Wczoraj główną stopę procentową podniósł bank centralny Węgier, a dziś to samo mają uczynić władze monetarne Czech. W Polsce w dalszym ciągu prowadzona jest polityka zerowych stóp procentowych.


Narodowy Bank Węgier podniósł stopy procentowe, by w ten sposób walczyć z inflacją i przegrzaniem gospodarki. Rynek oczekuje, że podobna decyzja zapadnie dzisiaj w Narodowym Banku Czech. Oba kraje wyjdą w ten sposób z „covidowego” okresu utrzymywania prawie zerowych stóp procentowych w banku centralnym.
Tymczasem prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński we wtorek powtórzył, że „to jeszcze nie jest moment reakcji polityki pieniężnej na sytuację w gospodarce”. Na takim stanowisku szef NBP i większość w Radzie Polityki Pieniężnej pozostają okopani od wielu miesięcy, odrzucając jakąkolwiek możliwość normalizacji polityki pieniężnej w najbliższym czasie.
- Mimo iż oznacza to odmienne podejście do polityki pieniężnej pomiędzy Polską a wspomnianymi państwami regionu, to liczymy na niewielką aprecjację także i złotego na zasadzie transakcji koszykowej oraz wzmocnieniu oczekiwań na analogiczne ruchy w przyszłości ze strony krajowej Rady Polityki Pieniężnej - napisali ekonomiści banku Millennium.
I faktycznie poprzednie dwa dni stały pod znakiem aprecjacji złotego. Kurs euro obniżył się z ok. 4,55 zł do 4,5060 zł w środę nad ranem. Później jednak notowania wspólnotowej waluty poszły w górę, do 11:14 osiągając poziom 4,5197 zł.
Za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić 3,7871 zł, czyli o niespełna grosz więcej niż dzień wcześniej, lecz zarazem o prawie 6 groszy mniej niż pod koniec ubiegłego tygodnia. Kurs franka szwajcarskiego kształtował się na poziomie 4,1218 zł, czyli o grosz wyżej niż we wtorek oraz o 5 groszy niżej niż przed weekendem.
KK/PAP































































