Rosnąca szansa bankructwa gigantycznego chińskiego dewelopera już od kilku miesięcy psuje koniunkturę na rynkach azjatyckich. W poniedziałek giełda w Hongkongu straciła ponad 3%, a jej główny indeks znalazł się najniżej od blisko roku.


Podczas poniedziałkowej sesji akcje Evergrande notowane na giełdzie w Hongkongu przeceniono o ponad 13%, do poziomu 2,20 dolarów hongkońskich. Przez ostatnie trzy miesiące akcje największego chińskiego dewelopera straciły na wartości prawie 80%, co było odzwierciedleniem obaw rynku przed bankructwem spółki.
O problemach Grupa Evergrande po raz ostatni pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, agencja S&P Global Ratings obniżyła notę kredytową spółki do jednego z najniższych poziomów (CC). Ale sprawa ma znacznie dłuższą historię, o czym wcześniej pisał na naszych łamach Maciej Kalwasiński w artykule zatytułowanym „Najbardziej zadłużony deweloper świata grozi bankructwem”.
Zobowiązania Evergrande wynoszą ok. 305 mld USD. Najbliższym testem wypłacalności dewelopera będzie czwartek, 23 września, gdy spółka musi spłacić 83,5 mln USD odsetek od obligacji zapadających w marcu 2022 roku. W kolejnym tygodniu mija termin wypłaty kolejnych 47,5 mln USD odsetek.
Ewentualna niewypłacalność Evergrande może pociągnąć za sobą plajty w całym chińskim sektorze deweloperskim, który opiera się o rolowanie pożyczek z banków i z rynku kapitałowego. CO starszym inwestorom zapewne przypomina się amerykański kryzys subprime, który w latach 2007-08 o mało co nie doprowadził do upadku światowego systemu finansowego.

Stąd też reakcja na azjatyckich giełdach jest dość dynamiczna. Na nieco ponad godzinę przed zakończeniem poniedziałkowej sesji hongkoński indeks Hang Seng tracił 3,6%, osiągając najniższy poziom od października 2020 roku. Od lutowego szczytu HSI spadł już o prawie 23%. Dziś wypada dzień wolny w Chinach, Korei i Japonii, stąd też brak notowań na parkietach w Szanghaju, Seulu i Tokio.
KK






























































