LPP chce utrzymywać w tym roku dyscyplinę kosztową. Widzi większą ostrożność klientów i brak akceptacji dla wyższych cen w środowisku inflacyjnym - poinformował wiceprezes LPP Przemysław Lutkiewicz. Od kwietnia widać poprawę sprzedaży w marce Sinsay.


"Nadal będziemy trzymać koszty na bardzo niskim poziomie tak długo, jak nie zobaczymy silnego klienta i LFL nie będą rosły dwucyfrowo, a nie jednocyfrowo jak teraz" - powiedział wiceprezes LPP na wideokonferencji.
"Potrafimy mocno obniżać koszty, jeśli sytuacja makroekonomiczna jest dla nas trudna. Już od czwartego kwartału zaszło dużo zmian od strony kosztowej" - dodał.
Wskazał, że spółka nie ma wpływu na koszty czynszów (70 proc. wszystkich czynszów jest indeksowane inflacyjnie), ale nowe umowy najmu są podpisywane na dużo lepszych warunkach niż w przeszłości.
Poinformował, że na oszczędności w kosztach personelu w sklepach wpływ mają wdrożone wcześniej nowe technologie np. RFiD. Spółka redukuje też pozostałe koszty, np. energii.
Wiceprezes LPP wskazał, że grupa nie przewiduje dalszego wzrostu cen, gdyż klienci ich nie akceptują.
"Zrobiliśmy na początku roku podwyżki cen, po czym się z nich wycofaliśmy. Widzimy, że klient w środowisku inflacyjnym nie akceptuje wyższych cen, więc szybko zawróciliśmy. Nie przewidujemy wzrostu cen. Będą takie jak przed rokiem. Dlatego musimy mocno pracować nad stroną kosztową, by wypracować lepsze zyski" - powiedział Lutkiewicz.
Jak poinformował, od kwietnia widać poprawę sprzedaży w marce Sinsay.
"Od kwietnia nastąpiła poprawa sprzedaży we wszystkich segmentach. Marka Sinsay zaczęła bardzo dobrze sprzedawać" - dodał wiceprezes.
LPP chce obniżyć poziom zapasów. Na koniec IV kw. 2022/23 zapasy wynosiły ok. 2 tys. zł na m kw.
"Poziom 2 tys. zł (na m kw - PAP Biznes) jest za wysoki. Celujemy w przedział między 1,5 tys. zł a 1,8 tys. zł" - powiedział Lutkiewicz.
pel/ osz/




























































