Pomimo spadku kursu euro poniżej 4,60 zł polski złoty nadal znajduje się w trendzie spadkowym. Nasza waluta jest nawet słabsza, niż była rok temu, gdy osłabiał ją Narodowy Bank Polski.


Rok temu pomimo interwencji walutowych Narodowego Banku Polskiego osłabiających naszą walutę kurs euro kształtował się w przedziale 4,50-4,55 zł. A teraz nawet bez szkodzących złotemu działań NBP za euro płacimy prawie 4,60 zł. Patrząc na wykres na parze euro-złoty, od marca 2020 widzimy coraz wyższe szczyty i coraz wyższe dołki – czyli wręcz podręcznikowy przykład trendu wzrostowego, co w tym przypadku oznacza trend deprecjacji polskiego pieniądza.
W środę o 10:17 kurs euro wynosił 4,6023 zł i był o 0,8 grosza wyższy niż dzień wcześniej. Jeśli zakończymy dzień przy obecnych poziomach, będzie to pierwsza od tygodnia negatywna sesja dla złotego.
Wciąż nie zapadły rozstrzygnięcia na najważniejszej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD od miesiąca waha się w przedziale 1,1180-1,1380, a więc blisko najniższych poziomów w tym roku. W rezultacie amerykańska waluta na polskim rynku od 11 listopada kosztuje ponad 4 zł. W środę rano dolar był kwotowany po 4,0804 zł, a więc o 1,8 grosza wyżej niż we wtorek wieczorem.

Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4377 zł, czyli o grosz wyżej niż dzień wcześniej. Funt brytyjski kosztował 5,4741 zł i był o 2 grosze droższy niż we wtorek.
KK



























































