niecałe 9 tys. zł (wzrost o 4 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim). Mimo że „dochód” miasta z tytułu podatku PIT był najwyższy w ciągu siedmiu ostatnich lat, to nie można oprzeć się wrażeniu, że zysk 9 tys. zł jest mizerny w stosunku do 3,5-krotnie wyższych nakładów. Może podatników zniechęciła do wzięcia udziału w konkursie konieczność ułożenia hasła promocyjnego dla kolejnej edycji wydarzenia.
I choć trudno gminom oceniać bezpośrednie przełożenie takich akcji na wysokość wpływu z podatków, które trafiają przecież nie bezpośrednio do samorządowców, ale najpierw na konta urzędów skarbowych, to władze miasta musiały liczyć na większy „zysk”.
W kampaniach zachęcających do rozliczania podatków w konkretnych miastach chodzi nie tylko o wymierne wpływy z podatku. To także kwestia wzrostu świadomości osób mieszkających, pracujących i studiujących w danym mieście – świadomości obywatela, że ich podatki to realne środki i szansa na:
- poprawę i rozwój infrastruktury miejskiej, z której korzystają na co dzień (np. drogi, ścieżki rowerowe, dopłaty do biletów komunikacji miejskiej i utrzymanie służby zdrowia),
- nowe, piękniejsze miejsca wypoczynku i rekreacji w mieście,
- więcej miejsc w żłobkach i przedszkolach itd.
Jest to sposób na pewne utożsamianie się mieszkańców z danym miastem, z pewnego rodzaju „przywiązaniem” go do niego, co jest tak ważne w obliczu nasilonego zjawiska wyludniania się niektórych z nich.
Kiedy nowe konkursy dla podatników?
W marcu i kwietniu poznamy zasady konkursów i nagrody dla podatników w poszczególnych miastach. Tylko Wrocław wystartował z kampanią już w styczniu. Aktywnie promuje loterię, w której wygrać można samochód i tablety. Pozostałe miasta akcje promocyjne zaczynają najszybciej pod koniec lutego, a działania intensyfikują w marcu i kwietniu. Wynika to z faktu, że pracodawcy mają czas do końca lutego, aby przekazać PIT-11 pracownikom, a dopiero na podstawie tych informacji mieszkańcy zaczną wypełniać swoje zeznania np. PIT-37.
Poinformujemy czytelników, co ciekawego będzie można wygrać w tym roku za rozliczenie deklaracji PIT w danym mieście.

































































