Nauczyciel stażysta nie zarobi więcej niż 1,4 tys. netto Mianowany zarabia już lepiej – ok. 2 tys. zł na rękę. Najlepiej opłacani nauczyciele dyplomowani otrzymują od 2,5 do 3,5 tys. zł. Ciężko jest określić dokładnie ile, bo wszystko zależy od miejsca zamieszkania i otrzymywanego dodatku motywacyjnego.
| »Nauczyciele na zieloną trawkę |
Polski nauczyciel pracuje średnio 22,5 godziny w tygodniu. Składa się na to 18-godzinny etat, dwie godziny dodatkowych nieodpłatnych zajęć wyrównawczych i średnio 2,5 godziny nadliczbowe. Ich pensje zależą od stażu pracy. Jednak niezależnie od zaangażowania nauczyciela, państwo gwarantuje mu wynagrodzenie na poziomie określonym przez resort edukacji.
Nauczyciele pracujący na wsi otrzymują dodatkowy dodatek wiejski. Z kolei dodatek motywacyjny w jednej szkole może wynieść 150 zł miesięcznie, a w innej 700 zł. Co więcej, z uwagi na zróżnicowanie wynagrodzeń i różne wymiaru etatu (jeden nauczyciel ma 1,5, drugi 0,5, trzeci 3/4) sprawiają, że określenie średniego wynagrodzenia wyjątkowo nawet w przybliżeniu nie oddaje prawdy o zarobkach w szkole.
Karta chroni leniwych
Karta nie chroni nauczycieli stażystów i kontraktowych. Oznacza to, że podczas redukcji etatów pracę tracą młodzi, często ambitni pracownicy, a na stanowiskach pozostają ci nauczyciele, którzy niekoniecznie sprawdzają się w swojej roli. Jest to jeden z głównych argumentów przeciw dalszemu obowiązywaniu Karty Nauczyciela.
| »Lekarze, prawnicy i nauczyciele dostaną lepsze warunki kredytowe |
Część ekspertów twierdzi, że jest ona potrzebna jak świni siodło. Doprowadziła do podziału na lepszych i gorszych, przy czym utrudnienia w zwolnieniu nieefektywnych nauczycieli prowadzi do obniżenia poziomu nauczania. Co więcej, dyrektor szkoły nie może zatrudnić specjalisty np. do nauczania informatyki, bo ten nie ma przygotowania pedagogicznego. Ten sam informatyk bez kursu pedagogicznego, paradoksalnie może założyć szkołę wyższą.
Karta Nauczyciela tylko do zmiany
Z drugiej strony, KN ma też swoje dobre strony. Podział na godziny lekcyjne i pensum to był pomysł, który miał chronić nauczycieli przed „wypaleniem” przy tablicy. To, że nikt ich nie rozliczał z tego, jak pracują poza godzinami lekcyjnymi, to problem władzy. Nauczyciele mają dziesiątki obowiązków administracyjnych, nie płaci się im za wycieczki szkolne, na których obciążeni są olbrzymią odpowiedzialnością za podopiecznych, często w pracy muszą korzystać z prywatnego sprzętu.
To wszystko sprawia, że jednoznaczna ocena KN jest bardzo trudna. Z pewnością, podobnie jak w przypadku ustawy emerytalnej, nie uciekniemy od zmian w oświacie. Merytoryczna dyskusja musi się rozpocząć już teraz, bo inaczej rządzący zafundują nam prawo, które za kilka lat znów trzeba będzie zmienić.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
































































