Pogorszenie nastrojów inwestycyjnych na świecie oraz proinflacyjna polityka pieniężna w Polsce przyczyniły się do pogłębienia osłabienia złotego. W rezultacie kurs euro ponownie zbliża się do bariery 4,60 zł.


O 9:42kurs euro rósł o grosz, osiągając poziom 4,5965 zł. Tak słabego złotego nie widzieliśmy od blisko miesiąca. Nie został też już żaden ślad po „inflacyjnym umocnieniu” polskiej waluty z przełomu sierpnia i września. Od początku września kurs EUR/PLN poszedł w górę o przeszło 9 groszy, powracając w rejon ważnego oporu zlokalizowanego na poziomie 4,60 zł. To na tym poziomie zatrzymały się dwie wakacyjne fala deprecjacji polskiej waluty.
Ostatnie wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego i innych członków Rady Polityki Pieniężnej sugerują, że pomimo ponad 5-procentowej inflacji nie porzucą oni polityki zerowych stóp procentowych. Brak podwyżek stóp procentowych skazuje złotego na pozostanie w covidowym kryzysie. Tymczasem inne banki centralnego naszego regionu podnoszą stopy już od kilku miesięcy. Dziś po raz kolejny ma to uczynić Narodowy Bank Węgier.
Drugą kwestią ciążącą złotemu są wydarzenia w Azji, gdzie inwestorzy obawiają się wielkiej plajty w chińskim sektorze nieruchomości. Groźba chińskiego kryzysu psuje już nastroje na całym świecie – indeksy w Europie rozpoczęły dzień ponad jednoprocentowymi spadkami, co mityguje apetyt na ryzykowne aktywa, do jakich zalicza się m.in. polski złoty.
Nadal umacnia się dolar amerykański, co również jest niekorzystnym czynnikiem dla złotego. Na polskim rynku amerykańska waluta w poniedziałek rano drożała o 1,5 grosza, osiągając cenę 3,9254 zł.
Notowania franka szwajcarskiego po zwyżce o niemal dwa grosze znalazły się na wysokości 4,2115 zł. Funt brytyjski kosztował prawie 3,57 zł.
KK
































































