Od paru tygodni na rynku walutowym obserwujemy zdecydowaną aprecjacją franka w relacji do euro. W rezultacie o ile sam kurs euro do złotego pozostaje stabilny, to notowania szwajcarskiej waluty w Polsce zbliżyły się do wielomiesięcznych maksimów.


W piątek przed południem frank szwajcarski na rynku międzybankowym kosztował 4,5500 zł po tym, jak w czwartek podrożał o przeszło 5 groszy. Łącznie od połowy lipca helwecka waluta umocniła się o ok. 20 groszy i obecnie jest notowana najwyżej od połowy czerwca.
Czerwcowy szczyt na parze frank-złoty leży na wysokości 4,60 zł. Z kolei na poziomie o 10 groszy wyższym zatrzymała się zimowa fala aprecjacji franka. Na szczęście wciąż daleko nam do rekordu wszech czasów z września 2022 roku, gdy jeden frank kosztował ponad 5,12 zł. Od tamtego czasu helwecka waluta w relacji do złotego znajduje się w trendzie spadkowym i lipcowa zwyżka póki co tego stanu rzeczy nie zmienia.
Źródeł siły CHF szukać należy na światowym Foreksie. Kurs EUR/CHF w piątek znalazł się na najniższym poziomie od lutego. Tylko od końcówki maja euro straciło względem helweckiej waluty ok. 5%. Co więcej, na parze euro-frank jesteśmy już ponownie blisko linii 0,9250 wyznaczanej przez historyczne minimum z grudnia ubiegłego roku. Im niższy jest kurs EUR/CHF, tym frank jest mocniejszy w relacji do euro.
Tymczasem na krajowym rynku trwa próba wybicia się górą z lipcowej konsolidacji. Kurs euro do złotego od połowy zeszłego miesiąca próbował przebić poziom 4,30 zł. Jak dotąd bez powodzenia. Jednakże w ostatnich dniach nasiliła się presja na złotego, któremu nie pomaga umacniający się dolar i generalne pogorszenie sentymentu na rynkach finansowych.

- Na EUR/PLN na przełomie tygodnia oczekujemy natomiast utrzymania trendu bocznego nieznacznie poniżej 4,31, choć nie będzie to łatwe, zważywszy na postępujący globalny tryb risk-off – napisali w porannym raporcie ekonomiści PKO BP.
Z kolei umocnienie dolara w relacji do euro póki co odbywa się bez większych konsekwencji dla notowań pary dolar-złoty. W piątek przed południem za dolara trzeba było zapłacić 3,9664 zł, a więc o 1,5 grosza mniej niż dzień wcześniej. Tyle tylko, że w czwartek „zielony” podrożał o 2,5 grosza. Niemniej jednak w dalszym ciągu kurs USD/PLN od początku roku porusza się w trendzie bocznym o zakresie 3,90-4,10 zł.
- Naszym zdaniem niezależnie od danych (raport payrolls z USA - PAP) bilans szans i zagrożeń preferuje przynajmniej w krótkim terminie silniejszego globalnie dolara, co może wywierać presję na wzrost kursu USD/PLN w kierunku poziomu 4,00 - napisali ekonomiści PKO BP.
Dane na temat lipowego stanu amerykańskiego rynku pracy zostaną opublikowane o 14:30 czasu polskiego.


























































