Kurs euro rozpoczyna tydzień na poziomach w dalszym ciągu sygnalizujących głęboką słabość polskiej waluty. Znów zyskiwać zaczął za to dolar amerykański, co jest czynnikiem niekorzystnym dla złotego.


Patrząc w szerszej perspektywie, złoty pozostaje słaby od marca 2020 roku. Przyzwyczailiśmy się już, że kurs euro regularnie przekracza poziom 4,50 zł. Czyli wartość, którą przed koronakryzysem obserwowaliśmy jedynie okazjonalnie i tylko podczas najostrzejszych faz globalnego kryzysu finansowego.
W nowy tydzień wchodzimy z kursem euro na wysokości 4,5363 zł, czyli nieco niższym niż w piątek wieczorem. Większych szans na aprecjację złotego w średnim terminie nie daje postawa władz Narodowego Banku Polskiego, które uparcie odmawiają znormalizowania polityki pieniężnej nawet w obliczu 5-procentowej inflacji CPI i równie szybkiego wzrostu gospodarczego.
Dodatkowo w krótkim terminie na niekorzyść złotego oddziałuje umocnienie dolara amerykańskiego – kurs EUR/USD spadł poniżej 1,18 dolara za euro. W rezultacie na polskim rynku po raz pierwszy w tym miesiącu za dolara trzeba było zapłacić 3,85 zł.
Kurs franka szwajcarskiego stabilizował się w pobliżu 4,18 zł. Helwecka waluta pod koniec ubiegłego tygodnia podrożała o ok. 4 grosze po tym, jak na przełomie sierpnia i września potaniała o prawie 10 groszy. Funt szterling notowany był po 5,3157 zł, a więc podobnie jak przed weekendem.
KK






























































