Źle, że AfD dostała taki wynik, ale może dobrze, że stało się to w tej chwili – ocenił marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Mamy jeszcze rok na refleksję, my Polki i Polacy – dodał ostrzegając przed populistycznymi partiami, które na trudne problemy mają jednozdaniowe odpowiedzi.


Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) - jak podała w poniedziałek rano komisja wyborcza - zwyciężyła w wyborach do parlamentu, leżącego na wschodzie Niemiec, kraju związkowego Saksonia-Anhalt, uzyskując 43,8 proc. głosów.
Premier Donald Tusk komentując w niedzielę, wówczas jeszcze wstępne, wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt, napisał na X, że „w Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech”. „Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS” - dodał.
Marszałek Sejmu zapytany w poniedziałek przez dziennikarzy czy w tych partiach „jest radość” ze zwycięstwa AfD w niedzielnych wyborach powiedział, że „jest i to w obydwu Konfederacjach”. I jest to - dodał - ostrzeżenie dla Polek i Polaków.
Czarzasty podkreślił, że lewica ostrzega przed AfD „bez przerwy”, jak i przed wszystkimi partiami, które „na trudne problemy mają jednozdaniowe, proste odpowiedzi”.

- Ostrzegam przed partiami populistycznymi, ostrzegam przed partiami, przyjaciółmi PiSu, Konfederacji, które (jak) na przykład (AfD - PAP) będzie chciała wznowić zakup gazu, energii ropy z Rosji. To są takie kierunki – dodał.
Jego zdaniem Polska „już idzie” w stronę „radykalizmu”. Natomiast rolą „rozsądnych ludzi, polityków (…) jest mówienie o tym, pokazywanie tego zjawiska”.
– Źle, że w ogóle AfD dostała taki wynik, przepraszam za ocenę, ale może dobrze, że w tej chwili, bo mamy jeszcze rok na refleksję w tej sprawie, my Polki i Polacy – dodał.
Po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych w nocy z niedzieli na poniedziałek komisja wyborcza podała, że w wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła AfD zdobywając 43,8 proc. głosów, co oznacza, że partia ta więcej niż podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat w tym landzie, gdy osiągnęła 20,8 proc.
Drugie miejsce zdobyła CDU kanclerza Niemiec Friedricha Merza
Wynik jest jednak rozczarowujący dla chadeków - 17,2 proc. głosów. W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także socjaldemokratyczna SPD - 9,3 proc., Zieloni - 8,9 proc. oraz Lewica - 8,6 proc. Do końca ważyło się, czy BSW przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy. Ostatecznie skrajnie lewicowe ugrupowanie Sahry Wagenknecht zdobyło 5,3 proc. głosów.
Tym samym dwie antyestablishmentowe partie, AfD i BSW, będą miały razem w landowym parlamencie 44 mandaty, czyli większość. Partie te w Saksonii-Anhalt nie wykluczały wcześniej współpracy przy konkretnych projektach, ale formalna koalicja nie jest obecnie scenariuszem deklarowanym przez ugrupowania.
AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna i antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji do Niemiec, zmniejszenie kompetencji instytucji UE i przekazanie ich państwom narodowym, a także „normalizację” stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji oraz odbudowę i uruchomienie gazociągu Nord Stream. Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt od 2023 r. jest klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. (PAP)
nl/ mok/






























































