Środowy poranek przyniósł delikatną kontynuację wzrostu kursu euro. Od kilkunastu sesji na wykresie rysowana jest formacja trójkąta przy malejącej zmienności. To może być sygnał, że niedługo czeka nas większy ruch na parze euro-złoty.


O 9:12 kurs euro kształtował się na poziomie 4,4723 zł i był nieznacznie wyższy niż dzień wcześniej, kiedy to poszedł w górę o blisko jeden grosz.
Od początku czerwca na wykresie rysuje się tzw. formacja trójkąta – coraz wyższym dołkom towarzyszy obrona linii 4,48 zł. Analiza techniczna podpowiada, że wybicie z takiej formacji (zarówno w górę, jak i w dół) powinno być dość dynamiczne i położyć kres czerwcowemu marazmowi.
Patrząc na narastający niepokój wobec stanu finansów państwa (w 2020 roku zapowiada się rekordowy deficyt) oraz postawę Rady Polityki Pieniężnej (która chciałaby osłabienia złotego), można się obawiać, że oczekiwany ruch na parze euro-złoty będzie ruchem w górę. Jego potencjalny zasięg to strefa 4,60-4,63 zł, co oznaczałoby powrót na 11-letnie maksimum wyznaczone pod koniec marca.
Jakby na potwierdzenie tej hipotezy doszło już do wybicia z podobnego trójkąta na parze złoty-frank. Kurs helweckiej waluty wzrósł do ponad 4,21 zł, osiągając najwyższą wartość od maja i naruszając opór leżący na poziomie 4,20 zł.

Bardziej stabilne pozostawały notowania dolara amerykańskiego, za którego w środę rano płacono 3,9630 zł. Funt brytyjski wyceniany był na ponad 4,98 zł, a więc o grosz wyżej niż dzień wcześniej.
Krzysztof Kolany



























































