Sierpień rozpoczął się od mocnych spadków na nowojorskich giełdach. Za pretekst do wyprzedaży akcji posłużyły dane z przemysłu. Jednakże prawdziwa gra zapewne szła o coś zupełnie innego. Bardzo mocno przeceniono walory Moderny mającej problemy ze zbytem swojego produktu.


Za amerykańskimi inwestorami czasem ciężko nadążyć. Jeszcze w środę na Wall Street miała miejsce wręcz paniczna pogoń za akcjami producentów półprzewodników, która wywindowała Nasdaq o ponad 2% w górę. W czwartek ten sam Nasdaq poszedł w dół o 2,30%, momentami zniżkując o przeszło 3%.
Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że ton czwartkowym spadkom nadawały te same spółki, które dzień wcześniej tak mocno rosły. Przykładowo, akcje Nvidii poszły w dół o 6,6%, Broadcomu o 8,5%, AMD o 8,2%, a Qualcommu o blisko 10%. W przypadku tej ostatniego waloru była to nie tyle reakcja na raport kwartalny (bo wyniki przekroczyły oczekiwania), lecz na ostrzeżenie przed spadkiem sprzedaży na rynku chińskim będącego pochodną chińsko-amerykańskiej wojny handlowej.
ReklamaZobacz także
To jednak nic w porównaniu ze zniżkującymi 21% walorami Moderny. Producent (nie)sławnego preparatu mRNA przeciwko COVID-19 obniżył tegoroczną prognozę przychodów aż o 25% (czyli o okrągły miliard dolarów). Najwyraźniej antycovidowy wynalazek nie znajduje tylu chętnych, ilu się spodziewano. Problem ten dotyczy zwłaszcza krajów Unii Europejskiej.
Taniały jednak nie tylko spółki technologiczne. Poza sektorem farmaceutycznym i trwałych dóbr konsumenckich na Wall Street przeważały spadki. S&P500 zniżkował o 1,37%, kończąc dzień na poziomie 5 446,68 punktów. Dow Jones zaliczył obsunięcie o 1,21%, do 40 347,97 pkt.
„oficjalnym pretekstem” do pozbywania się akcji były wyraźnie słabsze od oczekiwań dane z gospodarki Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik ISM dla amerykańskiego przemysłu spadł w lipcu z 48,5 pkt. do 46,8 pkt. przy rynkowym konsensusie na poziomie 48,8 pkt. Było to zatem spore rozczarowanie. Tyle tylko że koniunktura w sektorze wytwórczym jest kiepska globalnie i taki stan rzeczy utrzymuje się już od przeszło dwóch lat. Tym niemniej „przemysłowy” ISM ma długą historię wysokiej korelacji z indeksem S&P500.
Dodatkowo (wreszcie?) pogorszyły się dane z rynku pracy. Cotygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych podniosła się z 235 tys. do 249 tys. przy oczekiwaniach rzędu 236 tys. Złośliwi powiedzieliby, że to przecież dobra wiadomość, bo zwiększa szansę na poluzowanie polityki pieniężnej w USA. Tyle tylko, że wrześniowa obniżka stopy funduszy federalnych jest już od kilku tygodni uwzględniona w cenach.
Dodajmy tylko, że nie wszystko w czwartek taniało. Akcje Meta Platforms (spółki wciąż bardziej znanej jako Facebook) podrożały o 4,8% po publikacji wyników za II kwartał. Firma Marka Zuckerberga zarabia kroci pomimo topienia miliardów dolarów w nierentownym projekcje metaversum. O 3,5% podrożały akcje firmy farmaceutycznej Eli Lilly. W tym przypadku była to reakcja rynku na obiecujące wyniki testów leku na otyłość Zepbound.


























































