Kurs euro podjął nieudaną próbę powrotu powyżej 4,50 zł i w piątek rano zadomowił się nieznacznie poniżej tego poziomu. Wsparciem dla notowań złotego jest sytuacja na polskim rynku obligacji skarbowych.


W piątek o 9:43 kurs euro wynosił 4,4873 zł, pozostając bez większych zmian względem poziomów z czwartkowego popołudnia. Dzień oraz dwa dni wcześniej para euro-złoty bez powodzenia testowała od dołu poziom 4,50 zł. Mamy więc kolejne potwierdzenie wyjścia dołem z kwietniowo-majowej konsolidacji w przedziale 4,50-4,60 zł.
Dobrą wiadomością dla złotego może się okazać niedawna wolta Narodowego Banku Polskiego, który na środowej aukcji nie kupił ani jednej obligacji skarbowej. Może (ale nie musi!) być to sygnał zmiany nastawienia w polityce pieniężnej NBP, o której rynek spekuluje już od kilku tygodni. W rezultacie w ostatnich dniach wyraźnie podniosły się rentowności polskich obligacji 10-letnich, które wzrosły z 1,72% do przeszło 1,91%. Teoretycznie wyższe rynkowe stopy procentowe w Polsce mogą przyciągnąć kapitał zagraniczny, co powinno zwiększyć popyt na złotego.
Poniżej linii niedawnego wsparcia (3,70 zł) utrzymują się także kwotowania dolara amerykańskiego. W piątek rano „zielony” kosztował 3,6806 zł, czyli podobnie jak dzień wcześniej.

Kurs franka szwajcarskiego wynosił 4,0963 zł, utrzymując się blisko najniższych poziomów od początku marca. Funt brytyjski wyceniany był na 5,270 zł, a więc o prawie grosz wyżej niż w czwartek wieczorem.
KK






























































