Szkolna wyprawka co roku jest problemem dla wielu milionów ludzi. Blisko 60% rodziców wyda na jeden komplet co najmniej 600 zł. To dużo, zwłaszcza jeśli dzieci w domu jest więcej. Co roku jest drożej, a połowę kosztów stanowią same podręczniki. Wcale nie musi tak być.
Źródło: Thinkstock
W Polsce mamy ponad 5 mln uczniów i większość z nich potrzebuje nowych książek, zeszytów, artykułów szkolnych. Nawet jeśli ktoś korzysta tylko z używanych - za nie też trzeba zapłacić.
Skąd wziąć na to pieniądze? Większość nie oszczędza, bo nie ma z czego lub nie potrafi odłożyć pieniędzy. Dla najbiedniejszych rodziców państwo stworzyło program „wyprawka szkolna”, czyli dofinansowanie zakupu podręczników i przyborów szkolnych.
W tym roku wydamy na niego 180 mln zł, czyli ponad 50 mln zł więcej niż w roku ubiegłym. Wysokość pomocy uzależniona jest od wieku dziecka czy stopnia niepełnosprawności i waha się od 225 zł do nawet 770 zł. Dofinansowanie przysługuje osobom, których dochody na członka rodziny nie przekraczają 539 zł.
Zobacz także
![]() | » Banki oferują zniżki na podręczniki szkolne |
To mało i w zasadzie problem z zakupem książek mają także rodziny, których dochód na osobę wynosi np. 700 zł. Jeśli nie ma oszczędności, to trzeba posiłkować się różnego typu produktami finansowymi. Banki prześcigają się z ofertą kredytów gotówkowych, które obecnie są tanie ze względu na niską stopę procentową. Coraz mocniej o klienta biją się także firmy pożyczkowe.
Eldorado, które mogłoby nie istnieć
Początek roku szkolnego to istne eldorado dla wydawnictw, które tworzą podręczniki i materiały edukacyjne. Rynek ten wart jest 2 mld zł rocznie. To spory tort i każdy chce coś dla siebie uszczknąć. Problem w tym, że koszty wcale nie musiałyby być tak wysokie. Rząd od lat pracuje nad cyfrową wersją podręczników. Na razie prace idą topornie. Rząd chce stworzyć projekt, który będzie rozwiązaniem kompleksowym, pełną platformą edukacyjną wykorzystującą jak najwięcej możliwości Internetu. Cyfrowa szkoła ma być nie tylko podręcznikiem, tylko czymś więcej.
Szkoda, bo sprawa mogłaby być o wiele prostsza i wdrożona już dawno. Ponadto proste rozwiązania są najlepsze - można udostępnić za darmo kilka wersji podręczników do każdej klasy, gotowych do wydrukowania lub w formacie, który można przeglądać w komputerze i udostępnić na zasadzie wolnych licencji. Rodzice mogliby je wydrukować, pobrać lub kupić gotowe w księgarniach. W końcu MEN i tak musi zatwierdzić każdy podręcznik, zatem dlaczego nie napisze ich sam? Skoro nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A rodzicom wciąż pozostają tylko trzy rozwiązania: oszczędzać, zgłosić się po dofinansowanie albo wziąć kredyt lub pożyczkę.
Jak rodzice mogą sfinansować zakupy podręczników i przyborów szkolnych?Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
































































